Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama DE MOTOS: ODZIEŻ I AKCESORIA MOTOCYKLOWE
wtorek, 6 października 2026 13:30
Przeczytaj!
Reklama DE MOTOS: ODZIEŻ I AKCESORIA MOTOCYKLOWE
Reklama
Reklama
Na motocykl i nie tylko:

Chęciny to nie tylko zamek na którym byliśmy raz i… starczy. Dlaczego do takich miasteczek jak Chęciny wracamy chętnie, a do innych końmi nas nie zaciągniesz?

Chęciny powoli rozwijają się turystycznie i choć miasto przeciętny turysta kojarzy z okazałą twierdzą, zamkiem w Chęcinach widocznym z każdej strony, to ile razy można zwiedzać zamek? Chodzić po jarmarkach z tandetą na Podzamczu? Zamek jest wspaniały, twierdza sukcesywnie odnawiana, ale są to atrakcje do zwiedzania na jeden raz. Raz na 10, 20 czasem 40 lat. Zwiedzamy taki zamek jak jesteśmy dziećmi sam mgliście pamiętam to z dzieciństwa. Później pojawiamy się raz jak mamy własne dzieci, czy wcześniej na wycieczce szkolnej. I tyle. A my zauważyliśmy jak rynek i samo miasteczko Chęciny w którym byliśmy kilka może kilkanaście lat temu nabiera blasku i staje się coraz ciekawsze. Nas przyciągnęła może nie idealna, ale mająca swój klimat i dobre miejsce na rynku Trattoria „Jest MOCarella”. Wyjaśniamy, dlaczego Chęciny zaliczamy do miast przyjaznych motocyklistom i warto tu przyjechać, zatrzymać się, zjeść.
Chęciny to nie tylko zamek na którym byliśmy raz i… starczy. Dlaczego do takich miasteczek jak Chęciny wracamy chętnie, a do innych końmi nas nie zaciągniesz?
Po drodze do Chęcin droga zaprowadziła nas też do Małogoszczy. Wartością miejscowości jest spora liczba zachowanych drewnianych domów. W różnym stanie, część zadbane, część nie, ale wszystkie mają swój niepowtarzalny urok.
Podziel się
Oceń

Rynek w Chęcinach nabiera blasku. Staje się coraz bardziej przyjemnym i przyjaznym miejscem, żeby tu usiąść, popatrzeć i co najważniejsze COŚ ZJEŚĆ. A żeby dało się coś zjeść, musi być gdzie zjeść. Już w tegoroczne wakacje trafiliśmy na rynek w Chęcinach za miejscówkę wybierając sympatycznie wyglądającą Trattorię „Jest MOCarella”. W lokalnych serwisach odnajduję wiadomość, że Trattoria na rynku, który oficjalnie nazywa się Plac 2 czerwca, Trattoria jest pod nr 26, ale kto nie zapamięta, nie ma problemu. Jest tylko jedna. Wiadomości lokalne donoszą, że otwarcie lokalu było 15 czerwca 2025 r. Jej właścicielem jest Rafał Strzelec.

Trattoria „Jest MOCarella” to miejsce które przypadło nam i innym motocyklistom do gustu. Lokal odwiedzają też mieszkańcy Chęcina,  więc jest to miejsce nie tylko zrobione pod turystów. 

Na początku tegorocznych wakacji odwiedziliśmy Chęciny i tak właśnie trafiliśmy na Trattorię „Jest MOCarella”. Dobra kawa, sympatyczna obsługa. Jest klimat i rynek (Plac im. im 2 czerwca) w Chęcinach Mają swój specyficzny urok. Pochyłość placu skojarzyła nam się z centralnym placem we włoskiej Sienie, jednym większych miast Toscanii. Cały okazały plac w Sienie wygląda jak wielka rynna deszczowa i zapewne wodą wypełnia się w ulewy jesiennie i zimowe.

Kto nie był nigdy na rynku w Chęcinach (Plac 2 czerwca) jak już tu trafi, musi ogarnąć początkowo trudną komunikację w tym miejscu. Nie da się wjechać na górną część placu, ale można jej jednym bokiem w górę i w dół. Parkowanie możliwe tylko w dolnej części placu, ale dokładnie przy Trattorii bez problemu uda się ustawić kilka motocykli. Akurat tyle ilu motocyklistów zmieści się w „Jest MOCarella”. A jak wiadomo, motocykliści jak się tylko da, chętniej wybierają te miejscówki, gdzie pijąc kawę, jedząc pizzę czy pastę mogą popatrzeć na swoją i inne maszyny. Stoliku na rynku w Trattorii „Jest MOCarella” są do tego celu idealne. I jeszcze dodatkowo, kto chce wjechać na rynek od góry, jadąc od zamku, albo od dołu, jedzie obok Trattorii i Waszego motocykla. Ruch nie jest bardzo intensywny, ale na tyle wartki, że co kilka minut na pewno jakiś motocykl się pojawi. A że ulica ma trudny układ, wszyscy, samochody i motocykle jadą spokojnie, dostojnie. Chęciny i Plac 2 czerwca mają jak na razie wysokie miejsce w naszej klasyfikacji „Miejsca przyjazne motocyklistom”.

Bez gastronomii inne ciekawe miejsca są martwe

O tym, że motocykliści to ludzie ruchliwi i ciekawi świata mam nadzieję, nikogo nie trzeba przekonywać. Co chwilę gdzieś jadą, stają podziwiają na na drogach pozdrawiają się lewą ręką. Kiedy pozdrowił was inny kierowca samochodu, nieznajomy jak jechaliście samochodem? Mnie się to trafiło raz, jakieś 30 lat temu w Prowansji, gdy spotkały się dwie Hondy Civic hatchback. Był rok chyba 1996, nasz Civic sprowadzony z Kanady, rocznik 1990 bo szukaliśmy samochodu z klimatyzacją. Tak, coś co dzisiaj jest w każdym samochodzie, w samochodach europejskich było prawie niedostępne.

Motocykliści na swoich motorach mają w głowach jeszcze coś tak inaczej, bo kto pojedzie 2 godziny, po drodze zmieniając 5 razy trasę (O! Tu może będzie ciekawsza droga!) żeby posiedzieć przy kawie (zjedliśmy też pizzę) na rynku w Chęcinach i wrócić? 

Po drodze do Chęcin droga zaprowadziła nas też do Małogoszczy. Wartością miejscowości jest spora liczba zachowanych drewnianych domów. W różnym stanie, część zadbane, część nie, ale wszystkie mają swój niepowtarzalny urok.

Odkryciem tej wycieczki była też miejscowość Małogoszcz, gdzie przy jednej z ulic przetrwało dość sporo starych, drewnianych domów. Jedne się uroczo rozwalają, inne w całkiem dobrym stanie, kilka pięknie zadbanych. Porobione zdjęcia i… I nic! Więcej powodów do zatrzymania się w Małogoszczy nie dostrzegliśmy. Typowy rynek dla takich miast i miasteczek, czyli MARTWY. Jedyna kawa jaką możesz wypić w takich miejscach to kawa z własnego termosu. 

Inne przykłady z tej listy mających swój urok, ale martwych miasteczek to Lelów, którego największą zaletą czy też „atrakcją” wcale nie muszą być pojawiające się w Lelowie tłumy Chasydów w przyjeżdżających na grób Cadyka Lelowela. Atrakcją przyciągającą na rynek w Lelowie mogłyby być piękne drzewa które tam rosną. Dawniej, ale to jeszcze w PRL, takie miasteczka jak Lelów miały chociaż lokalną mordownię, zwykle prowadzoną przez miejscowy GS. Dzisiaj nie mają NIC. A mordownię w Lelowie pamiętam, bo z Sokolnik jeździłem tam z dziadkiem Janem Madejem na rowerze, w czasach gdy droga we wsi Sokolniki nie miała asfaltu i była wyłożona głowami z kamienia wapiennego. A ja na bagażniku siedząc czułem każdy ten kamień…

 

Małe miasteczka z ciekawą historią inwestują miliony w swoje rynki i ryneczki, ale nie zmienia to faktu, że są to miasteczka martwe. Mimo cudacznych czasem pomników (np. Króla, który założył miasto). Miliony wydane, jak w Przyrowie, Lelowie albo Janowie. Ale nie istnieje żaden powód, by chciało się w takich miejscach zatrzymać na dłuższą chwilę. Inaczej jest w Chęcinach ale to już opisałem. 

Przyrów. Wielkanoc 2026. Miejscowość chwali się odzyskaniem praw miejskich. "Przyrów znów miastem!" chwali się miasto na banerze. I co z tego, że miasto, rynek zadbany, skoro żywego ducha nie widać, powodów do zatrzymania się w całkiem ładnym Przyrowie nie znaleźliśmy. Zatrzymaliśmy się z dziennikarskiej ciekawości
Przyrów ma się czym pochwalić, ale kompletnie miasto nie potrafi swoich atutów wykorzystać.
Przyrów ma się czym pochwalić, ale kompletnie miasto nie potrafi swoich atutów wykorzystać.
Przyrów ma się czym pochwalić, ale kompletnie miasto nie potrafi swoich atutów wykorzystać.Ale nasza redakcyjna Honda Gold Wing Tour prezentuje się tu bardzo dobrze


 

Rynek w Chęcinach ma nazwę ku pamięci akcji pacyfikacyjnej przeprowadzonej przez Niemców za atak AK na Czerwonej Górze

A jaka jest właściwie historia nazwy placu? Niestety tragiczna. W nocy z 1 na 2 czerwca 1944 r. Niemcy otoczyli Chęciny. Była to akcja represyjna związana z działalnością miejscowego ruchu oporu. Niemcy wyprowadzali mieszkańców z domów i spędzili ich na rynek. Następnie wybrali spośród zgromadzonych mężczyzn, którzy zostali zamordowani. Liczba ofiar zamordowanych podczas samej akcji, czy szerzej do ofiar represji czasem się różni. Oficjalny portal Chęcin w materiałach dotyczących rekonstrukcji podaje 39 zabitych. Miasto Chęciny ze swoją długą tradycją historyczną, główny plac w mieście, rynek postanowiło upamiętnić datą tych tragicznych wydarzeń: „Aby uczcić pamięć pomordowanych, plac główny w Chęcinach nazwano Placem 2 Czerwca.”

Akcja odwetowa Niemców była konsekwencją działań Armii Krajowej, która 31 maja 1944 roku urządziła zasadzkę na Czerwonej Górze, przy szosie Kielce–Kraków. Oddział Armii Krajowej dowodzony przez Zbigniewa Kruszelnickiego ps. „Wilk” urządził tam zasadzkę na niemieckie samochody. Oddział liczył około 26 partyzantów. Kilku z nich, w tym „Wilk”, było przebranych w niemieckie mundury, co umożliwiło zatrzymywanie kolejnych pojazdów. Rozbrojono około 40 niemieckich żołnierzy, zabierając im broń, wyposażenie i cenne dokumenty. Źródła historyczne dokumentują że wśród żołnierzy niemieckich byli też żołnierze narodowości Ukraińskiej. Ale nie wiadomo ilu, jaką pełnili rolę, co się z nimi stało. Wpisy historyczne są bardzo skromne. „Rozbrojono około 40 Niemców i Ukraińców w służbie niemieckiej”- pisze Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznych „Jodła”, które w opracowaniu o historii oddziału „Wilka” w tzw. Mapie Pamięci o miejscach i datach związanych z AK – podaje: „zatrzymano 4 samochody i rozbrojono około 40 Niemców i Ukraińców”. Tyle i nic więcej.

W odwecie Niemcy przeprowadzili akcję pacyfikacyjną 2 czerwca 1944 na rynku w Chęcinach.


 

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
J Autor komentarza: Redakcja Treść komentarza: Nie widzimy tu żadnej wasalizacji. To po prostu sposób na podkreślenie że inwestycja jest ważna. Oczywiście byłoby miło, gdyby Ambasador USA przyjechał do Myszkowa i może tak się kiedyś stanie. Ale to nie jest amerykańska inwestycja, tylko Polska, z udziałem amerykańskim na poziomie 10%. Wasalizacja to jest jak Prezydent RP Andrzej Duda stał podpisując dokumenty, a krzesło miał tylko Donald Trump. Data dodania komentarza: 1.10.2026, 09:59 Źródło komentarza: W AMBASADZIE USA PODPISANO WAŻNĄ UMOWĘ. CHODZI O WOLFRAM POD MYSZKOWEM Autor komentarza: podpis Treść komentarza: a dlaczego w ambasadzie a nie w Myszkowie? czy my jako naród musimy się ciągle przed innymi tak płaszczyć? znowu pokazują kto jest wasalem... Data dodania komentarza: 1.10.2026, 09:10 Źródło komentarza: W AMBASADZIE USA PODPISANO WAŻNĄ UMOWĘ. CHODZI O WOLFRAM POD MYSZKOWEM Autor komentarza: losot Treść komentarza: no, można mieć bezkarnie broń bez zezwolenia , mozna tylko stołeczek trzeba mić odpowiedni Data dodania komentarza: 1.09.2026, 23:40 Źródło komentarza: O bohaterach z ziemi zawierciańskiej walczących pod Monte Cassino- raz jeszcze Autor komentarza: Jacek Treść komentarza: Dyrektorka do zwolnienia natychmiast Data dodania komentarza: 25.08.2026, 18:00 Źródło komentarza: ORGANISTA ZATRZYMANY NA WNIOSEK PROKURATURY! Autor komentarza: podpis Treść komentarza: 20 latek + audi... zero zdziwienia końcowym efektem... Data dodania komentarza: 28.05.2026, 09:12 Źródło komentarza: JECHAŁ ZA SZYBKO SKOŃCZYŁ PODRÓŻ W ROWIE Autor komentarza: Przepraszam nie doczytałem do końca Treść komentarza: Poziom tego artykułu jest taki jak to stwierdzenie "czytamy w piśmie podpisanym przez 21 nauczycieli. To prawie całe grono pedagogiczne, które formalnie liczy 36 osób". 58% to prawie wszyscy? Dobre. Kiedyś usłyszałem trafne stwierdzenie, że dyrektorem się bywa, a nie zostaje na całe życie. Ktoś z 21 letnim stażem powinien umieć odejść z honorem, a widzę, że powstał z tego niezły cyrk. Ciekawe jakie wartości przekazywane są tam dzieciom, skoro osoba z takim doświadczeniem nie umie pogodzić się z porażką. Data dodania komentarza: 27.05.2026, 16:15 Źródło komentarza: BĘDZIE GORĄCO. SZKOŁA W PILICY BRONI DYREKTORA
Reklama
Reklama