Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
środa, 5 sierpnia 2026 03:31
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

STRACIŁ ŚLEDZIONĘ, BO POKŁÓCIŁ SIĘ Z SĄSIADEM

(Brzostek, Myszków) Brzostek, to mała miejscowość w gminie Szczekociny. Od kilku lat społeczność wsi jest silnie skonfliktowana. Zaczęło się od zwykłej sąsiedzkiej pomocy przy rąbaniu drewna, skończyło zaś na tym, że jeden z sąsiadów w wyniku bójki stracił śledzionę. Taka makabryczniejsza wersja „Samych Swoich” z zastraszaniem świadków, ciągłymi procesami i policją w roli głównej.
Podziel się
Oceń

(Brzostek, Myszków) Brzostek, to mała miejscowość w gminie Szczekociny. Od kilku lat społeczność wsi jest silnie skonfliktowana. Zaczęło się od zwykłej sąsiedzkiej pomocy przy rąbaniu drewna, skończyło zaś na tym, że jeden z sąsiadów w wyniku bójki stracił śledzionę. Taka makabryczniejsza wersja „Samych Swoich” z zastraszaniem świadków, ciągłymi procesami i policją w roli głównej.

 

KRZYSZTOF NIEDZIELSKI: Z SĄSIADEM NAJLEPIEJ NA ODLEGŁOŚĆ

W lipcu 2008 Krzysztof Niedzielski został pobity przez Mariana W. i jego syna Damiana W.

 

- Niedzielski pracował u Mariana często rąbał u niego drewno za papierosy i drobne. Kiedy odmówi został pobity. Skopali go tak, że dziś nie ma śledziony. Całe zajście widziałam, bo szłam sprzedawać jagody i pech chciał, że znalazłam się w tym miejscu – relacjonuje pani Stanisława Dłubak mieszkanka Brzostka i świadek w sprawie.

 

Od tego czasu trudno nadążyć za relacjami jednej i drugiej strony. Życie w Brzostku zamieniło się w jeden wielki konflikt. Państwo W. oskarżają Niedzielskiego o jazdę na rowerze po alkoholu, panią Stanisławę o kradzież drewna ze wspólnoty leśnej i tak już nieustannie od dwóch lat. W październiku 2009 roku żona Mariana W. - Jadwiga W. oskarżyła Krzysztofa Niedzielskiego o to, że groził jej pozbawieniem życia, twierdząc, że wbije jej nóż w plecy, a jej synowi „up... łeb”. Sprawę umorzono z uwagi na brak dowodów.

- Pokrzywdzeni nie mieli podstaw uważać, że groźba była realna – czytamy w uzasadnieniu.

 

By tego było mało trzeba jeszcze dodać, że Stanisława Dłubak to siostra cioteczna Mariana W. Sprawa ma, więc nie tylko wymiar konfliktu sąsiedzkiego, ale nabiera charakteru głębokiego sporu rodzinnego. Tym bardziej, że córka pani Stanisławy w sądzie zeznawała na korzyść swojego wujka. Podobno miała w tym swój własny interes.

 

- Sołtys potwierdził, że drewno kupowałam legalnie. Nie mam nic do ukrycia jestem uczciwym człowiekiem. Prawda jest taka, że odkąd trwa sprawa oni ciągle nękają mnie i tego nieszczęsnego Niedzielskiego i to tylko, dlatego że nie chciał już dalej pracować, jako parobek. Ktoś to musi przerwać, proszę pomóżcie nam – żali się pani Stanisława.

 

Rozkawałkowana śledziona, krwiak o grubości 25 mm i płyn w jamie brzusznej, to główne urazy u K. Niedzielskiego po brutalnym pobiciu z lipca 2008 roku. Potwierdza to karta wypisowa ze szpitala:

Pacjent był po spożyciu alkoholu, został przyjęty z powodu silnego bólu brzucha, który wystąpił po urazie doznanym w skutek pobicia. Wykonano TK jamy brzusznej, które wykazało zmiany pourazowe w obrębie śledziony. Pacjenta zakwalifikowano do zabiegu operacyjnego w trybie nagłym. Wykonano splenektomię (usunięcie śledziony- przyp. red. ).

 

Za brutalne pobicie Marian W. został skazany na rok i sześć miesięcy pozbawienia wolności, jego syn na rok i trzy miesiące. Obaj panowie odwołali się od tego wyroku do Sądu Okręgowego w Częstochowie.

 

STANISŁAWA DŁUBAK: CZUJĘ SIĘ ZASTRASZANA

Niedawno w sprawie pojawił się nowy wątek, chodzi o zastraszanie świadka.

- Czuję się zastraszana i zaszczuta, nie mam sił. Wielokrotnie namawiano mnie do wycofania zeznań w sprawie Krzysztofa Niedzielskiego. Państwo W. nachodzili mnie, filmowali i nagrywali. Grozili, że mnie pobiją – opowiada S. Dłubak.

 

23 lipca w myszkowskim Sądzie Rejonowym doszło do kolejnej rozprawy. Tym razem sąd przesłuchał panią Stanisławę oraz jej wnuczka i córkę – państwo P.

 

Głównym punktem rozprawy nie były zeznania świadków, tylko złe samopoczucie pokrzywdzonej. Pani Dłubak przez cały czas sygnalizowała, że źle się czuje, dlatego sędzia przewodniczący przed rozpoczęciem czynności procesowych wezwał pogotowie. Wprawdzie lekarz chciał zabrać panią Dłubak do szpitala, jednak ta zdecydowała, że chce uczestniczyć w przesłuchaniu.

 

 

- Na lipcowej rozprawie czułam się bardzo źle, ale chciałam już to wszystko mieć za sobą i dlatego nie zgodziłam się, by zabrało mnie pogotowie. Jestem diabetykiem i zawsze, kiedy się denerwuję wzrasta mi poziom cukru we krwi, ale dostałam tabletki i cukier spadł. Państwu W. przeszkadza nawet to, że kiedyś zadzwoniłam do córki. Nazwali mnie jej „biologiczną matką”. Dlaczego interesują ich cudze sprawy? – pyta ze wzburzeniem pani Stanisława.

 

Podczas ostatniej rozprawy sąd próbował ustalić ile razy i kiedy dokładnie Jadwiga i Włodzimierz W. próbowali zastraszyć pokrzywdzoną. Dłubak zeznała, że było to trzy razy w 2008 roku przed listopadową rozprawą w sprawie Niedzielskiego.

 

W piątkowych zeznaniach pokrzywdzonej sąd dostrzegł wiele nieścisłości w porównaniu do zeznań złożonych przed policją i prokuraturą. Sędzia niestety nie był w stanie ich wyjaśnić.

 

CÓRKA PRZECIWKO MATCE

W trakcie zeznań córka i wnuk pokrzywdzonej zaprzeczyli jakoby państwo W. zastraszali panią Dłubak. Bardziej wskazywali oni na jej skłonności do konfliktu.

 

Zeznali, że pani Stanisława oferowała swojej córce, pewną sumę pieniędzy.

 

- Nie chciałam niczego złego, chciałam jedynie telefonicznie poinformować córkę o moim stanie zdrowia – tłumaczy pokrzywdzona.

 

W celu zbadania skłonności pani Stanisławy do zapamiętywania i konfabulacji, sąd wysłał ją na badania do biegłego psychologa.

 

- Lekarz stwierdził, że nie zmyślam – informuje S. Dłubak.

 

Wydaje się, że w całej sprawie największą rolę odgrywa konflikt rodzinny między panią Dłubak a jej córką i państwem W. Kolejna rozprawa została wyznaczona  na 13 września.

 

MOŻE MEDIATOR?

Nie ma co chyba każdy, kto straciłby przez sąsiada śledzionę byłby na niego zły. Trudno nie wierzyć również w to, że świadek mógł odczuwać różne formy nacisku ze strony oskarżonych. Już sam fakt, że byli oni w stanie we dwójkę skopać leżącego na ziemi człowieka nie świadczy o nich zbyt dobrze. W tak trudnych i zawiłych sprawach zbawienna może okazać pomoc mediatora. Przydaje się ona szczególnie w sprawach karnych, gdzie sprawcę i pokrzywdzonego łączy znajomość, więzi pokrewieństwa lub sąsiedztwa, kontakty zawodowe. Za zgodą pokrzywdzonego i oskarżonego sąd może skierować sprawę do wielostronnych mediacji szczególnie, jeśli sama kara nie wystarczy do rozwiązania konfliktu.

Tekst: Monika Polak-Pałęga

Współpraca: Paweł Merta


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: podpis Treść komentarza: 20 latek + audi... zero zdziwienia końcowym efektem... Data dodania komentarza: 28.05.2026, 09:12 Źródło komentarza: JECHAŁ ZA SZYBKO SKOŃCZYŁ PODRÓŻ W ROWIE Autor komentarza: Przepraszam nie doczytałem do końca Treść komentarza: Poziom tego artykułu jest taki jak to stwierdzenie "czytamy w piśmie podpisanym przez 21 nauczycieli. To prawie całe grono pedagogiczne, które formalnie liczy 36 osób". 58% to prawie wszyscy? Dobre. Kiedyś usłyszałem trafne stwierdzenie, że dyrektorem się bywa, a nie zostaje na całe życie. Ktoś z 21 letnim stażem powinien umieć odejść z honorem, a widzę, że powstał z tego niezły cyrk. Ciekawe jakie wartości przekazywane są tam dzieciom, skoro osoba z takim doświadczeniem nie umie pogodzić się z porażką. Data dodania komentarza: 27.05.2026, 16:15 Źródło komentarza: BĘDZIE GORĄCO. SZKOŁA W PILICY BRONI DYREKTORA Autor komentarza: Piliczanin Treść komentarza: Dziękuję za ten wpis! Na Facebooku wypowiadają się anonimowe konta powiązane z ludźmi burmistrza, próbując wprowadzać zamieszanie i siać hejt bez żadnych konkretnych argumentów. Rozumiem zmiany, jeśli coś nie działa i wymaga poprawy. Jednak w przypadku tej szkoły trudno nie zauważyć, że jest zadbana, stale coś się w niej dzieje, a dyrektor wyraźnie angażuje się w swoją pracę i dobrze nią zarządza. Dlatego taka zmiana w obecnej sytuacji wydaje się po prostu bardzo niesprawiedliwa i przykra. Data dodania komentarza: 27.05.2026, 15:14 Źródło komentarza: BĘDZIE GORĄCO. SZKOŁA W PILICY BRONI DYREKTORA Autor komentarza: rober Treść komentarza: ale wiecie że już jest po finale i mistrzostwo zostało wygrane w piątym meczu? Data dodania komentarza: 14.05.2026, 07:25 Źródło komentarza: PIERWSZE SPOTKANIE PÓŁFINAŁOWE DLA JURAJSKICH RYCERZY J Autor komentarza: Redakcja Treść komentarza: Dobra sugestia. Dziękujemy. Chodzi panu o tę część Podmiejskiej przy Aluronie? Po drugiej stronie jest rozgrzebanie i brudno, choć widzimy, że po artykule "BRUDASY" nieco się, poprawiło. Wybieramy się obejrzeć to miejsce dokładnie, bo to jedna z najbrudniejszych, a jednocześnie najbardziej dochodowa dla budżetu miasta część Zawiercia. Dziwi nas nieco, że firmy które są przy tej ulicy i sąsiedniej to znoszą i płacą. Data dodania komentarza: 13.04.2026, 10:30 Źródło komentarza: BRUDASY Autor komentarza: marko Treść komentarza: a może napiszecie też coś o przebudowie ulicy Podmiejskiej a przede wszystkim przeciągających się pracach, to trwa już kilka lat serwując drogowy komunikacyjny koszmarek w tym rejonie. Skandaliczny tok prowadzenia tych robót zasługuje na osobny artykuł. Data dodania komentarza: 13.04.2026, 09:33 Źródło komentarza: BRUDASY
Reklama
Reklama