Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
sobota, 7 marca 2026 07:40
Przeczytaj!
Reklama
Reklama

Rząd chce wprowadzić dodatkowy podatek od urządzeń elektronicznych. Cena laptopa może wzrosnąć o kilkaset złotych!

Podwyżki cen laptopów, komputerów, dekoderów, telewizorów i tabletów czekają nas wszystkich, jeśli w życie wejdzie ustawa o uprawnieniach artysty zawodowego. Nad projektem toczą się prace w rządzie i ma zacząć obowiązywać od przyszłego roku. Najwięcej kontrowersji wzbudza propozycja, by na emerytury artystów przeznaczać część opłaty reprograficznej, zwanej też podatkiem od elektroniki czy podatkiem od smartfonów. – Ceny sprzętów wzrosną, niektóre nawet o kilkaset złotych – mówi Kamil Pluskwa-Dąbrowski, prezes Federacji Konsumentów. Organizacja od dawna alarmuje, że nowe rozwiązanie pogłębi problem wykluczenia cyfrowego i uderzy w najmniej zamożne rodziny. Wystosowała apel do premiera Mateusza Morawieckiego oraz pozostałych członków rządu i parlamentu o zaprzestanie prac nad projektem, pokazując zagrożenia płynące z kolejnego obciążenia domowych budżetów Polaków.
Podziel się
Oceń

– Najnowszy projekt ustawy o statusie zawodowego artysty, dotyczący też opłaty reprograficznej, obejmuje cały szereg urządzeń, które zostaną objęte tym podatkiem. Zapłacą go wszyscy konsumenci w chwili zakupu nowego urządzenia. A jest to podatek niemały, a z doświadczeń innych państw, które zdecydowały się na taki krok, jasno wynika, że ceny sprzętu pójdą w górę, a to uderzy w portfele konsumentów, co nie jest dobre, zwłaszcza w sytuacji, kiedy urządzenia elektroniczne służą przede wszystkim do pracy i nauki – wskazuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Kamil Pluskwa-Dąbrowski. 

W Polsce działalność artystyczną wykonuje zawodowo ok. 67 tys. osób (łącznie z absolwentami szkolnictwa artystycznego). Ustawa o uprawnieniach artysty zawodowego, której projekt 6 maja br. przedstawiło Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, ma dać dodatkowe środki organizacjom artystów oraz ma wprowadzić m.in. dopłaty dla artystów, którzy mają problem z samodzielnym opłacaniem składek zdrowotnych i emerytalnych. Wszystko to ma być finansowane z tzw. opłaty reprograficznej.

– Opłata reprograficzna jest wynalazkiem sprzed kilkudziesięciu lat, a jako narzędzie finansowania systemu emerytalnego artystów jest nieco absurdalna. W Polsce system zabezpieczenia emerytalnego jest już uregulowany dla wszystkich grup zawodowych. Nie występując przeciwko artystom, stawiamy pytanie: czym różni się jednoosobowa działalność gospodarcza polegająca na prowadzeniu warzywniaka od jednoosobowej działalności artysty? Prowadzący warzywniak również płaci najniższe składki i też będzie miał bardzo niską emeryturę – mówi prezes Federacji Konsumentów. – Propozycja rządu zakłada, że z naszych pieniędzy zostanie utworzony fundusz dla artystów na wsparcie ich emerytur, a połowa tych pieniędzy trafi do organizacji zbiorowego zarządzania, które już dzisiaj mają duży problem z rozliczeniem się z pieniędzy pobieranych z istniejącej opłaty reprograficznej. Jest prawdopodobne, że duża część tych pieniędzy trafi do celebrytów, którzy są osobami zamożnymi, a także do gwiazd za granicą.

Opłata reprograficzna istnieje tylko w około 20 państwach na świecie i z definicji jest obciążeniem konsumentów za tzw. dozwolony użytek, tzn. legalne kopiowanie i muzyki, filmów, książek czy obrazów na użytek własny. W Polsce ta danina istnieje już od lat – jest doliczana do cen urządzeń i nośników służących do kopiowania treści i trafia do artystów za pośrednictwem organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (np. ZAiKS). Na liście urządzeń i nośników nią objętych są drukarki i kserokopiarki czy papier przeznaczony do nich.

Roczne wpływy z opłaty reprograficznej w Polsce, bazując na sprawozdaniach organizacji zbiorowego zarządzania, mają wartość około 30 mln zł. Oczywiście dużo większe pieniądze artyści i twórcy otrzymują wprost z racji opłat licencyjnych, np. za odtworzenia publiczne czy emisje w radiu i telewizji. Tylko jedna z organizacji artystów – ZAiKS – pobiera rocznie około 380 mln zł z tego tytułu (najnowsze sprawozdanie za rok 2018). Ministerstwo Kultury – w ramach nowo zaprezentowanej ustawy o uprawnieniach artysty zawodowego – chce zreformować opłatę reprograficzną i objąć daniną szerszy katalog urządzeń.

Projekt zakłada, że ustawa obejmie wszystkie sprzęty, które mają wejście USB, czyli m.in. odtwarzacze audio i wideo, telewizory, dekodery, laptopy i tablety, czytniki e-booków i nośniki pamięci, np. pendrive’y i karty SD. Pomysłodawcy projektu podkreślają, że opłata nie jest pobierana od użytkowników, ale od importerów urządzeń. W opinii Federacji Konsumentów jest jednak oczywiste, że zobaczymy wzrost cen elektroniki w sklepach, bo producenci i importerzy, którzy już teraz mają często marże poniżej 1 proc., przerzucą opłatę na konsumentów. Dokładnie tak działo się także w innych krajach, gdzie opłata reprograficzna była wprowadzana lub rozszerzana, taki mechanizm miał również miejsce w Polsce w przypadku tzw. podatku cukrowego. W uzasadnieniu do projektu nowej ustawy resort kultury szacuje, że już w 2022 roku wpływy z podatku od elektroniki mają osiągnąć w roku 2022 około 300 mln zł.

– Autorzy tej propozycji legislacyjnej próbują nas przekonywać, że nie odczujemy tego w portfelach. My szacujemy, że ta kwota będzie znacznie wyższa – pierwotne szacunki mówiły zresztą o ok. 1 mld zł rocznie – mówi Kamil Pluskwa-Dąbrowski. – Nie możemy się czarować. Wprowadzenie nowego podatku wpłynie na ceny, bo jest to po prostu logiczne i zgodne z zasadami ekonomii. W krajach, w których ta opłata została wprowadzona, ceny wzrosły. 

Jak podkreśla, obecnie sama konstrukcja opłaty reprograficznej – która ma rekompensować artystom i twórcom kopiowanie ich treści – jest już przestarzała, bo większość konsumentów słucha muzyki i ogląda filmy w serwisach streamingowych, płacąc miesięczny abonament. Nakładanie na nich kolejnej daniny za te same treści będzie po prostu zwielokrotnieniem opodatkowania.

– Gdybyśmy dzisiaj zrobili badania i sprawdzili, kto z nas zapisuje muzykę na twardym dysku laptopa czy telefonu, pewnie wyszłoby zero albo jakiś znikomy ułamek procenta. Dzisiaj wszyscy już korzystamy z muzyki live, oglądamy filmy ze streamingu, za co płacimy cykliczny abonament. Stosowanie opłaty reprograficznej do mediów cyfrowych jest nieporozumieniem – mówi prezes Federacji Konsumentów. – Wiele krajów wycofało się z tej opłaty, ponieważ dzisiaj płacimy za content i cyfrowe treści niemałe pieniądze. Dlatego apelujemy do decydentów i rządu, ażeby rozpocząć naprawdę poważną dyskusję na temat tego, jak zapewnić godziwy byt artystom, nie krzywdząc jednocześnie grup narażonych na cyfrowe wykluczenie.

Z badań Federacji Konsumentów wynika, że nowa danina w największym stopniu odbije się na budżetach gospodarstw domowych, których miesięczny dochód nie przekracza 2,5 tys. zł, a więc najmniej zamożnych rodzin.

– Już dzisiaj, żeby kupić dziecku sprzęt do nauki zdalnej, trzeba wydać cały miesięczny dochód rozporządzalny takiego gospodarstwa. Obciążenie jeszcze bardziej dodatkowym podatkiem jest sprzeczne z większością polityk rządu, który nakłania Polaków do cyfryzacji i tworzy e-usługi – ocenia ekspert.

Ze styczniowego raportu Federacji Konsumentów („Wykluczenie cyfrowe podczas pandemii”) wynika, że 50–70 tys. uczniów nie posiada w domu żadnego komputera lub tabletu, a ponad 1 mln (średnio co czwarty uczeń) musi współdzielić urządzenia z rodzeństwem lub pracującymi zdalnie rodzicami, co realnie uniemożliwia edukację zdalną. Ponad 4,5 mln Polaków w wieku 16–74 lata (15,5 proc. tej grupy) nigdy nie korzystało z internetu, a jeszcze więcej osób (4,78 mln) nigdy nie posługiwało się komputerem. 
– Być może czas w pierwszej kolejności zająć się problemem wykluczenia cyfrowego i pójść w drugą stronę, obniżając np. VAT na urządzenia elektroniczne, które służą do nauki i pracy, a nie wprowadzać nową opłatę – proponuje Kamil Pluskwa-Dąbrowski.
Co istotne, wbrew wcześniejszym zapowiedziom na liście urządzeń objętych opłatą reprograficzną na razie nie znalazły się smartfony. Nie oznacza to jednak, że wciąż nie mogą na nią trafić.
– Projekt ustawy przewiduje możliwość rozszerzania tej listy w trybie zwykłego rozporządzenia. Tak więc możemy się spodziewać, że na drugi dzień po wejściu w życie ustawy komuś przyjdzie do głowy pomysł, że smartfony też powinny się tam znaleźć i stanie się to już bez trybu ustawowego, zwykłym podpisem pod rozporządzeniem. W taki sam sposób mogą wzrosnąć stawki – mówi prezes Federacji Konsumentów. – Dlatego ta ustawa jest niepokojąca. Apelujemy, żeby wstrzymać nad nią prace i poszukać lepszych rozwiązań. Nie jesteśmy przeciwko artystom i temu, żeby otrzymywali należne im wynagrodzenie, ale opłata reprograficzna nie jest narzędziem, które powinno być do użyte do finansowania ustawy, w tym przywilejów emerytalnych określonej grupy społecznej.
Opr. red Neweria


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: abcTreść komentarza: u nas są spotkania rodzinne a ci z ŚJ jakoś nie chcą. Więc twój wyjątek w praktyce wcale potwierdza takiej dobroci ŚJData dodania komentarza: 3.03.2026, 10:29Źródło komentarza: Świadkowie Jehowy w Zawierciu wznawiają publiczną działalnośćAutor komentarza: Eon MózgTreść komentarza: Tymczasem moja matka, która jest ŚJ jako jedna z niewielu w rodzinie, przez wiele lat organizowała duże spotkania rodzinne. Pozostali albo nic, albo w bardzo wąskim gronie. Wiele obiegowych opinii o ŚJ w praktyce się nie potwierdza. A przyczyny rozluźniania więzi w rodzinie są bardzo różne, często to szalone tempo życia, a ktoś błędnie może wiązać to z czymś innym.Data dodania komentarza: 1.03.2026, 21:52Źródło komentarza: Świadkowie Jehowy w Zawierciu wznawiają publiczną działalność J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: Popieramy bojkot Polmleku! Też tak robimy. Im więcej świadomych konsumentów, tym mniej byłoby takich spraw. Warto w sklepie patrzeć nie tylko na nazwę handlową produktu, ale również kto to wyprodukował. Tak jest np. z masłem produkowanym przez Polmlek, ale pod nazwą własną dyskontu.Data dodania komentarza: 18.02.2026, 15:09Źródło komentarza: KONIEC MASŁA ZE SZCZEKOCINAutor komentarza: zaqTreść komentarza: świetna reklama ;) nie kupię nic produkowanego przez "polmlek"Data dodania komentarza: 18.02.2026, 13:37Źródło komentarza: KONIEC MASŁA ZE SZCZEKOCINAutor komentarza: matiTreść komentarza: produkujemy dużo urządzeń z wykorzystaniem różnorodnych metali, jednocześnie jest dużo zużytych cześci, odpadów więc taki zakład pozwalający odzyskać i wprowadzić do obiegu jest "przyszłościowy", zamiast polegać tylko na kopaniu w ziemi i przeróbce niskoskoncentrowanych rud, co powoduje dużo większe zanieczyszczenia. Po obecnych cenach tylko za tę platynę było do odzyskania ze 40mln dolarów. Jaki był koszt całej przeróbki, to pewnie się nie dowiemy, ale i tak jest "nieźle". ;)Data dodania komentarza: 13.02.2026, 10:44Źródło komentarza: Miejskie górnictwo z Zawiercia na „przodku” Europy. Zakład Elemental „wyprodukował” 650 kg platynyAutor komentarza: AdamTreść komentarza: Budżet obywatelski z pulą 1,5 mln zł to realna możliwość realizacji projektów infrastrukturalnych. Warto rozważyć inwestycje w nowe wiaty przystankowe z ławkami. Firma Artbud Jan Lachowski z Bydgoszczy oferuje kompleksowe rozwiązania w tym zakresie.Data dodania komentarza: 8.02.2026, 17:37Źródło komentarza: Zawierciański Budżet Obywatelski 2026 na 2027 rok
Reklama
Reklama
Reklama