Licytacja z 15. lipca pozwoliła nam dokładnie obejrzeć teren, który nie należy do Eco-Recycling, tylko do przedsiębiorcy Dariusza Kapały. A obecnie już do firmy Baltic Energy Prosta SA. Ani poprzedni, ani obecny właściciel nie może się od miesięcy pozbyć kłopotliwego dzierżawcy. Mirosław Jędryka, prezes Eco-recycling nie płaci czynszu, odmawia zwrotu terenu, na co uzyskał nawet kontrowersyjne zabezpieczenie wydane przez Sąd Rejonowy w Myszkowie. To właśnie decyzja SR Myszków, że D. Kapała ma wydać swój teren firmie Jędryki (choć ten nie płaci za dzierżawę!) umożliwiła bankrutowi masowe zwożenie odpadów do Poraja. Z kolei inny sąd, tym razem Sąd Rejonowy w Częstochowie zauważył problem zwożonych tu odpadów i 7 lipca wydał postanowienie zakazujące firmie Eco-Recycling „gromadzenia, zakopywania, przywożenia na ten teren jakichkolwiek odpadów, materiałów, substancji i mas ziemnych”. Oraz usunięcia wszystkiego, co firma Jedryki tu nawiozła od 19 czerwca 2026. Problem w tym, że postanowienie dotyczy firmy Eco-Recycling sp. zo.o., tej której dotyczyła licytacja komornicza. Ale prezes Eco-Recycling sp. z o.o. Mirosław Jędryka bez zgody właściciela terenu wpuścił do Poraja dwie inne firmy: Złomotex sp. z o.o. i GranuloPlast Wiktoria Jędryka z siedzibą w Choroniu, ulica Szkolna 3. Ta pierwsza firma do stycznia 2025 należała do Mirosława Jędryki. Teraz właścicielem i prezesem jest jak wynika z KRS Mariusz Bogdan Ratyna. Ale to raczej tylko tzw. „słup”. 24 sierpnia na teren przy Słonecznej 17A przyjeżdża i był rozładowany nowy transport odpadów. Odpaty -jak udało nam się ustalić- jechały do firmy Złomotex sp. z o.o.. Ale bramę otwierał, zarządzał rozładunkiem Mirosław Jędryka. Choć w Złomotex nie jest już właścicielem, ani prezesem, to faktycznie zdaje się dalej zarządzać tą spółką. A to kolejna spółka z rodzinnych interesów Jędryki która ma ogromne długi.
Obecny właściciel całego terenu, czyli firma Baltic Energy Prosta SA, choć nie ma dostępu do własnego terenu, to ma kontrolę nad monitoringiem. Nagrania i zdjęcia dokumentujące przywożenie odpadów 24 sierpnia pokazują dobitnie, jak ciągnik siodłowy z naczepą wyposażoną w ruchomą podłogę wjeżdża na teren, wysypuje odpady. Wszystko nadzoruje Mirosław Jędryka. Pojawiają się czujni pracownicy Urzędu Gminy Poraj i wezwani Inspektorzy WIOŚ. Urzędnicy pracują, spisują, dokumentują kto i dla kogo przywiózł odpady. Pod bramą pojawia się też córka Mirosława Jędryki, Wiktoria Jędryka. Jej firma GramuloPlast W. Jędryka z Choronia, też tu prowadzi interesy, bez zgody właściciela terenu. Ale tatuś pozwolił. Wbrew postanowieniu Sądu Rejonowego w Częstochowie z 7 lipca ‘26, zakazującego zwożenie jakikolwiek odpadów, surowców, odpady dalej jadą do Poraja. Jak to możliwe?

Wygląda na to, że Mirosław Jędryka którego firmy są koszmarnie zadłużone, zwozi co się da i jak się da. Jedna czy druga firma odbiera odpady. Na tym zarabia. Firma powinna odpady dalej odsprzedać lub poddać recyklingowi. Może też odpady przechowywać nawet do 2 lat. W przypadku gdy mowa o firmie- bankrucie, dalszy scenariusz jest niemal pewny: chodzi tylko o odpłatne przyjęcie odpadów, a później „niech się dzieje wola boska”. Skutek zwykle jest taki: nieuczciwe firmy zwożą odpady, bankrutują, a później my, jako społeczeństwo ponosimy koszty utylizacji odpadów. Czasem jest to koszt kilku milionów, czasem 100 milionów lub więcej. Dla przykładu, na kwotę co najmniej 60 mln zł szacowano koszty utylizacji chemikaliów które w Bonowicach zakopywała grupa przestępcza Olgierda L. z Myszkowa. Te chemikalia już od kilku lat dostają się do wód gruntowych, oraz rzek Krztynia i Żebrówka w rejonie Szczekocin. Krztynia i Żebrówka do dopływy Pilicy. A to tylko część odpadów które grupa przestępcza wylewała i zakopywała od Szczekocin do Koziegłówek i Winowna.
Postanowienie sądu z 7 lipca dotyczy firmy Eco-Recycling sp. z o.o. i Mirosława Jędryki jako jej prezesa. Czy więc sytuacja, że Mirosław Jedryka nadzoruje i chyba organizuje transport odpadów, które formalnie jadą do innej firmy nie jest próbą obejścia tego zakazu? Prezes Eko-Recycling przyjmuje odpady na teren bazy przy Słonecznej 17A w Poraju osobiście. Widać to na zdjęciach i nagraniach. Urzędnicy Gminy Poraj, inspektorzy WIOŚ mogą tu przyjeżdżać przy okazji każdej ciężarówki z odpadami. Będzie rosła góra dokumentacji z kontroli i góra odpadów, nielegalnie zwożonych do Poraja.
Prokurator Prokuratury Rejonowej w Myszkowie Marcin Michalski 23 lutego 2026 wydał postanowienie o wszczęciu śledztwa w kierunku podejrzenia oszustwa na kwotę ponad 1,8 mln zł oraz składowania odpadów w sposób zagrażający środowisku naturalnemu. Sąd 7 lipca wyraźnie zakazał zwożenia w to miejsce odpadów i surowców, ale firmie Eko-Recycling, co Mirosław Jędryka na razie omija, przyjmując odpady w imieniu innej firmy. Którą tez zarządza. Narusza postanowienie sądu? Wydaje się, że tak. Można coś z tym zrobić? Na pewno tak, ale wymaga to zdecydowanych działań prokuratury. Łatwo sobie wyobrazić scenariusz, że Prokuratura Rejonowa w Myszkowie uznaje, że są dowody (naszym zdaniem cała góra dowodów!) że doszło do przestępstwa i przedstawia zarzuty karne. Komu? To już decyzja prokuratury. A ponieważ zachodzi podejrzenie naruszenia postanowienie SR Częstochowa z o zakazie zwożenia nowych odpadów, osoby podejrzane można zatrzymać, doprowadzić do prokuratury, przestawić zarzuty i a do sądu złożyć wniosek o tymczasowe aresztowanie. Odpady natychmiast przestaną jechać do Poraja.
Nagrania dokumentują wjazd odpadów na teren przy Słonecznej 17A ich rozładunek oraz to, że całej operacji dogląda Mirosław Jędryka, który ma całkowity zakaz zwożenia w to miejsce czegokolwiek. Ale chodzi o firmę Eco-Recycling sp. z o.o.. Jędryka zdaje się obchodzić zabezpieczenie Sądu Rejonowego w Częstochowie, przywożąc odpady dla innej firmy.
Wcześniej o tej sprawie pisaliśmy:
Napisz komentarz
Komentarze