Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
piątek, 27 lutego 2026 19:58
Przeczytaj!
Reklama
Reklama

Zielona Prządka chce rosnąć lokalnie. Nawet 100 miejsc pracy w planach

Kupując nowe meble, nawet w dużym markowym sklepie, nie mamy świadomości, że w części powstały z drewna poużytkowego. Mówiąc prościej – z recyklingu. A to właśnie my, lokalna firma z Zawiercia, mamy w tym swój udział – mówią Grzegorz Szydłowski i Józef Pabian, współwłaściciele Zielonej Prządki, zajmującej się odzyskiem drewna.
Zielona Prządka chce rosnąć lokalnie. Nawet 100 miejsc pracy w planach
Grzegorz Szydłowski i Józef Pabian, współwłaściciele Zielonej Prządki, zajmującej się odzyskiem drewna
Podziel się
Oceń

Skąd pomysł, aby zająć się recyklingiem drewna?

Grzegorz Szydłowski: Obaj mamy doświadczenie w obszarze recyklingu. Przez wiele lat pracowałem w Zakładzie Gospodarki Komunalnej w Zawierciu, nawet miałem zaszczyt być szefem tej spółki. Proces recyklingu znam od podszewki. Dlaczego drewno? Po pierwsze jest to surowiec bardzo pożądany – można go łatwo przetworzyć i staje się wkładem do produkcji nowych sprzętów – począwszy od mebli, poprzez płyty OSB, na produktach stolarskich i konstrukcyjnych kończąc. Zakres ponownego wykorzystania drewna jest naprawdę bardzo szeroki. Po drugie, dzięki temu, że drewno jest surowcem naturalnym, jego odzysk jest procesem bardzo bezpiecznym i nie powodującym uciążliwości, które zazwyczaj kojarzą się z recyklingiem. 

Józef Pabian: Mówiąc w skrócie: nic nie śmierdzi, nie ma uciążliwości zarówno dla pracowników jak i otoczenia. No i nie zapominajmy o ekologii – każde ponowne wykorzystanie drewna to mniej realnej wycinki w lasach. I to nie jest żadna demagogia, tylko faktyczne wyliczenia specjalistów. Jeden dzień naszej pracy to 100 mniej wyciętych drzew. 

Grzegorz Szydłowski i Józef Pabian, współwłaściciele Zielonej Prządki, zajmującej się odzyskiem drewna

Kto jest odbiorcą drewna, które pozyskujecie?

G.Sz.: W Polsce mamy trzech głównych przetwórców drewna poużytkowego i każdy z nich jest naszym partnerem. 

Zielona Prządka to stosunkowo niewielka firma. Jak to możliwe, że dostarczacie surowiec do największych graczy na rynku?

J.P.: Widzę, że to Pana zaskoczyło (śmiech). Owszem, jesteśmy lokalną, powiedziałbym nawet rodzinną firmą. Ale to nie o wielkość firmy chodzi, ale o jakość produktu, jaki dostarczamy. Nasze drewno jest naprawdę dobrej jakości, dzięki czemu zaufali nam najwięksi odbiorcy w Polsce. A proszę mi wierzyć, wcale nie tak łatwo zdobyć ich zaufanie.

G.Sz.: Odzysk drewna to wciąż rozwijający się rynek. Biorąc po uwagę, że coraz większy nacisk kładziony jest na odzysk surowców – w tym drewna - i ich ponowne wykorzystanie, ten rynek będzie się jeszcze powiększał. I bardzo dobrze, że tak się dzieje, bo surowce te zamiast trafiać na składowisko, mają szansę być ponownie użyte. Wyobraża Pan sobie, że te wszystkie stare meble, których pozbywamy się z domu, półki, deski czy wiórowe płyty trafiałyby na składowisko? Jako świadomi mieszkańcy musimy robić wszystko co się da, aby surowce wtórne – w tym właśnie drewno – ponownie zagospodarować.

Wiem, że myślicie Panowie o rozbudowie firmy. W jakim kierunku planowany jest rozwój?

J.P.: Naszą ambicją jest zwiększyć poziom realizowanego odzysku, ale mierzymy siły na zamiary. Jesteśmy lokalną firmą i od początku stawiamy na lokalny rozwój. Czujemy się częścią tego miejsca – tu razem z rodzinami mieszkamy, płacimy podatki, zatrudniamy mieszkańców tego regionu. Jest dla nas czymś naturalnym, że nasz rozwój również związany będzie z powiatem zawierciańskim.

Mówiąc inaczej – nie planujecie Panowie przeniesienia działalności poza powiat?

G.Sz.: Zdecydowanie nie. Nigdy nie planowaliśmy przeniesienia działalności poza powiat zawierciański. Byliśmy i nadal jesteśmy zgodni co do tego, że chcemy nadal funkcjonować i dawać zatrudnienie na lokalnym rynku. 

Prawdą jednak jest, że dość długo szukaliśmy terenu, który byłby dla nas odpowiedni. Z jednej strony musi to być teren przemysłowy, gdzie prawo lokalne dopuszcza tego typu działalność, musi być dobrze skomunikowany i taki, gdzie – mówiąc kolokwialnie - nie będziemy nikomu przeszkadzać. 

Znaleźliście takie miejsce?

G.Sz.: Tak, znaleźliśmy. Zdecydowaliśmy się zainwestować na granicy Zawiercia i Ogrodzieńca, w Fugasówce, w znajdującej się tam strefie przemysłowej. Teren jest skomunikowany bezpośrednio z nowo wybudowanej obwodnicy. To znacząco ułatwi nam logistykę, a co ważne, przejazd samochodów – choć nie ma ich wiele – nie będzie przebiegać w okolicy domów mieszkalnych. Będziemy funkcjonować w sąsiedztwie istniejących już zakładów, w tym obok giganta produkującego kostkę brukową.

J.P.: Pozyskaliśmy teren znacznie większy od tego, którym obecnie dysponujemy, co pozwoli nam sprawniej zarządzać logistyką. Będziemy mogli lepiej zaplanować przywóz i wywóz drewna, zainwestować w przestrzeń socjalną dla pracowników, no i pomyśleć o zautomatyzowaniu procesów odzysku drewna. Wraz z rozbudową zaplecza socjalnego myślimy o stworzeniu stanowisk pracy także dla kobiet. Dziś zatrudniamy około 50 pracowników ale zakładamy, że wraz z rozwojem firmy, być może już w perspektywie 2-3 najbliższych lat, możemy podwoić ilość miejsc pracy. To uczyni nas największym pracodawcą w gminie. Nie ukrywam, byłby to dla nas powód do dumy i wielka osobista satysfakcja. 

Rozumiem, że inwestycja spełnia wszystkie wymogi przepisów prawa, a jej lokalizacja z dala od zabudowań mieszkalnych to świadomy i przemyślany wybór. Co jednak jeśli pojawią się głosy, że to działalność związana z odpadami i nie jest mile widziana?

G.Sz.: Zdaję sobie sprawę, że w każdej gminie mogą znaleźć się osoby, które w każdej nowej inwestycji będą dopatrywać się niebezpieczeństw i nie dawać wiary w deklaracje inwestorów. To jednak błędne i niesprawiedliwe. 

Recykling drewna to bezpieczna i całkowicie nieszkodliwa działalność. Drewno jest neutralne – nie generuje przykrego zapachu, nie emituje szkodliwych pyłów czy innego typu substancji. Pomijam już fakt, że jako firma jesteśmy na bieżąco kontrolowani, jak każde przedsiębiorstwo prowadzące działalność w tym obszarze. Jeśli chodzi o jakąkolwiek uciążliwość, czy to dla mieszkańców czy to dla środowiska, to zapewniam, że nikt nie odczuje naszej obecności biorąc pod uwagę, jak duża firma produkcyjna będzie naszym bezpośrednim sąsiadem.

J.P.: Ja ujmę to jeszcze inaczej, może bardziej obrazowo. Sam posiadam dom w bliskim sąsiedztwie terenu, gdzie planujemy zainwestować. Jestem rdzennym mieszkańcem tej gminy, mam tu rodzinę, przyjaciół i znajomych. Czy ktokolwiek wyobraża sobie, że mógłbym firmować działalność, która w jakikolwiek sposób będzie negatywnie oddziaływać na otoczenie?

Z tego co wiem, dziś odbieracie drewno tylko od przedsiębiorców. Czy w tym obszarze planowana jest jakaś zmiana?

G.Sz.: Nie planujemy odbioru drewna od klientów indywidualnych, naszymi partnerami są i będą wyłącznie firmy. 

Zielona Prządka ma szansę stać się największym pracodawcą w gminie, ale z tego co słyszałem, chcielibyście Panowie mocniej też zaangażować się w lokalną społeczność? O co chodzi?

G.Sz.: Tak jak wspominaliśmy, pochodzimy stąd i naszą ambicją jest być – w wymiarze gospodarczym i społecznym – częścią tego społeczeństwa. Gdybyśmy pochodzili z drugiego krańca Polski i przyjechali tu tylko po to, aby zarobić pieniądze, to prawdopodobnie nie podchodzilibyśmy do tego tak emocjonalnie. Nam zależy, aby mieć w społeczeństwie dobrą renomę, aby mieszkańcy widzieli w nas ludzi godnych zaufania, otwartych. Jako firma jesteśmy na początku naszej drogi, ale mogę już zadeklarować, że chcemy zaangażować się w lokalną społeczność poprzez wspieranie proekologicznych działań i projektów, chcemy pomagać edukować młodych mieszkańców i pokazywać im, że dobrze realizowany recykling to nie przykry obowiązek, ale szansa dla społeczeństwa i natury. Kolega wspomniał wcześniej, że jednego dnia „ratujemy” 100 drzew. To proszę teraz pomnożyć tę liczbę przez tylko przez 30 dni w miesiącu. Całkiem imponująco to wygląda, nieprawdaż? 

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: Popieramy bojkot Polmleku! Też tak robimy. Im więcej świadomych konsumentów, tym mniej byłoby takich spraw. Warto w sklepie patrzeć nie tylko na nazwę handlową produktu, ale również kto to wyprodukował. Tak jest np. z masłem produkowanym przez Polmlek, ale pod nazwą własną dyskontu.Data dodania komentarza: 18.02.2026, 15:09Źródło komentarza: KONIEC MASŁA ZE SZCZEKOCINAutor komentarza: zaqTreść komentarza: świetna reklama ;) nie kupię nic produkowanego przez "polmlek"Data dodania komentarza: 18.02.2026, 13:37Źródło komentarza: KONIEC MASŁA ZE SZCZEKOCINAutor komentarza: matiTreść komentarza: produkujemy dużo urządzeń z wykorzystaniem różnorodnych metali, jednocześnie jest dużo zużytych cześci, odpadów więc taki zakład pozwalający odzyskać i wprowadzić do obiegu jest "przyszłościowy", zamiast polegać tylko na kopaniu w ziemi i przeróbce niskoskoncentrowanych rud, co powoduje dużo większe zanieczyszczenia. Po obecnych cenach tylko za tę platynę było do odzyskania ze 40mln dolarów. Jaki był koszt całej przeróbki, to pewnie się nie dowiemy, ale i tak jest "nieźle". ;)Data dodania komentarza: 13.02.2026, 10:44Źródło komentarza: Miejskie górnictwo z Zawiercia na „przodku” Europy. Zakład Elemental „wyprodukował” 650 kg platynyAutor komentarza: AdamTreść komentarza: Budżet obywatelski z pulą 1,5 mln zł to realna możliwość realizacji projektów infrastrukturalnych. Warto rozważyć inwestycje w nowe wiaty przystankowe z ławkami. Firma Artbud Jan Lachowski z Bydgoszczy oferuje kompleksowe rozwiązania w tym zakresie.Data dodania komentarza: 8.02.2026, 17:37Źródło komentarza: Zawierciański Budżet Obywatelski 2026 na 2027 rokAutor komentarza: etoTreść komentarza: no tak BMW... "kierowca nie dostosował prędkości do panujących warunków drogowych". Ktoś jest w ogóle zdziwiony? ;) kupujący BMW powinni mieć dodatkowe badania psychiatryczneData dodania komentarza: 29.01.2026, 09:12Źródło komentarza: MYSZKÓW. BMW DACHOWAŁO. DWIE OSOBY RANNE. ZDJĘCIAAutor komentarza: abcTreść komentarza: niszczą więzy między ludźmi. Część rodziny, która się w to wciągnęła przestała się spotykać i kontaktować z pozostałą częścią rodziny... czy na pewno "tego chce Bóg"?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 12:21Źródło komentarza: Świadkowie Jehowy w Zawierciu wznawiają publiczną działalność
Reklama
Reklama
Reklama