Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 29 stycznia 2026 02:19
Przeczytaj!
Reklama
Reklama

Koń ma cztery nogi, a potknie się

Przysłowie to ma usprawiedliwić potknięcie się człowieka, istoty zaledwie dwunożnej, jest przy tym bardzo rozpowszechnione w wielu językach, a do tego stare, bo pochodzi z czasów rzymskich. Chociaż i w starożytności powszechnie używano konia pod wierzch i w zaprzęgu, używano go jednak inaczej niż my, po prostu znacznie mniej umiejętnie.
Podziel się
Oceń

Najważniejszym brakiem konia antycznego jako wierzchowca był brak strzemion. To dopiero może nam uzmysłowić słabość starożytnej jazdy w stosunku do pieszych kopijników, dla których zdjęcie kawalerzysty z konia nie musiało być zadaniem dość trudnym. Strzemię wynaleziono w Chinach, w IV lub V wieku naszej ery. Starożytność nie znała również przodków( jeżeli nie liczyć niepraktycznych sabotów rzymskich przywiązywanych do nóg końskich rzemieniami), co narażało kopyta końskie na zużycie i uszkodzenia.

 

Wóz czterokołowy nie mógł w czasach antycznych spełniać swej głównej roli – przewożenia ciężkich ładunków na długich trasach w stosunkowo krótkim czasie. Jednym z powodów było to, że nie mógł skręcać. Dopiero średniowiecze wyposażyło czterokołowy wóz konny w tak zwany „przodek” czyli w przednie podwozie, to jest ruchomą, obracającą się w płaszczyźnie poziomej przednią oś z dwoma kołami i dyszlem, pozwalającą na swobodne kierowanie i zawracanie wozem. Brak ruchomego „przodka” zmuszał wóz do jazdy w linii prostej – stąd prawdopodobnie bierze się tak charakterystyczny dla rzymskich dróg brak zakrętów.

 

Głównym jednak niedostatkiem transportu starożytnego były wady uprzęży konnej. Uprząż antyczna składała się z postronków przytwierdzonych do giętkiego pasa skórzanego, ściskającego gardziel końską w miejscu, gdzie tchawica przechodzi tuż pod skórą. Pas ten nie miał żadnego kontaktu z łopatkami zwierzęcia. W czasie jazdy wpierał się w gardło, tamując oddech, zwłaszcza kiedy koń pochylał głowę, bo wtedy mięśnie szyi nie chroniły tchawicy. Zmuszało to konia do ustawicznego podnoszenia głowy, gestu wiernie odtwarzanego przez plastyków antycznych. Uprząż taka nie dawała się przeważnie we znaki przy powolnej jeździe i lekkim ładunku. Ale przy znaczniejszym wysiłku, kiedy koń musiał opuścić szyję aby przenieść środek ciężkości ciała ku przodowi, następowała katastrofa. Dopiero wynalazek chomąta o strukturze sztywnej, składającego się z drewnianych kleszczy w kształcie obłąka na miękkim podkładzie, wspartego o podstawę kostną – o łopatki konia - pozwolił przenieść na uprząż całą siłę pociągową zwierzęcia, oswobadzając mu całkowicie gardziel i pozwalając na przyjęcie najwygodniejszej postawy. Chomąto znane było w Chinach już w II wieku naszej ery, ale do Europy przeszło nie wcześniej niż w VIII wieku, a rozpowszechniło się na dobre dopiero w X i XI stuleciu. Nic dziwnego zatem, że koń w starożytności potykać się musiał znacznie częściej niż dzisiaj.

 

Pamiętać przy tym warto, że noga konia jest kończyną zbudowaną na zasadzie mechanicznej dość odmiennej od nogi ludzkiej. Człowiek utrzymuje się w pozycji stojącej tylko dzięki nieustannemu wysiłkowi mięśni – dlatego długie stanie męczy i człowiek musi wreszcie usiąść albo położyć się, aby odpocząć. Inaczej koń. Kiedy stoi, rozluźnia mięśnie nóg, a stawy nożne zwierają się same. Szkielet kostny nogi działa wtedy jak filar. Dlatego koń może spać stojąc. Widocznie tabun, którego bezpieczeństwo polegało na błyskawicznej ucieczce, musiał się nauczyć wypoczywać tak, aby móc wprost ze snu przejść w wyciągnięty galop. Nie tylko skłonność do ucieczki może być przyczyną przyjęcia takiej pozycji we śnie, ale i inne względy. Sypiają tak różne inne zwierzęta ( także ptaki ), na przykład tak nieustraszona żywa forteca jak słoń !

 

Ale czy koń nie woli się położyć ? Otóż nie. Leżący koń ma sen lekki i niespokojny. Rzadko kiedy dłużej uleży. Ciężar ciała przygniata go do ziemi. Po pewnym czasie koń odczuwa przykry ucisk i ból, oddychanie staje się utrudnione. Ma tego wreszcie dość i zrywa się na równe nogi, aby się spokojnie przespać.

Andrzej Józef Pałka


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: abcTreść komentarza: niszczą więzy między ludźmi. Część rodziny, która się w to wciągnęła przestała się spotykać i kontaktować z pozostałą częścią rodziny... czy na pewno "tego chce Bóg"?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 12:21Źródło komentarza: Świadkowie Jehowy w Zawierciu wznawiają publiczną działalnośćAutor komentarza: GośkaTreść komentarza: To jest qrde sekta a nie mili ludzieData dodania komentarza: 13.01.2026, 09:20Źródło komentarza: Świadkowie Jehowy w Zawierciu wznawiają publiczną działalnośćAutor komentarza: Generał TosiaTreść komentarza: Najlepsza to jest Ochrona na tym zakładzie. Biegać na alarmy typu ,,przytrzymanie drzwi" 😁. Z większą głupotą człowiek nie spotkał się w Życiu jak na tym nie poważnym zakładzie.Data dodania komentarza: 12.01.2026, 00:08Źródło komentarza: Miliard złotych dla Elemental na projekt w ZawierciuAutor komentarza: jjTreść komentarza: jak na owe czasy był to czyn wybitnie bohaterskiData dodania komentarza: 9.01.2026, 13:17Źródło komentarza: Z cyklu „Na kartach historii”: WSPOMNIENIE O POMNIKU ŻOŁNIERZY RADZIECKICH W ZAWIERCIU- BZOWIEAutor komentarza: marioTreść komentarza: co rusz dostają jakieś dotacje, a nie stać ich na zamontowanie głupich ekranów osłaniających od ulicy Myśliwskiej... żenadaData dodania komentarza: 7.01.2026, 07:55Źródło komentarza: Miliard złotych dla Elemental na projekt w ZawierciuAutor komentarza: TomTreść komentarza: po co się rozdrabniać, zróbmy po dwie kopalnie, wtedy będzie 60mln dla każdego, a miasta będą mlekiem i miodem płynąceData dodania komentarza: 16.12.2025, 08:14Źródło komentarza: Zawiercie szuka pieniędzy na budowę hali. Myszków nie wie jak sfinansować basen na Dotyku Jury. Kopalnia to dla każdego z miast przynajmniej 30 mln rocznie
Reklama
Reklama
Reklama