Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
piątek, 9 października 2026 14:53
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

Przemienienie Szczepan Twardoch

Mroczne realia PRL-u, gdzie granica między dobrem a złem jest niepokojąco płynna. Świat służb specjalnych, duchowieństwa i ludzi, którzy próbują odnaleźć sens w rzeczywistości pełnej manipulacji, zdrad i podstępów.
Podziel się
Oceń

Kapitan Antoni Szarzyński, agent w IV Wydziale Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Katowicach, zjawia się w mieszkaniu młodego księdza, Piotra Czetwertyńskiego. Jaką tajemnicę wyjawi zmagającemu się z kryzysem wiary, ale dobrze zapowiadającemu się duchownemu były agent Służby Bezpieczeństwa? Kim jest Antoni i jaki sekret kryje się za śmiercią jego rodziców i dzieciństwem spędzonym w szemranym domu dziecka? Na czym polegała operacja „Hermes”? Czy SB prowadziła ją na zlecenie Watykanu? Co łączyło dostojników watykańskich z oficerami KGB? Czy w latach osiemdziesiątych Europa znalazła się na krawędzi wojny, która miała zmienić oblicze tej części świata?

Przywodzące na myśl najlepsze thrillery Fredericka Forsytha czy Davida Morrella Przemienienie to więcej niż sensacja. To literacki obraz epoki, który wciąga i zmusza do refleksji. Powieść inspirowana badaniami księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego nie jest jednak publicystyczną polemiką, lecz pełnokrwistą opowieścią o uwikłaniu i duchowej pustce.

Fragment:

 – Niezła chata, nie? – powiedział gruby facet w lateksowych rękawiczkach, rozglądając się po mieszkaniu. – Się dorabiają na moherowych rentach, katabasy.– Zawrzyj mordę, Bańczyk – warknął komisarz. – Nie chce mi się słuchać twojego esbeckiego pierdolenia. Jest śledztwo, trup z dziurą w głowie, łuska na podłodze i narzędzie zbrodni. Szukaj odcisków, a nie pierdol mi tu Urbanem, dobra? 

Bańczyk mruknął coś pod adresem wyszczekanego gnojka, ale wziął się do roboty. Komisarz Świet lik nie cieszył się popular nością ani wśród kolegów, ani wśród podwładnych, bo, jak sam mówił, nie znosił milicyjnej mentalności. Komisarz Świet lik był nowoczesnym policjantem. To nie przysparzało mu przyjaciół. Komisarz nie obawiał się jednak o swoją pozycję. Był od nich wszystkich lepiej wykształcony, miał dobre układy z pismaka mi i mocne plecy w komendzie, a nawet, dzięki koledze z roku, w ministerstwie. Nie fi kną mu. Trup należał do świętej pamięci księdza Piotra Ponińskiego. 

Komisarz Świet lik czytywał czasem „Tygodnik”, więc kojarzył nazwisko. Młody, inteligentny, habilitacja w drodze. Poglądy, jak na kapłana, często kontrowersyjne, z tymi moherami to Bań czyk nie trafi ł, bo padre dyrektor prędzej zjadłby własne oku lary, niż wpuścił takiego księdza jak Poniński do swojego radia. 7 Tak się dobrze zapowiadał, a teraz już się nie zapowiada. Po licjant wyciągnął z kieszeni lateksowe rękawiczki, naciągnął je na dłonie i przystąpił do wstępnych oględzin. 

Trup siedział na fotelu; stopy równo spoczywały na podłodze, głowa była odchylona do tyłu, usta otwarte. Świet lik spojrzał na pistolet i łuskę – dziura miała średnicę 7,62 milimetra. Pisto let leżał obok fotela, tak jakby po strzale wypadł z ręki księdza. Świet lik mógłby się założyć, że na spluwie będą odciski Poniń skiego, ale jakoś nie był przekonany do samobójczego charakteru tej śmierci. No bo kto, chcąc się zabić, strzela sobie dokładnie w środek czoła, jakby zamierzał pistoletem namalować indyjską tilakę? Z drugiej strony jeśli ktoś chciał upozorować samobój stwo, dlaczego zrobił to tak głupio? Byle dureń przecież księdza nie zabija ot tak sobie. Rabunkowe tło jest wykluczone, na biurku stoi biały mac, wyglądający na dobre kilka tysięcy, ksiądz ma na przegubie ostentacyjnie drogi zegarek, Longines de Ville, w szu f l adzie Bańczyk znalazł portfel, w nim tysiąc złotych. 

Trzeba mu patrzeć na ręce, żeby nie zwinął. Zbrodnia kochanków mogłaby to być, owszem, ale jaki pedzio kochanek nosi w Polsce takiego ślicznego srebrzystego Walthera bez żadnych numerów? Policyj ny nos podpowiadał Świet likowi, że w bazie danych tej giwery nie będzie. Klasyczny „czyścioch”, wyniesiony w częściach z fa bryki, rzecz nijak niepasująca do zbrodni w afekcie. Broń profesjo nalisty.

Przemienienie Szczepan Twardoch Data premiery: 11 lutego 2026

Wydawnictwo Marginesy

Przemienienie Szczepan Twardoch


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama RentSTEEL  -stal pręty siatka wypalanie plazmą
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
J Autor komentarza: Redakcja Treść komentarza: Nie widzimy tu żadnej wasalizacji. To po prostu sposób na podkreślenie że inwestycja jest ważna. Oczywiście byłoby miło, gdyby Ambasador USA przyjechał do Myszkowa i może tak się kiedyś stanie. Ale to nie jest amerykańska inwestycja, tylko Polska, z udziałem amerykańskim na poziomie 10%. Wasalizacja to jest jak Prezydent RP Andrzej Duda stał podpisując dokumenty, a krzesło miał tylko Donald Trump. Data dodania komentarza: 1.10.2026, 09:59 Źródło komentarza: W AMBASADZIE USA PODPISANO WAŻNĄ UMOWĘ. CHODZI O WOLFRAM POD MYSZKOWEM Autor komentarza: podpis Treść komentarza: a dlaczego w ambasadzie a nie w Myszkowie? czy my jako naród musimy się ciągle przed innymi tak płaszczyć? znowu pokazują kto jest wasalem... Data dodania komentarza: 1.10.2026, 09:10 Źródło komentarza: W AMBASADZIE USA PODPISANO WAŻNĄ UMOWĘ. CHODZI O WOLFRAM POD MYSZKOWEM Autor komentarza: losot Treść komentarza: no, można mieć bezkarnie broń bez zezwolenia , mozna tylko stołeczek trzeba mić odpowiedni Data dodania komentarza: 1.09.2026, 23:40 Źródło komentarza: O bohaterach z ziemi zawierciańskiej walczących pod Monte Cassino- raz jeszcze Autor komentarza: Jacek Treść komentarza: Dyrektorka do zwolnienia natychmiast Data dodania komentarza: 25.08.2026, 18:00 Źródło komentarza: ORGANISTA ZATRZYMANY NA WNIOSEK PROKURATURY! Autor komentarza: podpis Treść komentarza: 20 latek + audi... zero zdziwienia końcowym efektem... Data dodania komentarza: 28.05.2026, 09:12 Źródło komentarza: JECHAŁ ZA SZYBKO SKOŃCZYŁ PODRÓŻ W ROWIE Autor komentarza: Przepraszam nie doczytałem do końca Treść komentarza: Poziom tego artykułu jest taki jak to stwierdzenie "czytamy w piśmie podpisanym przez 21 nauczycieli. To prawie całe grono pedagogiczne, które formalnie liczy 36 osób". 58% to prawie wszyscy? Dobre. Kiedyś usłyszałem trafne stwierdzenie, że dyrektorem się bywa, a nie zostaje na całe życie. Ktoś z 21 letnim stażem powinien umieć odejść z honorem, a widzę, że powstał z tego niezły cyrk. Ciekawe jakie wartości przekazywane są tam dzieciom, skoro osoba z takim doświadczeniem nie umie pogodzić się z porażką. Data dodania komentarza: 27.05.2026, 16:15 Źródło komentarza: BĘDZIE GORĄCO. SZKOŁA W PILICY BRONI DYREKTORA
Reklama
Reklama