Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
środa, 29 kwietnia 2026 13:36
Przeczytaj!
Reklama
Reklama

ANETA I LAZHAR WRESZCIE RAZEM! POLSKA WPUŚCIŁA TUNEZYJCZYKA

(Dąbrowno, gm. Niegowa) 19 września Lazhar Ep Zlitni samolotem z Tunezji, ale przez Turcję wylądował w Polsce. Na lotnisku już czekała na niego polska żona, Aneta Ep Zlitni. Cztery próby połączenia małżeństwa Polki i Tunezyjczyka nie udawały się, cztery razy Ambasada RP w Tunisie odmawiała mu wizy wjazdowej do Polski. Udało się za piątym razem, gdy mieszkająca w małej wiosce w gminie Niegowa, w Dąbrownie, Aneta poprosiła o pomoc adwokata Pawła Matyję. Małżonkowie są już razem, z trójką dzieci Anety mieszkają szczęśliwie w jej domu w Dąbrownie. Lazhar szuka pracy.
Podziel się
Oceń

Z Anetą i Lazharem Ep Zlitni spotykamy się  w naszej redakcji. Lazhar ,choć jest w Polsce pierwszy raz, już dobrze rozumie po polsku. Z kolei Aneta zaskakuje nas znajomością niektórych zwrotów po arabsku. 
-Aneta uczy mnie polskiego. Jestem szczęśliwy, że jestem w Polsce, z żoną. Życzę szczęścia Polakom -mówi Lazhar. Prosimy, żeby nam to napisał po arabsku.


W czerwcu 2021 w artykule „Aneta z Dąbrowna wyszła za Tunezyjczyka. Państwo Polskie ciągle odmawia mu przyjazdu” opowiedzieliśmy historię Anety i Lazhara. Aneta była już wtedy w Tunezji, gdzie poleciała odwiedzić męża i razem z nim udać się do Ambasady RP złożyć kolejny wniosek o wizę i tak po ludzku zapytać, dlaczego Polska nie chce, żeby przyjechał do Dąbrowna. I ten wniosek polskie służby konsularne odrzuciły. Adwokat Paweł Matyja przygotował odwołanie, po polsku, na które ambasada odpisała… po arabsku! Lazhar Ep Zlitni złożył kolejny wniosek o wizę. I tym razem historia zakończyła się szczęśliwie. Aneta i Lazhar od 19 września są razem, mieszkają w Dąbrownie.
-Mąż teraz musi znaleźć pracę -mówi Aneta Ep Zlitni. -Właściwie to już miał ją zacząć w firmie w Myszkowie, gdzie pracuje mój najstarszy syn Patryk, ale przeszkodą okazały się formalności z uzyskaniem karty pobytu. 
Aneta ma troje dzieci. Najstarszy Patryk ma 22 lata, młodsze to Julia i Jakub. Ich biologiczny ojciec nie utrzymuje kontaktów z rodziną.
-Teraz jestem szczęśliwa, gdy Lazhar jest z nami. Dzieci bardzo go lubią. Lazhar z powodów religijnych nie spożywa alkoholu, co w Polsce wśród mężczyzn nie jest częste. Ja jestem chrześcijanką, on muzułmaninem, ale to w niczym nam nie przeszkadza. Wreszcie jesteśmy razem, to najważniejsze -mówi Aneta Ep Zlitni.
-Jak mąż został przyjęty w Dąbrownie?
-Sąsiedzi są dla nas bardzo mili. Może  ludzie patrzą na niego trochę z ciekawością, ale i sympatią. Nic nieprzyjemnego nas nie spotkało.
Adwokat Paweł Matyja tak komentował sytuację, gdy Lazhar po raz piąty otrzymał odmowę wjazdu do Polski, do żony: -Należy się  zastanowić czy w sprawie nie doszło do naruszenia przepisów ustawy o cudzoziemcach, ale przede wszystkim przepisów rangi międzynarodowej, mam tu na myśli Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, jak również Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych. Oba w/w akty prawne, statuują zasadę ochrony rodziny, a jednym z jej przejawów jest prawo małżonków do wspólnego zamieszkiwania jako podstawa budowania relacji rodzinnych. Nie ulega wątpliwości, że Państwo Zlitni są małżeństwem, w związku z tym mogą domagać się ochrony rodziny jaką w świetle prawa tworzą. Procedura, w przypadku odmowy przyznania wizy krajowej przez konsula, przewiduje wniosek o ponowne rozpoznanie sprawy, który kieruje się do tego samego organu. Pan Zlitni postanowił skorzystać z tej możliwości.
I jak widać tym razem interwencja była skuteczna. 
Aneta i Lazhar pobrali się  rok temu, w Tunezji po kilku latach znajomości. Polski konsulat w Tunisie wcześniej 4 razy  odmówił dla Lazhara wizy wjazdowej do Polski. Za każdym razem polskie służby konsularne podawały inny powód odmowy wpuszczenia męża do Polski. Raz jest to niewłaściwe ubezpieczenie, innym razem „niewystarczający powód przyjazdu”. Od miesięcy polski rząd, utrudniał połączenie małżonków. Żona mieszkała w Dąbrownie. Mąż w Djerbie na wyspie o tej samej nazwie, gdzie w Tunezji są popularne kurorty. 
W środę 15 czerwca Aneta poleciała do Tunezji. Przez rok nie mogła przytulić się do męża w Dąbrownie, zrobiła to w Djerbie. 
Przypomnimy jak Aneta Ep Zlitni opowiadała nam początek ich wspólnej historii:
-Przyjęła pani nazwisko męża, mąż jest Tunezyjczykiem. Jak się państwo poznali? 
-To już było 4 lata temu, kiedy się poznaliśmy. Po prostu pojechałam na wakacje do Tunezji, tam zaczął ze mną rozmawiać, polubiliśmy się. To był początek naszej znajomości. Tak to się stało. Po kilku latach, 28 sierpnia 2020 zawarliśmy ślub w Tunezji.
Mieliśmy się na początku starać dla niego o pobyt czasowy, później stały. Pierwszy raz 7 miesięcy temu mąż starał się o wizę. Od tego czasu cztery razy mu odmawiano. Najpierw odmową było ubezpieczenie. Było dobre, ale coś im nie pasowało. Mąż całą noc musiał jechać ponownie do Tunisu, znowu złożyć dokumenty. Potem było: cel i warunki pobytu. No jaki cel? Przecież mam żonę- mówi, dom. Zaproszenie? -już trzecie mu zrobiłam w Urzędzie Wojewódzkim w Częstochowie. 
-Czyli będziemy mieli rolnika- Tunezyjczyka w Dąbrownie?
-Nie. Tu mieszkamy, ale nie jestem rolniczką, więc i mąż raczej poszuka innej pracy.  Mieszka ze mną jeszcze mój tata. Ja teraz zajmuję się dziećmi, wcześniej pracowałam w Niegowie w szkole jako sprzątaczka, w Sokolnikach też na kuchni, bo z wykształcenia jestem kucharką. I moje troje dzieci: Patryk lat 20, jedenastoletnia Julia i młodszy Jakub, sześciolatek. Jak najmłodszy pójdzie do szkoły, to chciałabym podjąć ponownie pracę, żeby nam było lżej. 
-Myśli pani, że niewpuszczanie męża, już 4 razy, do Polski to jakieś uprzedzenia polskiego rządu do obcokrajowców? Zwłaszcza z krajów arabskich, gdzie większość mieszkańców to wyznawcy islamu?
-Też tak sądzę. Już od 7 miesięcy polski rząd nie pozwala nam być razem, choć jesteśmy małżeństwem. 
Małżeństwa polsko-tunezyjskie nie są wcale taką rzadkością. Na portalu turystyka.wp.pl można przeczytać historię Moniki i Sayeda  Jabnouni, którzy od 10 lat są małżeństwem, mieszkają w Wielkiej Brytanii. 
Wybraliśmy fragment wywiadu Marty Tomaszewicz opublikowany w Newsweek  w 2015 roku, wywiadu z Sonią Hajd Said autorki książki „Jaśminowa rewolucja”.

Sonia Hajd Said: -Tunezja zawsze była nazywana najmniej arabskim państwem. Islam nie jest tak dominujący jak w sąsiednich krajach. Podejście do religii można porównać do polskiego: oni chodzą do meczetu, my do Kościoła, Tunezyjczycy przestrzegają zasad Koranu jak my Biblii, czyli różnie z tym bywa. Z drugiej strony to Afryka – obyczaje i normy społeczne różnią się od tych, w których my się wychowaliśmy. Mają inną mentalność. Europejczyk odczuje te różnice.
Newsweek: Jak to jest z wolnością kobiet w Tunezji?
Sonia Hajd Said: -Kobiety mają ogromną swobodę, w niektórych aspektach nawet większą niż Polki. Antykoncepcja jest powszechnie dostępna, bez recepty i darmowa. Nie muszą konsultować się z mężczyzną, to jest prawo kobiet. Aborcja jest legalna, tabletki „po” również. Korzystają z tego głównie młode dziewczyny, które nie chcą jeszcze zakładać rodziny i mają prawo wyboru. Wydaje mi się też, że zamężne Tunezyjki mają więcej do powiedzenia w domu niż mężowie.”
Rozmawiał:  Jarosław Mazanek


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: Dobra sugestia. Dziękujemy. Chodzi panu o tę część Podmiejskiej przy Aluronie? Po drugiej stronie jest rozgrzebanie i brudno, choć widzimy, że po artykule "BRUDASY" nieco się, poprawiło. Wybieramy się obejrzeć to miejsce dokładnie, bo to jedna z najbrudniejszych, a jednocześnie najbardziej dochodowa dla budżetu miasta część Zawiercia. Dziwi nas nieco, że firmy które są przy tej ulicy i sąsiedniej to znoszą i płacą.Data dodania komentarza: 13.04.2026, 10:30Źródło komentarza: BRUDASYAutor komentarza: markoTreść komentarza: a może napiszecie też coś o przebudowie ulicy Podmiejskiej a przede wszystkim przeciągających się pracach, to trwa już kilka lat serwując drogowy komunikacyjny koszmarek w tym rejonie. Skandaliczny tok prowadzenia tych robót zasługuje na osobny artykuł.Data dodania komentarza: 13.04.2026, 09:33Źródło komentarza: BRUDASYAutor komentarza: NauczycielkaTreść komentarza: A co ze szkołą była w niej kontrola? Ja jestem emerytowaną nauczycielką w szkole, w której pracowałam dyżur w szatni na przerwie pełniła jedna z Pań sprzątających (często pomagała mniejszym dzieciom ubrać się) a na korytarzu dyżurują nauczyciele. W szatniach dzieją się „różne” sytuacje. Swoją droga mam nadzieję że ta pani w Policji nie zostanie tylko będzie usunięta.Data dodania komentarza: 24.03.2026, 17:47Źródło komentarza: POLICJANTKA OSKARŻONA O POBICIE UCZNIA. SPRAWA JUŻ W SĄDZIEAutor komentarza: NadiaTreść komentarza: Biedne zwierzęta,to jest miejsce bytowania rzadkich gatunków ptaków. Pięknie dbamy o ekologię,a te 259.miejsc pracy? No cóż ,nie każdy ma ambicję pracować jako robotnik czy też kasjer -sprzedawca w kolejnym supermarkecie.Data dodania komentarza: 15.03.2026, 13:43Źródło komentarza: Miliard złotych dla Elemental na projekt w ZawierciuAutor komentarza: StanTreść komentarza: Nieźle się "bawią" ... i nie ma na takich żadnej kary? Mamy mnóstwo swoich cwaniaczków. Ale jak to jest, że wszędzie gdzie pojawi się ślad braci ze wschodu tam na 90% jest tak, że są oszustwa, złodziejstwo, przekręty. Oni naprawdę nie potrafią normalnie? A może dla nich normalnie to po prostu oszukiwać i okradać.Data dodania komentarza: 8.03.2026, 13:55Źródło komentarza: NIE MA WODY, NIE MA PRĄDU. JEST BIURO ZA 99 TYSIĘCY MIESIĘCZNIEAutor komentarza: abcTreść komentarza: u nas są spotkania rodzinne a ci z ŚJ jakoś nie chcą. Więc twój wyjątek w praktyce wcale potwierdza takiej dobroci ŚJData dodania komentarza: 3.03.2026, 10:29Źródło komentarza: Świadkowie Jehowy w Zawierciu wznawiają publiczną działalność
Reklama
Reklama
Reklama