6 marca przed Sądem Rejonowym w Myszkowie jeszcze więcej zwolenników księdza Galusa niż w styczniu. Modlą się. Sporo osób również w budynku sądu. Zgromadzonym przed sądem ludziom przygląda się grupka młodzieży z pobliskiego Zespołu Szkół nr 1. Mówią, że przyszli z ciekawości popatrzeć „na ten cyrk”.
Na salę rozpraw sąd wpuszcza 10 osób z publiczności, zwolenników księdza Daniela. Mediów jest nawet więcej, tym razem swoich reporterów i dziennikarzy wysłała też TVP Katowice, Fakt, Wyborcza. Pierwszym świadkiem jest Agnieszka B., która była członkiem wspólnoty religijnej z Czatachowy w latach 2011-20. Świadek zeznała:
MAM TAM DZIAŁKĘ, NIE MOGĘ Z NIEJ KORZYSTAĆ Z POWODU NĘKANIA MNIE PRZEZ CZŁONKÓW WSPÓLNOTY
Agnieszka B: -To teren kurii, więc pan Daniel Galus mieszka tam nielegalnie. Są tam domki w lesie, jeden z nich, postawiony nielegalnie, na działce która nie jest działką budowlaną wykorzystuje na swoje potrzeby Daniel Galus (zwraca uwagę, że zwykle świadek nie tytułuje go księdzem). Cały ogrodzony teren to kościół i budynek mieszkalny w którym mieszka ksiądz Daniel i inne kobiety -zeznaje kobieta. Gdy padło zdanie o mieszkających (razem) księdzu Danielu i kobietach, wiele osób na sali wymownie wymieniało uśmiechy.
-Ja jestem sąsiadką z działką kurii. W latach 2011-20 byłam członkiem tej wspólnoty religijnej. Ale teraz nie mogę z mojej własności korzystać.
-Co się stało? -padło pytanie sądu, dlaczego świadek opuściła wspólnotę.
-Przyczyną jest postawa księdza, który zaczął zbaczać z drogi posłuszeństwa Kościołowi, nie tego nas uczył. Ksiądz Daniel przestał się skupiać na Bogu, zaczął głosić teorie antymedyczne. Mój intelekt się buntował -mówiła Agnieszka B.
Świadek tego nie wyjaśniała, ale dodajmy, że gdy wybuchła epidemia Covid-19 Daniel Galus ignorował restrykcje epidemiczne: w kościele w Czatachowie przyjmował tłumy, zachęcał do nie noszenia maseczek, mówił na kazaniach, że Bóg tak chce.
Gdy świadek szczegółowo opisała wygląd nieruchomości: tu kościół, tam sklepiki a tu toalety, Sąd zadał pytanie: -Pani zdaniem, pozwany ma jakieś prawo do tej nieruchomości?
-Nie. Uważam też, że kuria zajęła się tą sprawą zbyt późno. To błąd kurii, jej opieszałość. Wspólnota bardzo utrudnia życie stałym mieszkańcom Czatachowy. Wiele razy zwracaliśmy się do Kurii o reakcję.

Pełnomocnik Kurii Częstochowskiej spytał o doświadczenia świadka po odejściu ze Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa.
-Jak odeszłam, ja i moja rodzina spotkaliśmy się z wieloma agresywnymi zachowaniami innych członków wspólnoty. Dwa razy zostałam przez nich, to znaczy przez księdza Daniela i 6 pań, które są na tej sali, napadnięta. Kuria była przeze mnie wielokrotnie proszona o pomoc, wytoczyliśmy też sprawę kurii o odszkodowanie za obniżenie wartości nieruchomości oraz o hałas, o zakłócanie porządku. W tej sprawie o hałas pozwana jest kuria jako właściciel i ksiądz Daniel.
Świadka zapytano o szczegóły napaści, jakiej miała być ofiarą: -To było jak odwiedziłam brata Jerzego. Ludzie Galusa wpadli, wszystko nagrywali telefonami. Ja byłam z małymi dziećmi. Mój syn, lat 10 słuchał, jak obrażana, wyzywana jestem.
-Kto organizuje życie na tej nieruchomości?
-Tylko i wyłącznie ksiądz Daniel Galus. To on wykorzystuje też ten domek w lesie, który jest postawiony nielegalnie. Zostawia tam też przeogromne ilości śmieci. Nawet to miejsce gdzie mieszkał ojciec Jerzy, Galus uważa za swoje, wyganiał nas stamtąd, to znaczy, że też czuje się tam jak u siebie: „Pan Galus czuje się właścicielem nie tylko nieruchomości kurii ale i sąsiadów. Pan (S.) który mieszka najbliżej, dostał od Galusa wytyczne, jak się ma zachowywać przechodząc obok.
Pozwany Daniel Galus do świadka: -Ja panią napadłem? A „Misie Wagansowe” (profil FB) to pani?
Agnieszka B.: - On mnie nęka, upokarza. Kieruje nim pogarda i nienawiść. Pana Daniela Galusa w jego mniemaniu obraża np. to, że się napisze iż jest księdzem suspendowanym (ma zakaz odprawiania mszy, udzielania sakramentów, noszenia szat liturgicznych).

Świadek złożyła w tym momencie do akt Zaświadczenie wystawione przez Dominikańskie Centrum Informacji o o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach. Zdobyliśmy ten dokument. Nosi on datę 23.12.2024 i zaczyna się od zdania: „Kontrowersje związane z posługą ks. Galusa są licznie opisywane w mediach, zgłaszane do Kurii Diecezjalnych i na Policję. W opinii DCI ww. grupa wykazuje destrukcyjny charakter”.


Udostępniamy ten dokument w całości, ale teraz zacytujmy inny fragment: „zarzuty wobec lidera i grupy odnoszą się także do kwestii religijnych w tym dotyczących formacji, wypaczeń w nauczaniu budowanych na lęku i diable.”
Dominikanie przypominają, że Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa otrzymała zakaz określania się słowem „katolicka” i że już od 2022 roku ks. Daniel Galus jest ukarany karą suspensy, którą ignoruje, więc kuria wszczęła proces karny wobec niego (chodzi o proces na postawie prawa kanonicznego).
6 marca po rozprawie w procesie cywilnym w którym Archidiecezja Częstochowska wzywa Daniela Galusa o do opuszczenia nieruchomości należących do kurii w Czatachowie, ks. Mariusz Bakalarz, poinformował naszego dziennikarza, że tydzień wcześniej Dykasteria Nauki Wiary Kurii Rzymskiej doręczyła do Archidiecezji Częstochowskiej zlecenie rozpoczęcia postępowania karnego w którym ma być zbadany kolejny, zdecydowanie najcięższy zarzut jaki można postawić katolickiemu księdzu: ks. DANIEL GALUS MIAŁ UJAWNIĆ TAJEMNICĘ SPOWIEDZI!
To jeden z najcięższym zarzutów, jaki można postawić osobie duchownej, za który grozi nawet EKSKOMUNIKA!
Ekskomunika, to w chrześcijaństwie najcięższa kara kościelna, polegająca na wykluczeniu z Kościoła, rodzaj klątwy. Mówiąc potocznie, księdzu Galusowi zarzuca się, że to co u niego w konfesjonale powiedziane, nie jest chronione. Że mógłby o tym rozgadać. Kto zechce się u takiego księdza spowiadać? Choć warto przypomnieć, że ks. Daniel Galus już jest objęty karą suspensy, więc spowiedź u niego jest nieważna, nie jest sakramentem. Może to być pewna pułapka w procesie karnym jaki zaczyna kuria: skoro spowiedź nieważna, to czy można mówić o naruszeniu tajemnicy spowiedzi? To już będą musieli rozstrzygnąć kościelni adwokaci obu stron…
Ciąg dalszy zeznań Agnieszki B. Atakuje ją Daniel Galus: 10 LAT PANI ZARABIAŁA NA WSPÓLNOCIE!
Świadek zdecydowanie odpowiedziała na taki zarzut: -10 lat świadczyłam dla Wspólnoty darmowe usługi. Pan Daniel Galus (już przestała go nazywać „księdzem”) ma błędne postrzeganie własności. Miałam sklepik. Legalnie, jako działalność gospodarcza. Płaciłam podatki. Pan Galus twierdzi, że to czerpanie korzyści z bycia we wspólnocie. To jego problem.
Od 2015 roku jestem właścicielką działki. Grupa religijna w 2020 roku zmieniła się w grupę destrukcyjną, a to już obniżyło wartość mojej działki.
-Liczyła pani na zyski? -pytał pełnomocnik D. Galusa.
-Pracowałam w firmie farmaceutycznej, to ksiądz Galus mnie namawiał, żebym porzuciła tę pracę. Otworzyłam firmę rękodzielniczą.
-A później ksiądz D. Galus kazał pani zamknąć firmę?
-Tak, mnie i innym też. Ale zamknęłam sklepik sama, to była moja decyzja.
Już po rozprawie pani Agnieszka skontaktowała się z redakcją: -A propos sekty w Czatachowie (zwracamy uwagę, że była członkini Wspólnoty sama określa ją jako „sekta”). Jestem nieszczęśliwie ich sąsiadką. Żałuję że nie powiedziałam jeszcze ze ks Galus miesięcznie zbierał 70000 zl i nigdy nie oddawał kurii pieniędzy. Biorąc pod uwagę jak funkcjonuje Kościół to można nazwać to okradaniem Kościoła przez Galusa. Przez lata miała takie siano, o jakim się nie śniło filozofom! -pisze Agnieszka B.
Wątek pieniędzy, dużych pieniędzy, jakie generował kult religijny w Czatachowie, pojawił się też w zeznaniach kolejnego świadka, który ma działkę letniskową blisko kościoła w Czatachowie. Łukasz S. jest w konflikcie z Danielem Galusem i jego Wspólnotą. Zarzucono mu, że wcześniej zarabiał udostępniając swoją działkę jako parking. Pełnomocnik kurii pytał świadka, czy może swobodnie korzystać ze swojej nieruchomości.
-Jestem nękany od dłuższego czasu. Złożyłem zawiadomienie do prokuratury. Nie pozwalają mi żyć. Permanentne głośnie zachowanie. Te głośniki grają w celu przepędzenia nas. Padły nawet takie słowa od tego mężczyzny, pana Galusa. W tym sądzie toczy się sprawa karna o nękanie.
Łukasz S. zeznawał, że nękanie jego i innych sąsiadów zaczęło się w 2022 roku: -Transmisje z głośników od rana do nocy. Również w dni powszednie. Ja tam mieszkam od 1998 roku. Gdy te obrzędy stały się nieznośnie, zaczęliśmy prosić o wyłączenie głośników. Spotkało się to z lekceważeniem. Obrzędy, śpiewy, walenia, dzwony ryki i śmiechy. Takie odgłosy demoniczne jak z z horrorów.
Wtedy Daniel Galus zapytał, a raczej stwierdził: -Ale wcześniej świadek brał 100 zł od autokaru za parking.
-Tak było. Udostępniałem działkę na parking. Później z tego zrezygnowałem.
D. Galus: - Przestał pan zarabiać i teraz panu hałas przeszkadza?
-Tak, przeszkadza. Jak była pustelnia, było milczenie. Nikt nikomu nie przeszkadzał. Dopiero jak pan Galus przejął to miejsce.
Daniel Galus: -To jest stalking wobec mnie. Wieszał pan banery, nazywając nas sektą.
-Wywiesiłem banery cytując słowa biskupa, że ta grupa ma znamiona sekty.
Kolejny światek Joanna T. pochodzi z Przybynowa. To po drugiej stronie górki od Czatachowy. Świadek wychwalała działalność ks. Daniela Galusa a zeznającą wcześniej kobietę, Agnieszkę B. wiele razy podczas swoich zeznań nazwała „psychofanką”. Słuchała tego publiczność i dziennikarze.
-Ta nieruchomość od 2011 roku jest zarządzana przez ojca Daniela Galusa (to charakterystyczne, że jego zwolennicy nazywają go „ojcem”, choć nie jest zakonnikiem). Ojciec Daniel korzysta tylko z małego mieszkania nr 4. Oprócz kościoła, są 4 mieszkania, Park Św. Franciszka, a dalej działka tej psychofanki, która była wcześniej we wspólnocie. Dalej jest dom Łukasza S. (poprzedni świadek), który z głośników puszcza jakieś „muzułmańskie ryki”- to cytat z wypowiedzi świadka. Nie chcielibyśmy wrażenia, że zgadzamy się z tym, że coś, co przypomina modlitwy Muzułmanów to „ryki”.
-Ojciec Daniel sprząta teren po turystach. Wiem, że kazano mu opuścić to miejsce, to jest mobbing arcybiskupa (Wacława) Depo wobec swojego kapłana. Gdy była pandemia i kazano nam siedzieć w domach, zakazywano wchodzić do lasu, naruszano nasze konstytucyjne prawa do wyznawania religii, ojciec Galus ogłosił, żeby nie bać się pandemii, że będzie używał wody święconej i udzielał komunii do ust. Depo (Arcybiskup- przyp. Red.). chciał z zazdrości zatamować rozrastanie się Wspólnoty. Szukał okazji do przyłapania ojca Daniela na czymś. To Depo (świadek o Arcybiskupie Częstochowskim mówiła tylko w ten sposób, wymieniając tylko jego nazwisko) kazał Policji ciągle przyjeżdżać na Pustelnię. Sama raz nie przyjęłam mandatu za brak maseczki i przebywanie w lesie.
Było też o ojcu Jerzym, czyli Ireneuszu L. który miał zeznawać w tym procesie, ale Kuria wycofała świadka. Odczytano też jego oświadczenie, że prosi o zwolnienie z obowiązku składania zeznań, że jest zastraszony, boi się zemsty członków Wspólnoty.
O Jerzym L. mówiła świadek Joanna T.: -On tu dalej mieszka, w tym gospodarstwie, które jest własnością kurii. Ireneusz L. to teraz „oko” arcybiskupa Depo.
Świadek była pytana, czy ks. D. Galus uniemożliwia kurii korzystanie z nieruchomości: -Nie, biskup może przyjechać w każdej chwili. Może się tu modlić, zrobić mszę. W marcu 2025 był ksiądz Bator, robił audyt ekonomiczny. Wtedy w mailu do o. Daniela napisał, że audyt jest potrzebny, ponieważ kuria myśli o sprzedaży tej nieruchomości. Ojciec Daniel mówił nam, że chce kupić, żeby nie powstała tu zamiast kościoła jakaś restauracja, pub.

Wydawało się, że już nic ważnego nie padnie na sali rozpraw, gdy Daniel Galus zapytał świadka Joannę T. o rzekome zdarzenie z próbą zamachu na arcybiskupa Wacława Depo: -Pandemia. Akcja Policji. Jesteś ty i twój mąż Marcin, który aktywnie bronił tego miejsca. Czy arcybiskup Depo oskarżył Marcina o próbę zamachu?
-Tak było. Depo wymyślił, że Marcin wymyślił zamach na Depo, w celu jego zabicia. Złożył takie zawiadomienie, sprawę umorzono.
Tego dnia wyjaśnienia miał składać pozwany Daniel Galus, ale sąd już nie zdążył go przesłuchać. Proces został odroczony bez wyznaczenia terminu kolejnej rozprawy. Do tego czasu Sąd zdecyduje, czy zgodzić się na wizję lokalną w terenie, czyli w Czatachowie. Sąd oddalił wniosek o oddalenie pozwu, złożony przez interwenientkę Mariannę Basińską (wspiera w procesie Daniela Galusa, członkini Wspólnoty. Pani Marianna tuż przed wyjściem z sali rozpraw wykrzyczała: „-Właśnie wróciłam z Watykanu, to Watykan zdecydował, że ojciec Daniel Galus zostaje w Czatachowie. Bo ojciec Daniel to nie pedofil, narkoman itd.”.
Ksiądz Marian Bakalarz, rzecznik kurii zapytany po rozprawie o te rzekome obietnice Kurii Rzymskiej: -Jedyne co niedawno w sprawie księdza Daniela Galusa dostała Archidiecezja Częstochowska, to zlecenie rozpoczęcia postępowania karnego w związku z zarzutem naruszenia tajemnicy spowiedzi. Ten proces karny co do innych czynów trwa już od 2022 roku, w roku 2025 była propozycja ze strony Arcybiskupa Rysia, żeby ten proces toczył się w jego archidiecezji, ale na wezwanie w dniu 11 kwietnia 2025 ksiądz Daniel Galus się nie zgłosił, za to ogłosił publicznie, że „nie będzie brał udziału w mafijnym procesie”.
Nie ma terminu kolejnej rozprawy. Sąd musi też zdecydować, czy konieczna jest wizja lokalna w Czatachowie na terenie kościoła. Jeżeli do wizji lokalnej dojdzie, będziemy mogli zobaczyć kościół (gdy kilka lat temu nasz dziennikarz chciał wejść podczas wszy, brama była zamknięta łańcuchem, wejście blokowali członkowie wspólnoty. Nie wpuszczono nas i innych dziennikarzy. Ciekawią nas też mieszkania które zajmuje ksiądz Daniel Galus i -jak to określiła świadek- mieszkające z nim kobiety.
Dykasteria Nauki Wiary, to jedna z 16 dykasterii działających w Kurii Rzymskiej. Podstawowym zadaniem Dykasterii jest dbanie o prawowierne głoszenie i obronę wiary katolickiej w całym Kościele. Do jej kompetencji należą wszystkie sprawy, dotyczące doktryny wiary lub moralności.
Co to za instytucja? Wcześniej nazywała się „Święta Inkwizycja”.
Dykasteria Nauki Wiary swój początek ma 21 lipca 1542 kiedy Papież Paweł III ogłosił konstytucję apostolską Licet ab initio, reformującą Świętą Inkwizycję. Powoływała ona Kongregację Rzymskiej i Powszechnej Inkwizycji (nazywaną też Świętą Inkwizycją lub Świętym Oficjum) w celu „zachowania i obrony jedności wiary oraz wykrywania i zwalczania błędów oraz fałszywych doktryn”. Początkowo miała charakter tymczasowy, ale w 1564 Pius IV przekształcił ją w stałą kongregację Kurii Rzymskiej, co w 1588 potwierdził Sykstus V, nadając jej zarazem honorowy prymat wśród wszystkich kongregacji. W tej postaci działała ona do 1965. Ciekawostką jest, że dopiero w roku 1908 zaniechano używania w nazwie słowa Inkwizycja.
7 grudnia 1965 decyzją Pawła VI, jej nazwę zmieniono na Świętą Kongregację Nauki Wiary. W 1983 jej nazwę zmieniono na Kongregacja Nauki Wiary, a obecna nazwa Dykasteria Nauki Wiary obowiązuje dopiero od 2022 roku.













Napisz komentarz
Komentarze