Lista afer z takim czy innym udziałem polityka PiS z powiatu myszkowskiego jest dość długa: jazda na partyjny zlot PiS na koszt powiatu, rozdawanie wódki w szkole w Cynkowie czy parasol ochronny nad aferami w szpitalu powiatowym. Uważająca się za szefową struktur PiS na Śląsku Jadwiga Wiśniewska z Koziegłów niedawno ogłosiła, że w 2027 roku to właśnie Piotr Kołodziejczyk będzie „jej” kandydatem, na posła do Sejmu z regionu częstochowskiego. Uwzględniając to co napisałem wcześniej, o co będzie dalej, nasza redakcja daje mu też pozytywną rekomendację. Nadaje się na posła z rekomendacją PiS idealnie!
Wynagrodzenie starosty składa się z zasadniczego, dodatku funkcyjnego, specjalnego i wysługi lat. Rada Powiatu w Myszkowie co rok dostaje uzasadnienie do uchwały bardzo skrótowe i radni PiS bez zadawania pytań uchwałę przegłosowują. Mniej czy bardziej dociekliwie o sens po powody podwyżek pytają radni opozycji, o ostatnią podwyżkę spytała Dorota Kaim-Hagar: -Do dzisiaj nie było uzasadnienia tej uchwały, wpłynęło przed sesją, nie jest nawet podpisane. Nikt się nie chciał pod tym podpisać? Może tak być, pani mecenas?
Na tak postawione pytanie nikt radnej nie odpowiedział, więc drążymy dalej. Uzasadnienia uchwał kierowane pod głosowania gdy dotyczą pensji starosty Kołodziejczyka faktycznie, nie zawierają żadnych przydatnych informacji. Sięgnęliśmy więc po inną uchwałę, też po pensji starosty tylko Wyszkowskiego. A tam poważne, logiczne uzasadnienie, z którego można wyczytać (uchwała z maja 2024), że zgodnie z Ustawą o samorządzie powiatowym i rozporządzeniem o wynagrodzeniu pracowników samorządowych w powiecie o ludności od 60-120 tys. mieszkańców (czyli jak w Myszkowie) maksymalna wysokość wynagrodzenia dla starosty powiatu wynosi 20.041,50 zł w roku 2024. A wartość minimalna wynagrodzenia dla starosty powiatu wynosiła w 2024 roku 14.435,20 zł. Pod koniec 2025 roku te wartości były zapewne nieco wyższe, ale wniosek jest prosty: radni PiS przyznają staroście z PiS pensję zawsze „na maksa”.


Starosta zarabia jeszcze więcej niż limit ustalony przez radnych
W roku 2024 Piotr Kołodziejczyk z tytułu pracy jako Starosta Powiatu w Myszkowie zarobił 261.650,15 zł, czyli średnio 21.804, 17 zł miesięcznie. To więcej niż wynika z uchwały z 29 maja 2024 kiedy jego wynagrodzenie miesięczne radni ustalili na 20.130 zł i to w połowie roku. Może więc radni powiatowi w Myszkowie powinni się zainteresować tematem, dlaczego starosta z PiS zarobił w 2024 roku o 20.090,15 zł więcej niż wynosił limit ustalony w uchwale?
Piotr Kołodziejczyk zgodnie z ostatnim oświadczeniem majątkowym na koniec 2024 roku miał nieco ponad 1 mln zł oszczędności. Od końca 2022 roku zwiększył oszczędności prawie dwukrotnie. Ma też spory majątek trwały. Dom (336 mkw) dawniej wyceniał na 450.000 zł, ale w ostatnim oświadczeniu w rubryce „wartość” nic nie wpisał. Ma też dwa mniejsze domy i „lokal” które łącznie wycenia na 860 tysięcy. Co ciekawe, 3 lata wcześniej ten sam składnik majątku wyceniał na 260.000 zł. Ma też rentowne gospodarstwo rolne, które wycenia na 1.630.000 zł.
Nad rentownością gospodarstwa rolnego starosty-rolnika Piotra Kołodziejczyka warto się dłużej zatrzymać. Starosta ma we własności i dzierżawie nieco ponad 109 ha użytków rolnych. Mniej więcej tyle samo, co na koniec 2022 roku. Ale już przychody, a zwłaszcza zyski z tego gospodarstwa bardzo zmalały. W roku 2024 gospodarstwo miało przychody ok. 727 tysięcy, zysk 162 tysiące. W roku 2022 starosta miał 1,4 mln zł przychodów i zysk aż 545 tysięcy. Spojrzeliśmy jeszcze na rok 2023, i tu też widać, że gospodarstwo starosty albo podupada, abo dzieje się z nim coś innego niepokojącego. Bardzo maleją przychody i zyski. W roku 2023 przychody starosty z działalności rolniczej to 1,34 mln ale zysk tylko 110.000 zł. Z czego żyje polski rolnik dobrze widać po wysokości dopłat z Unii Europejskiej. W roku 2023 było to u starosty aż 334 tysiące.


CO WYDARZYŁO SIĘ W FINANSACH ROLNIKA Z CYNKOWA W 2022 ROKU? WYKRYLIŚMY AFERĘ Z JEGO DZIAŁKĄ W KRUSINIE!
Byłoby ciekawe, gdyby starosta zechciał wyjaśnić, dlaczego po 2022 roku mieli pieniądze, ale już mało zarabia. My kojarzymy tylko jedno zdarzenie właśnie z roku 2022 ze skutkami w latach późniejszych, które mogło wpłynąć na rentowność gospodarstwa rolnego starosty. To afera związana z działką NR 89 w Krusinie, afera wykryta przez naszą gazetę, dzięki informacjom od kochających sąsiada mieszkańców Cynkowa. To afera, po wykryciu której, prokuratura prowadziła śledztwo i postawiła zarzuty z art. 231 kk (tzw. „przestępstwo urzędnicze” zagrożone karą od roku do 10 lat pozbawienia wolności). Na ławie oskarżonych zasiedli Zbigniew P. dyrektor Zakładu Usług Komunalnych w Koziegłowach, jednostki budżetowej MiG Koziegłowy, oraz Grzegorz M. kierownik w ZUK. Proces karny ruszył w listopadzie 2023 roku i od tego czasu wlecze się niemiłosiernie. Od początku kontestowana przez nas jest niezawisłość sądu, gdyż prowadzący proces sędzia Marek Zachariasz już na pierwszej rozprawie ogłosił, że nie będzie wyroku skazującego na bezwzględne więzienie dla oskarżonych. Sąd ujawnił swój pogląd na sprawę, co jest absolutnie niedopuszczalne. Oskarżeni, choć grozi im długoletnie więzienie już dostali sygnał, że odsiadki nie będzie. Że wyrok, jeżeli w ogóle będzie skazujący, to dostaną co najwyżej karę w zawieszeniu, a więc najniższą z możliwych. Ostatnia rozprawa w sprawie 2K 104/24 odbyła się 11 czerwca 2025 i od tego czasu nawet nie ma kolejnego wyznaczonego terminu. Wtedy sędzia Marek Zachariasz zlecił opinię uzupełniającą dotyczącą wartości wykonanych na polu starosty Piotra Kołodziejczyka prac. Sprawdzaliśmy w grudniu, w sądzie nie ma opinii, akta dalej są u biegłego, nie ma nowego terminu rozprawy. Zaczął się 2026 rok.
W sprawie przestępstw urzędniczych których mieli się dopuścić dyrektor i kierownik ZUK Koziegłowy starosta Piotr Kołodziejczyk ma status świadka. Zeznawał, że nie wiedział, że gmina mu wykarczowała pole z drzew i krzewów, usunęła tony gruzu i śmieci, do czego konieczne było też rozebranie starych, walących się zabudowań. Nie wiedział, dowiedział się z prasy, choć wtedy z Cynkowa do pracy w starostwie, w związku z przebudową DK91 droga z Cynkowa do Myszkowa obok działki 89 w Krusinie na Rzeniszów była może nie jedyna, ale druga była o kilkanaście kilometrów dłuższa. Ale starosta myszkowski jeżdżąc codziennie do pracy nie zauważył ani ciężkiego sprzętu, ani pracowników ZUK na swoim polu, pracujących tam przez kilka tygodni…



Jak wspomnieliśmy, w tej sprawie starosta myszkowski Piotr Kołodziejczyk jest świadkiem oraz tak by należało powiedzieć „beneficjentem” wykonanych przez Gminę Koziegłowy prac na jego polu. Oskarżeni Mariusz P. i Grzegorz M. zgodnie kryją zleceniodawcę lub zleceniodawców prac na działce 89, a sędzia Marek Zachariasz ogłasza, że choć kryją zleceniodawcę (ów?) to siedzieć nie będą…
Od sprawy karnej o działkę 89 wróćmy do ekonomii rolnictwa. Czy to po tej sprawie, czy to przypadek, ale załamuje się rentowność gospodarstwa rolnego Piotra Kołodziejczyka. Do czasu afery z działką 89 zyski z gospodarstwa to ponad 0,5 mln zł. Później już tylko 110 i 160 tysięcy. Sprawa działki 89 na której jak wyliczaliśmy starosta Piotr Kołodziejczyk dzięki pańszczyźnie gminy zaoszczędził wg nas około 50 tysięcy (biegły po części potwierdził te wyliczenia) pokazuje, że przynajmniej część kosztów prowadzenia gospodarstwa rolnego starosty z Prawa i Sprawiedliwości poniosła Gmina Koziegłowy. Czy były inne przypadki? Była też inna afera, kiedy wykryliśmy, że na zjazd partyjny PiS w Bogatyni, przed startem kampanii wyborczej do Sejmu w 2023 roku, starosta Piotr Kołodziejczyk pojechał służbowym samochodem, powiat zapłacił też za paliwo. Było śledztwo prokuratury, ale prowadziła je Prokuratura Rejonowa w Lublińcu, która za rządów PiS dostawała wiele niewygodnych dla polityków PiS lub z PiS związanych spraw i je umarzała. Tak było też ze sprawą wyjazdu do Bogatyni służbowym samochodem. Kuriozalne uzasadnienie odmowy wszczęcia śledztwa było takie, że nie ma w starostwie regulaminu korzystania z mienia starostwa, więc „wolno wszystko”. Kpiliśmy sobie, że nie ma też zakazu urządzenia w gabinecie starosty burdelu, czyli mówiąc delikatniej agencji towarzyskiej. Nie ma zakazu, a wieczorem gabinet jest niewykorzystany. Na polecenie Prokuratury Okręgowej w Częstochowie akta sprawy były ponownie oceniane, ale efekt końcowy jest taki sam: starosta Kołodziejczyk może sobie jeździć służbowym samochodem na wakacje, do fryzjera, na pole w Krusinie. Nie ma zakazu.



































Napisz komentarz
Komentarze