Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
sobota, 7 marca 2026 04:07
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Mafia śmieciowa Olgierda L.:

SĄD ZAKOŃCZYŁ SŁUCHANIE OSKARŻONYCH

Grupa przestępcza Olgierda L. odpowiada za zakopywanie i wylewanie niebezpiecznych odpadów w bardzo wielu miejscowościach w gminach Szczekociny, Lelów i Koziegłowy. W tej ostatniej, zwłaszcza wokół Markowic, Winowna oskarżeni rozlewali nocą chemikalia za pomocą wozów asenizacyjnych. Głównie chodzi o lata 2018-19.
Podziel się
Oceń

Olgierd L. z Myszkowa i jego była żona Justyna R., która chyba wróciła do nazwiska panieńskiego, byli zdaniem prokuratury organizatorami i „mózgami” grupy przestępczej, która zajmowała się wylewaniem i zakopywaniem „gdzie popadnie” odpadów chemicznych, ropopochodnych. Odpady w zakopywanie lub po prostu podrzucane były m.in.  Paulinowie gmina Lelów. W ogromnych ilościach grupa przestępcza zakopywała odpady w Bonowicach, na skraju Szczekocin. Burmistrz Szczekocin Jacek Lipa był nawet przez mieszkańców Paulinowa oskarżany o sprzyjanie właścicielowi terenu (nieżyjący Artur Mejer) któremu (cytujemy): „trzeba dać szansę”. Artur Mejer nigdy odpadów zakopanych na swoich działkach nie usunął. Jakiś czas temu pisaliśmy też o naszym zdaniem pozorowanych działaniach gminy Szczekociny dla usunięcia zagrożenia dla środowiska. Gmina chwaliła się uzyskaniem dotacji, w kwocie około 10 mln zł na utylizację odpadów zakopanych w Bonowicach. Problem w tym, że wcześniej burmistrz Szczekocin pisał, że  koszt usunięcia odpadów może wynieść nawet 100 mln zł. Ale nie wiedzieć czemu wystąpił tylko o 10 mln dotacji i dokładnie tyle dostał. Za te pieniądze nielegalnie zakopane w Bonowicach odpady, której przedostają się do wód gruntowych, studni, oraz do rzek Krztynia i Żebrówka, na  pewno nie zostaną usunięte. Szczekociny dalej będą żyć na bombie ekologicznej.
 

Tym wstępem chcemy przypomnieć i uzmysłowić Czytelnikom, do jak ogromnych szkód w środowisku i jak kosztownych w naprawieniu szkody doprowadziła grupa Olgierda L.  i jego żony Justyny R. Proceder nielegalnego zakopywania odpadów przemysłowych, chemicznych trwał w najlepsze od 2019 roku. Dziś trudno nawet oszacować, jaki będzie koszt naprawy szkód w środowisku naturalnym ile osób umrze na raka  w wyniku działalności grupy przestępczej. Warto też przypomnieć je jednym ze sposobów pozbywania się odpadów płynnych było ich mieszanie w tzw. szambiarce i tak, zwykle nocą, ich rozlewanie po polach w okolicach np. Markowic, Winowna i innych miejscowości w gminie Koziegłowy (powiat myszkowski). Jest na przykład takie miejsce w samych Koziegłowach w pobliżu dzisiaj nieczynnej karczmy regionalnej (przy skręcie z DK91 w stronę targowiska w Koziegłowach). To jedno z licznych miejsc, gdzie odpady chemiczne były wylewane do gruntu. 
W Sądzie Okręgowym w Częstochowie 16 stycznia ruszył proces mafii śmieciowej Olgierda L. i Justyny R. Proces prowadzi sędzia Urszula Adamik. Na ławie oskarżonych łącznie 12 osób. Mogło być 14, ale dwie osoby, w tym Artur Mejer, właściciel działek w Bonowicach, który był oskarżany o przyjmowanie odpadów na swój teren, zmarły. Za rodziną zmarłego ciągną się jednak podejrzenia, że zakopywali odpady również w innych miejscach, np. przy ulicy Żarnowieckiej w Szczekocinach, gdzie doszło do skażenia wody w studni. Woda w tzw. Rejonie Drogowym w studni przestała być zdatna do picia. 
W kwietniu odbyła się kolejna rozprawa procesie grupy przestępczej. Sąd wysłuchał wyjaśnień kilku z oskarżonych. W większości to przestępcze „płotki” można powiedzieć: operator koparki, który robił wykopy pod odpady i je zakopywał, kierowcy. 
Oskarżony Leszek L. przyznał się do części zarzutów, zaprzeczył jednak aby znalezione przy nim narkotyki, 4 gramy kokainy, należały do niego. Prokuratura Okręgowa w Gliwicach, która jest w tym procesie oskarżycielem publicznym, zarzuca Leszkowi L. wożenie odpadów do Paulinowa koło Lelowa (też są to działki należące do rodziny Mejerów) i udział w ich zakopywaniu. Chodzi o rok 2019. Oskarżony wyjaśnił w sądzie: -Coś woziłem z kopalni na Nikiszowcu
Oskarżony Damian K. przyznał się do wszystkich zarzucanych mu czynów, ale mimo tego, nie może liczyć na łagodną karę. Skalę przestępczej działalności i powagę zarzutów dobrze uzmysławia to, że Prokuratura Okręgowa w Gliwicach, która akt oskarżenia oparła w ogromnej części na  zeznaniach skruszonych przestępców, zapowiada, że godzi się dla niektórych oskarżonych na zatwierdzenie przez Sąd niższej kary, ale i tak będą to kary bez zawieszenia jej wykonania, a więc minimum rok odsiadki. 
Jeden ze skruszonych przestępców, Damian K. wyjaśniał w sądzie, jak poznał Olgierda L.: -Poznałem go w 2012 roku, zajmowałem się u niego rozbieraniem samochodów na złom. W 2015 roku on mnie zaprosił do Mariusza R. (główny ze skruszonych przestępców)  który wtedy zajmował się skupem szkła. Jak pisaliśmy we wcześniejszych artykułach na terenie firmy Mariusza R. w Markowicach odbywała się później spora część przestępczego procederu: tu mieszano odpady przed ich wylaniem szambiarkami na okoliczne pola. Była to też baza wyjazdowa do zakopywania  odpadów w Paulinowie, Bonowicach, czy Woli Będkowskiej pod Sieradzem. 
-Przelewaliśmy z beczek 1000L do samochodu asenizacyjnego. To później wylewałem na polach. Tak wylewaliśmy 2x po 6000 litrów. Z beczek do mauserów i do szambiarki. Wylewałem to np.  w Koziegłowach przy DK91, obok restauracji. Nocą. Albo w Koziegłówkach i powrót przez Winowno. Beczki podrzuciliśmy w Choroniu (gm. Poraj), tam też były wylewane odpady. Gdzie wylewać zawsze uzgadniał z mami Mariusz R. (też skruszony przestępca). Czasem tylko stałem na czatach.  Nie zastanawiałem się, czy to legalne- zeznał w kwietniu Damian K. 
Michał K. kolejny z oskarżonych przyznał się do winy. Sąd odczytał jego zeznania, z których wynika, że brał udział podrzucaniu odpadów w Koziegłówkach, koło tzw. „wylęgarni”. Wskazał też inne miejsce w Koziegłowach, przy wjeździe do lasu, gdzie grupa przestępcza podrzucała odpady.  Jak powiedział „szukaliśmy też miejsc do zakopania odpadów w Jaworzniku (gm. Żarki).
-Mogło być tak, że dwa razy brałem udział w wylewaniu odpadów ciekłych, w zakopywaniu odpadów -zeznał Michał K. W sądzie Michał  K. powiedział: -Żałuję tego, co robiłem.

SPRAWA SKRUSZONYCH PRZESTĘPCÓW DO OSOBNEGO PROCESU

Na kolejnej rozprawie 17 czerwca Sąd wyłączył sprawę Michała K. i Mariusza R. którzy w największym stopniu współpracowali z prokuraturą do osobnego postępowania karnego. Wkrótce można się więc spodziewać, że  ich sprawie zapadnie wyrok na jaki zgodziła się Prokuratura i oskarżeni. Oczywiście zatwierdzenie takiego porozumienia zależy od decyzji Sądu. Podczas rozprawy 17 czerwca sędzia zakończyła etap wysłuchiwania oskarżonych. Część z nich, jak uznawany za głównego organizatora przestępczego procederu Olgierd L. i jego żona Justyna R. nie złożyli wyjaśnień. Olgierd L. dotychczas nie pojawił się na żadnej z czterech rozpraw.

Bronisław T. z Gliwic: zaprzeczam, abym brał w tym udział

Jednym z oskarżonych jest Bronisław T. z Gliwic, który oświadczył, że nie przyznaje się do winy. Złożył  wyjaśnienia przed sądem. W roku 2014 założył spółkę STABRO. Firma Stabro posiadała technologię i linię produkcyjną do separacji metali żelaznych i nieżelaznych. Najważniejszą częścią tej linii była możliwość odseparowania ołowiu. W roku 2019 skontaktował się z nim Olgierd L., który zaproponował  współpracę: -Moje pozwolenie dawało możliwość przerobu do 2500 ton rocznie tego odpadu. Chodziło o odzysk metali z odpadu produkowanego w KGHM Polska Miedź w Legnicy. Z Olgierdem L. miałem umowę, że on jest pośrednikiem. Odpad, który wygląda jak ciemna ziemia, bezwonny, przywoziłem od firmy EKO Serwis, ale zawsze za pośrednictwem Olgierda L. W całości odpad przetwarzałem w naszej instalacji,  na terenie firmy w Gliwicach. Po przetworzeniu odpad był wydawany osobom wysłanym przez Olgierda L., a miał trafić do firmy BAL w Świerklańcu. 21 lipca 2020 roku sprzedałem firmę Stabro – zeznał Bronisław T.

Winowno, ulica Polna 14 Jedno z wielu miejsc gdzie grupa przestępcza przechowywała nielegalnie i zakopywała odpady

Justyna R. nie  może się zdecydować: przyznać się czy nie?

Podczas rozprawy w kwietniu 2025 Justyna R. żona herszta grupy przestępczej, przez prokuraturę też traktowana jako jedna z głównych oskarżonych, organizatorka przestępczego procederu, na rozprawie 10 kwietnia oświadczyła, że przyznaje się do winy i chce dobrowolnie poddać się karze. Sąd pouczył oskarżoną, że kolejny termin zaplanowany na 17 czerwca, to „ostatni moment” na uzgodnienie z prokuraturą warunków dobrowolnego poddania się karze i wymiaru kary. Oskarżona wyraźnie była niezdecydowana co ma zrobić.
Sędzia Urszula Adamik: -Czas się kończy- zwróciła się sędzia orzekająca w tym procesie do oskarżonej. 
Ostatecznie stanowisko jednoznaczne, że Justyna R. nie ma co liczyć, na przychylność prokuratury wyraziła jednoznacznie Prokurator Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Edyta Hraciuk: -W stosunku do oskarżonej Justyny R. nie będzie zgody prokuratury na dobrowolne poddanie się karze. Ma to znaczenie również ze względu na toczące się inne postępowania karne. 
Sędzia na terminach w kwietniu i 17 czerwca uchyliła dozór policyjny, który był nałożony na oskarżonych Damiana K. i Justynę R. Byli oni objęci dozorem policji od 2019 roku. Dalej wszystkich oskarżonych obowiązuje zakaz kontaktowania się między sobą  i wszelkimi osobami związanymi ze śledztwem.

17 czerwca 2025 po wyłączeniu do osobnego procesu sprawy oskarżonych Mariusza R. (główny skruszony, na którego była zarejestrowana działalność w Markowicach) oraz Michała K. Sąd odroczył proces bez podania terminu kolejnej rozprawy. Padło jeszcze pytanie do obrońcy Olgierda L. czy jego klient zamierza pojawić się w sądzie, ale odpowiedź była niejednoznaczna. Obrońca oświadczył, że „nie wie”. Sąd nie czekając na to czy grupa kilku oskarżonych który nie pojawili się w sądzie, zechce uczestniczyć w procesie, zdecydował o ujawnieniu ich zeznań na kolejnym terminie rozprawy. Ma to znaczenie w związku ze stanowiskiem głównego skarżonego, Olgierda L., które przekazał jego adwokat. Że Olgierd L. nie chce ujawniania jego zeznań. 
Sędzia Urszula Adamik: -Sąd poucza, że nie jest związany stanowiskiem oskarżonego Olgierda L., sąd zdecydował ujawnić zeznania złożone w śledztwie przez Olgierda L., Tomasza J., Dawida G.

Do zakończenia procesu zapewne jeszcze upłynie sporo czasu i bez cienia spekulacji, jak sprawa zakończy  się dla poszczególnych oskarżonych, możemy wysnuć wniosek,  że jeżeli Sąd uzna winę poszczególnych oskarżonych za udowodnioną, to wyroki, nawet te uzgodnione z prokuraturą,  nie będą bardzo łagodne. Po rozprawie kwietniowej o szansę na ugodę z prokuraturą pytał jeden z oskarżonych, Dawid M. zapewne z nadzieją, że prokuratura zgodzi się na karę więzienia z zawieszeniem jej wykonania. Oskarżony usłyszał, że może w ramach ugody może liczyć na „nie mniej niż 1 rok bezwzględnego więzienia”. Na rozprawie 17 czerwca Dawid M. był jednym ostatnich wysłuchanych przez Sąd oskarżonych, nie przyznał się do winy. Z ujawnionych zeznań Dawida M. wynika, że 12 listopada 2021 r w prokuraturze wyraził skruchę, że „dał się w to wplątać”. Dawid M. jest oskarżony o udział w procederze nielegalnego zakopywania odpadów w wielu miejscowościach, m.in.  w Woli Będkowskiej koło Sieradza. 

 

Wcześniej pisaliśmy:


 

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

ReklamaBiuro Podróży MAXIM Travel
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaBiuro Podróży MAXIM Travel
KOMENTARZE
Autor komentarza: abcTreść komentarza: u nas są spotkania rodzinne a ci z ŚJ jakoś nie chcą. Więc twój wyjątek w praktyce wcale potwierdza takiej dobroci ŚJData dodania komentarza: 3.03.2026, 10:29Źródło komentarza: Świadkowie Jehowy w Zawierciu wznawiają publiczną działalnośćAutor komentarza: Eon MózgTreść komentarza: Tymczasem moja matka, która jest ŚJ jako jedna z niewielu w rodzinie, przez wiele lat organizowała duże spotkania rodzinne. Pozostali albo nic, albo w bardzo wąskim gronie. Wiele obiegowych opinii o ŚJ w praktyce się nie potwierdza. A przyczyny rozluźniania więzi w rodzinie są bardzo różne, często to szalone tempo życia, a ktoś błędnie może wiązać to z czymś innym.Data dodania komentarza: 1.03.2026, 21:52Źródło komentarza: Świadkowie Jehowy w Zawierciu wznawiają publiczną działalność J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: Popieramy bojkot Polmleku! Też tak robimy. Im więcej świadomych konsumentów, tym mniej byłoby takich spraw. Warto w sklepie patrzeć nie tylko na nazwę handlową produktu, ale również kto to wyprodukował. Tak jest np. z masłem produkowanym przez Polmlek, ale pod nazwą własną dyskontu.Data dodania komentarza: 18.02.2026, 15:09Źródło komentarza: KONIEC MASŁA ZE SZCZEKOCINAutor komentarza: zaqTreść komentarza: świetna reklama ;) nie kupię nic produkowanego przez "polmlek"Data dodania komentarza: 18.02.2026, 13:37Źródło komentarza: KONIEC MASŁA ZE SZCZEKOCINAutor komentarza: matiTreść komentarza: produkujemy dużo urządzeń z wykorzystaniem różnorodnych metali, jednocześnie jest dużo zużytych cześci, odpadów więc taki zakład pozwalający odzyskać i wprowadzić do obiegu jest "przyszłościowy", zamiast polegać tylko na kopaniu w ziemi i przeróbce niskoskoncentrowanych rud, co powoduje dużo większe zanieczyszczenia. Po obecnych cenach tylko za tę platynę było do odzyskania ze 40mln dolarów. Jaki był koszt całej przeróbki, to pewnie się nie dowiemy, ale i tak jest "nieźle". ;)Data dodania komentarza: 13.02.2026, 10:44Źródło komentarza: Miejskie górnictwo z Zawiercia na „przodku” Europy. Zakład Elemental „wyprodukował” 650 kg platynyAutor komentarza: AdamTreść komentarza: Budżet obywatelski z pulą 1,5 mln zł to realna możliwość realizacji projektów infrastrukturalnych. Warto rozważyć inwestycje w nowe wiaty przystankowe z ławkami. Firma Artbud Jan Lachowski z Bydgoszczy oferuje kompleksowe rozwiązania w tym zakresie.Data dodania komentarza: 8.02.2026, 17:37Źródło komentarza: Zawierciański Budżet Obywatelski 2026 na 2027 rok
Reklama
Reklama
Reklama