Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
wtorek, 21 kwietnia 2026 20:43
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

Ochrona dzikiej przyrody mogła zapobiec epidemii koronawirusa SARS-CoV-2

Ponad 200 000 zakażonych w 170 krajach na świecie w ciągu 3 miesięcy. To obecny bilans epidemii nowego koronawirusa. SARS-CoV-2 nie był pierwszy. Jednak ani epidemia SARS, ani ptasia grypa nie były wystarczającymi ostrzeżeniami dla ludzi, skłaniającymi do zaostrzenia prawa dotyczącego handlu egzotycznymi gatunkami na całym świecie. Dziś mamy pewność, że to właśnie ochrona dzikiej przyrody może zapobiec kolejnym epidemiom chorób odzwierzęcych.
Podziel się
Oceń

Chiny, po wybuchu epidemii koronawirusa pod koniec lutego 2020, podjęły „decyzję o całkowitym zakazie nielegalnego handlu dziką fauną i florą oraz wyeliminowaniu konsumpcji dzikich zwierząt w celu ochrony życia i zdrowia ludzi”. Choć to bardzo dobra wiadomość to należy zauważyć, że zakaz jest tymczasowy i nie została jeszcze określona liczba gatunków, które zostaną objęte ochroną, sposób nadzoru nad przestrzeganiem przepisów, ani forma zapewnienia bezpieczeństwa i zdrowia ludziom. Dlaczego zmiana prawa dotyczącego ochrony dzikiej przyrody w jednym kraju na świecie może mieć ogromne znaczenie dla nas wszystkich?
Skąd się wziął koronawirus
Pierwsze przypadki nowego wirusa zostały wykryte w chińskim mieście Wuhan w grudniu 2019 r. Na początku stycznia SARS-Cov-2 zidentyfikowano jako rodzaj koronawirusa i powiązano zachorowania z lokalnym targiem. Koronawirusy to grupa wirusów, których nosicielami mogą być ptaki lub ssaki. Od nich mogą zarazić się także ludzie, u których powodują one infekcje układu oddechowego. O tym, w jaki sposób nowy koronawirus przeniósł się na człowieka, wiemy ciągle niewiele. Jednym z pierwszych tropów były łuskowce (pangoliny), które miały być ogniwem pośrednim dla wirusa między nietoperzami, a ludźmi. Przebadano próbki łuskowców z nielegalnego handlu, jednak koronawirus obecny w ich organizmach wykazuje podobieństwo między 85,5% a 92,4% z genomu wirusa SARS-Cov-2 z organizmu człowieka. W badaniu opublikowanym 3 lutego stwierdzono, że koronawirus nietoperza dzielił 96% swojego materiału genetycznego z wirusem, który powoduje COVID-19. Nietoperze mogły przekazać wirusa ludziom, ale istnieją kluczowe różnice w dwóch wirusach. To sugeruje, że ten specyficzny koronawirus nie przeszedł bezpośrednio z nietoperza na człowieka, ale mógł zostać przekazany ludziom przez gospodarza pośredniego.
Dziki biznes i „mokre” targi


Jednak bez względu na wynik kolejnych analiz, ani nietoperze, ani łuskowce nie są winne obecnej sytuacji. Łuskowce to jeden z wielu gatunków na świecie, które w wyniku kłusownictwa znalazły się na skraju wyginięcia. Coraz częściej padają ofiarą nielegalnej przestępczości przeciwko dzikiej przyrodzie - głównie w Azji oraz w Afryce, gdzie zabija się je dla mięsa i łusek. Każdego roku ofiarą nielegalnego handlu tylko w lasach centralnej Afryki pada od 400 000 do nawet 2,7 mln tych zwierząt.

Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC) szacuje, że globalny przemysł handlu dziką fauną i florą jest wart od 7 do 23 mld USD rocznie.  Według raportu Global Financial Integrity z 2017 stanowi czwarty co do wielkości światowy nielegalny handel po narkotykach, handlu ludźmi i podróbkami (sfałszowane pieniądze i dokumenty). Nielegalne rynki żywych i martwych dzikich zwierząt są powszechne w wielu krajach azjatyckich. Przez zapotrzebowanie na mięso dzikich zwierząt powszechnym problemem stały się wnyki zastawiane przez kłusowników. W rezultacie tych działań giną kolejne rzadkie gatunki zwierząt. Nawet jeśli handel nimi jest zabroniony, okazuje się, że egzekwowanie prawa jest słabe lub po prostu nie istnieje.
Te nielegalne działania nie tylko zagrażają różnorodności biologicznej, także warunki w jakich są później przetrzymywane zwierzęta sprawiają, że pojawia się bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia ludzi, co może mieć znaczący wpływ na społeczności i gospodarki zarówno lokalnie, jak i globalnie. Tak zwane „mokre” targi to miejsca, gdzie można kupić zarówno żywe zwierzęta jak i surowe mięso. Zwierzęta są często przetrzymywane w ciasnych klatkach stojących jedne na drugich. To z kolei sprawia, że kaleczą się nawzajem, a ich odchody są właściwie wszędzie. W sąsiadujących klatkach znajdują się najróżniejsze gatunki zwierząt, nierzadko wśród nich pojawiają się te, które są objęte ochroną. W takich warunkach ryzyko przenoszenia się chorób między zwierzętami, jak i ze zwierząt na ludzi jest bardzo duże. Epidemie chorób odzwierzęcych pokazują, że okrutne traktowanie zwierząt nie pozostaje bez wpływu na bezpieczeństwo ludzi.
Historia lubi się powtarzać
SARS-Cov-2 nie był pierwszy. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wskazuje choroby odzwierzęce jako znaczący procent wszystkich nowo zidentyfikowanych, a także istniejących chorób zakaźnych. W latach 2003-2006 świat drżał w obawie przed ptasią grypą, czyli wirusem H5N1. Główne ognisko choroby znajdowało się w Chinach, a wirus zaczął rozprzestrzeniać się w Azji. Do Polski dotarł w 2006 roku. Jednak w przypadku H5N1 do zarażenia dochodziło tylko w wyniku kontaktu z ptactwem lub jego odchodami. Epidemię udało się opanować szybko dzięki wdrożeniu odpowiednich przepisów dotyczących higieny. 
Poważną epidemią wirusową był SARS w latach 2002-2003, który przeszedł na człowieka z drapieżnego ssaka – pagumy chińskiej. Także w tym wypadku rezerwuarem przodków tego wirusa mogły być nietoperze. Aby jednak skutecznie zainfekować człowieka wirus musiał wielokrotnie zmutować, w tym u gatunku pośredniego, którym była paguma. Stało się to zapewne na tagu zwierzęcym w Guangdong, gdzie sprzedawane były zarówno nietoperze jak i pagumy. Tym razem jednak epidemia rozprzestrzeniła się głównie w Azji, a poza nią odnotowano jedynie nieliczne przypadki. W obliczu epidemii SARS przepisy dotyczące nielegalnego handlu dziką fauną i florą zostały zaostrzone. 

Niestety tylko na kilka miesięcy. Jak widać, historia lubi się powtarzać, lecz tym razem mamy do czynienia z inną skalą zarażeń. Przypadek koronawirusa SARS-CoV-2 jest dla nas kolejnym ostrzeżeniem.
Blaski i cienie życia w globalnej wiosce
Żyjemy w czasach ogromnej mobilności, w których granice między państwami stały się łatwe do przekroczenia, bądź, jak w przypadku UE, niezauważalne. W ciągu kilku godzin jesteśmy w stanie pokonać kilka tysięcy kilometrów. To sprawia, że brak odpowiednich przepisów dotyczących ochrony dzikiej przyrody oraz ich egzekwowania na „mokrym” targu w jednej z azjatyckich prowincji prowadzi do zamknięcia szkoły w Poznaniu, urzędu w Szczecinie czy żłobka w podwarszawskiej gminie. Jest na to jedno lekarstwo: zaostrzenie i bezwzględne egzekwowanie prawa w kwestii ochrony przyrody, w tym handlu dzikimi zwierzętami na poziomie krajowym oraz międzynarodowym. Musimy też podjąć solidarne działania na rzecz poprawy stanu środowiska naturalnego, wspierając kraje Globalnego Południa, gdzie zabijane i skąd przemycane są dzikie zwierzęta. To one w efekcie tracą też najwięcej, bo dzika przyroda jest wartością, której ich pozbawiamy. Właśnie dlatego Fundacja WWF Polska wspiera działania biura WWF Mjanma, które zajmuje się m.in. likwidacją targów, na których sprzedawane są zagrożone gatunki i egzekwowaniem prawa w zakresie ochrony dzikiej przyrody - w szczególności ograniczenia handlu gatunkami roślin i zwierząt zagrożonych wyginięciem. 

Dziś te działania są dla nas ważniejsze niż kiedykolwiek. 
Dane z dn. 18.03.2020 
Opracowanie WWF Polska


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: Dobra sugestia. Dziękujemy. Chodzi panu o tę część Podmiejskiej przy Aluronie? Po drugiej stronie jest rozgrzebanie i brudno, choć widzimy, że po artykule "BRUDASY" nieco się, poprawiło. Wybieramy się obejrzeć to miejsce dokładnie, bo to jedna z najbrudniejszych, a jednocześnie najbardziej dochodowa dla budżetu miasta część Zawiercia. Dziwi nas nieco, że firmy które są przy tej ulicy i sąsiedniej to znoszą i płacą.Data dodania komentarza: 13.04.2026, 10:30Źródło komentarza: BRUDASYAutor komentarza: markoTreść komentarza: a może napiszecie też coś o przebudowie ulicy Podmiejskiej a przede wszystkim przeciągających się pracach, to trwa już kilka lat serwując drogowy komunikacyjny koszmarek w tym rejonie. Skandaliczny tok prowadzenia tych robót zasługuje na osobny artykuł.Data dodania komentarza: 13.04.2026, 09:33Źródło komentarza: BRUDASYAutor komentarza: NauczycielkaTreść komentarza: A co ze szkołą była w niej kontrola? Ja jestem emerytowaną nauczycielką w szkole, w której pracowałam dyżur w szatni na przerwie pełniła jedna z Pań sprzątających (często pomagała mniejszym dzieciom ubrać się) a na korytarzu dyżurują nauczyciele. W szatniach dzieją się „różne” sytuacje. Swoją droga mam nadzieję że ta pani w Policji nie zostanie tylko będzie usunięta.Data dodania komentarza: 24.03.2026, 17:47Źródło komentarza: POLICJANTKA OSKARŻONA O POBICIE UCZNIA. SPRAWA JUŻ W SĄDZIEAutor komentarza: NadiaTreść komentarza: Biedne zwierzęta,to jest miejsce bytowania rzadkich gatunków ptaków. Pięknie dbamy o ekologię,a te 259.miejsc pracy? No cóż ,nie każdy ma ambicję pracować jako robotnik czy też kasjer -sprzedawca w kolejnym supermarkecie.Data dodania komentarza: 15.03.2026, 13:43Źródło komentarza: Miliard złotych dla Elemental na projekt w ZawierciuAutor komentarza: StanTreść komentarza: Nieźle się "bawią" ... i nie ma na takich żadnej kary? Mamy mnóstwo swoich cwaniaczków. Ale jak to jest, że wszędzie gdzie pojawi się ślad braci ze wschodu tam na 90% jest tak, że są oszustwa, złodziejstwo, przekręty. Oni naprawdę nie potrafią normalnie? A może dla nich normalnie to po prostu oszukiwać i okradać.Data dodania komentarza: 8.03.2026, 13:55Źródło komentarza: NIE MA WODY, NIE MA PRĄDU. JEST BIURO ZA 99 TYSIĘCY MIESIĘCZNIEAutor komentarza: abcTreść komentarza: u nas są spotkania rodzinne a ci z ŚJ jakoś nie chcą. Więc twój wyjątek w praktyce wcale potwierdza takiej dobroci ŚJData dodania komentarza: 3.03.2026, 10:29Źródło komentarza: Świadkowie Jehowy w Zawierciu wznawiają publiczną działalność
Reklama
Reklama