Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
środa, 29 kwietnia 2026 23:18
Przeczytaj!
Reklama
Reklama

Ruszył proces w sprawie zabójstwa na Markowiźnie: OSKARŻONY MÓWI ŻE SIĘ BRONIŁ. ŚWIADKOWIE, ŻE PROWOKOWAŁ I ZAATAKOWAŁ

(Sosnowiec, Zawiercie) Przed nowym sądem, który został powołany w tym roku i rozpoczął pracę czyli Sądem Okręgowym w Sosnowcu w środę 21 września ruszył proces 48 letniego mieszkańca Zawiercia Grzegorza P. oskarżonego o zabójstwo Martina Drąga, 21-latka który zmarł w wyniku ciosu nożem w udo. Cios przeciął jego tętnicę udową i chłopach wykrwawił się na śmierć.
Ruszył proces w sprawie zabójstwa na Markowiźnie: OSKARŻONY MÓWI ŻE SIĘ BRONIŁ. ŚWIADKOWIE, ŻE PROWOKOWAŁ I ZAATAKOWAŁ
Oskarżony o zabójstwo Grzegorz P. na pierwszą rozprawę został doprowadzony z aresztu, gdzie przebywa od roku
Podziel się
Oceń

Proces przyciągnął uwagę mediów, które relacjonowały pierwszą rozprawę. Grzegorz P. nie przyznaje się do zabójstwa, choć potwierdza, że użył noża. Twierdzi, że się bronił po tym jak młodzi ludzie go „napadli i pobili”. Dwoje świadków, którzy zeznawali pierwszego dnia procesu opisali przebieg zdarzeń: podszedł do nas, prowokował, jakby szukał awantury. I pierwszy użył kija, dźgnął nim jednego z chłopców. Pretekstem do zaczepki była sterta śmieci leżąca w pobliżu, twierdził, że to „młodzież śmieci”. Do dzisiaj wiele osób zastanawia się, czy Martin by żył, gdyby w lesie nie było tych śmieci… Odpady ktoś -prawdopodobnie leśnicy- sprzątnął zaraz po zabójstwie.
W tym trudnym procesie orzeka sędzia Renata Marmol. Sąd rozpoznaje sprawę jeszcze z pomocą drugiego sędziego, którym jest SSO Justyna Kowalska i przy udziale trzech ławników. Ze względu na charakter czynu zarzucanego oskarżonemu, czyli zabójstwa za które grozi mu od 8 do 25 lat więzienia, sprawa jest rozpatrywana już w I instancji przez Sąd Okręgowy w Sosnowcu. To nowy, działający od tego roku sąd w strukturze sądów powszechnych, gdzie rozpatrywane są sprawy m.in. z rejonu Zawiercia. 
Oskarżycielem publicznym w procesie jest Prokuratura Rejonowa w Zawierciu. W jej imieniu Prokurator Iwona Wałek odczytała akt oskarżenia. Prokuratura zarzuca Grzegorzowi P. zabójstwo za pomocą niebezpiecznego narzędzia, noża. W wyniku ciosu w tętnicę udową Martin Drąg zmarł. Do zabójstwa, o które jest oskarżany Grzegorz P., miało dojść w lesie na Markowiźnie 11 lipca 2021 późnym popołudniem. Od chwili śmierci Martina jego mama, Izabela Zakrzewska, która w procesie jest oskarżycielem posiłkowym twierdzi, że doszło do zbrodni. Że oskarżony z premedytacją zabił jej syna. Mówi, że chce sprawiedliwości, a dla oskarżonego bardzo wysokiej kary. Reprezentuje ją od początku śledztwa adwokat Paweł Matyja.

Pogotowie: czy jechało zbyt długo?
Po artykule w którym opisaliśmy relacje świadków mówiących, że bardzo długo czekali na pomoc ratowników medycznych pojawiły się wątpliwości czy nie doszło do błędów, lub zaniedbań ze strony służb ratowniczych. W tej sprawie prokuratura prowadziła osobne śledztwo, którego akta zaczynają się -to wiemy od mamy zmarłego Martina- od naszego artykułu  w którym opisaliśmy te wątpliwości. Śledztwo zostało umorzone, wobec ustalenia, że w pracy służb ratowniczych nie było nieprawidłowości. Na to postanowienie zażalenie złożył adw. Paweł Matyja reprezentujący matkę i Sąd nakazał dokładniejsze, ponowne zbadanie sprawy. 
Co wiemy po oskarżonym Grzegorzu P.?
Mężczyzna urodził się w 1974 roku, lat 48 obecnie.  Mieszka w Zawierciu w bloku, z matką, która jak sam twierdzi, jest niepełnosprawna umysłowo. Inżynier elektryk, do dnia zatrzymania 11-07-2021 zatrudniony w CMC Zawiercie.  Niekarany, ma 22 letnią córkę. Po zatrzymaniu sprzeciwiał się osadzeniu go w areszcie, tłumacząc że „boi się utraty dobrej pracy”.  Już ponad rok przebywa w areszcie. Na razie przynajmniej do 5-10-2022. 27 września Sąd zdecyduje, czy areszt przedłużyć, czy zastosować inny środek tymczasowy. 
Oskarżony: NIE PRZYZNAJĘ SIĘ, ODPOWIEM TYLKO NA PYTANIA SĄDU I MOJEGO OBROŃCY

Grzegorz P. oświadczył, że nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu, czyli zabójstwa (art. 148 KK pkt 1 zagrożony karą 8-25 lat pozbawienia wolności). Oświadczył też, że nie będzie składał wyjaśnień, a odpowie tylko na pytania sądu i obrońcy. Sąd odczytał więc jego zeznania ze śledztwa.  Odtworzono też nagranie z przebiegu eksperymentu procesowego, rekonstrukcji możliwego przebiegu wydarzeń z 11-07-2021 z udziałem podejrzanego i świadków, kolegów i koleżanek zmarłego Martina Drąga. 
CZY GDYBY NIE BYŁO TYCH ŚMIECI…. MARTIN BY ŻYŁ? 
Rozprawa z 21-09-2022 trwała wiele godzin i z mediów tylko nasz dziennikarz, autor  artykułu, wysłuchał zeznań świadków do końca. Zaczęło się przez 10-tą, z sądu wyszliśmy o 15-tej. Przez 5 godzin Sąd kolejno odtwarzał nagrania z eksperymentu procesowego oskarżonemu i dwóm świadkom. Wyjaśniano każdy, nawet najdrobniejszy szczegół zapamiętany przez świadków. Zeznawała 16 letnia dziś Wiktoria P. i jej chłopach, 21-letni Dawid G. którzy bawili się w grupie w której był Martin Drąg. 
Szczegółowo relację z ich zeznań przekażemy w kolejnym artykule. Teraz chcemy zwrócić na główne wątki tej tragicznej historii, aby pokazać w jak trudnej sprawie orzeka Sąd. Bezspornym jest, przyznaje to sam oskarżony, że Martin Drąg zmarł po wniknięciu ostrza długiego noża myśliwskiego w jego udo, w wyniku przecięcia tętnicy i wykrwawienia. Oskarżony twierdzi, że „tylko się bronił”, a Martin nadział się na wystawiony przez niego „dla odstraszenia” nóż”. Mówił też o tym, że został napadnięty, skopany, i „zalany krwią” z licznymi obrażeniami bronił się.  Że „nie był agresorem” . Sam przyznał, że powodem sprzeczki, która zakończyła się śmiercią Martina były śmieci, które leżały w lesie. Oskarżał młodzież bawiącą się w lesie, że to oni śmiecą. 
Zupełnie inaczej przestawiali przebieg wydarzeń zeznający świadkowie: mężczyzna dosiadł się do nich, miał prowokować i obrażać, za pretekst mając śmieci, które faktycznie leżały na polanie. Później odszedł kawałek, wziął gruby kij, jakby dokładnie wiedząc gdzie kij stoi oparty o drzewo i dźgnął jednego z chłopców. Wtedy doszło do szarpaniny. Różnica jest taka, że oskarżony twierdzi, że był brutalnie pobity, a młodzi świadkowie, że tak, nawet go kopaliśmy (chłopcy; dziewczyny stały z boku), ale żeby go uspokoić i odgonić. „Biliśmy go nawet za słabo, mając na uwadze to, co później się stało” -zeznał Dawid G, który przyznał, że też kopał oskarżonego. Na sali rozpraw pokazał jak to robił. Był to ruch jak odpychanie nogą. 
Minuta przerwy i śmierć
Zeznania świadków w wielu szczegółach różniły się, i sąd będzie musiał rozstrzygnąć, czy są to nieistotne różnice wynikające z tego, że każdy stał w innym miejscu, mógł z różną dokładnością zapamiętać szczegóły, czy też są to różnice w zeznaniach obniżające ich wiarygodność. My te szczegóły też omówimy w kolejnym artykule za tydzień. Istotne dla sprawy fakty inaczej przestawiał oskarżony, który twierdził, że nóż trzymał w lewej ręce, „bo prawą ma lekko niewładną po wypadku”, a świadkowie zdecydowanie twierdzili, że nóż był w prawej ręce oskarżonego. Twierdził, że się bronił, że został brutalnie pobity, zalał się krwią, a świadkowie po szarpaninie, jego przewróceniu i skopaniu twierdzili zgodnie, że nie było widać u niego żadnych obrażeń, krwi. Z materiałów śledztwa zgromadzonych przez prokuraturę do których dotarliśmy nie wynika, aby zatrzymany Grzegorz P. odniósł jakieś obrażenia, poza drobnymi zadrapaniami, które mogły powstać choćby z powodu przewrócenia i otarć o ziemię. Miała upłynąć około minuta, gdy szarpanina zakończyła się, a oskarżony nieco sponiewierany zbierał się z ziemi. Wtedy podszedł do niego Martin Drąg, mówiąc coś o zniszczonej koszulce. 
Będący 4-5 metrów za nim Dawid G. zeznał, że widział Martina plecy, gdy ten jęknął odwrócił się i mocno zakrwawiony zaczął się cofać: -Nie widziałem samego ciosu. Ten pan szedł w naszą stronę, trzymając nóż w prawej ręce. Szedł ze wzrokiem jak w filmach, jak ktoś, kto chce dalej zabijać -mówił Dawid G. 
Mama Martina Iza Zakrzewska (od początku zgadza się na wymienianie nazwiska i pokazywanie wizerunku) wspomniała w zeznaniach, że powodem zabawy w lesie było to, że Martin kilka dni wcześniej dowiedział się, że zdał maturę: -Chciał się dalej uczyć w technikum, zrobił kurs obsługi kas fiskalnych. Miał plany życiowe. Był bardzo dobrym chłopcem, troszczył się o mnie, był po uszy zakochany w swojej dziewczynie Żanecie. Dla mnie gdy on zmarł życie się skończyło. Ja też umarłam -mówiła Iza Zakrzewska kierując słowa i wzrok w stronę oskarżonego: -Niech pan na mnie spojrzy!
Sędzia Renata Marmol wyznaczyła dwa kolejne terminy rozpraw. 18 X 2022 Sąd planuje przesłuchać wszystkich pozostałych świadków. Kolejny termin rozprawy to 28.XI.2022. Czy wtedy  możemy się spodziewać zakończenia procesu? Widać wyraźnie, że Sąd mimo powagi zarzutów ciążących na oskarżonym, widzi możliwość zakończenia procesu i wydania wyroku jeszcze w tym roku. O ile nie zostaną zgłoszone nowe wnioski dowodowe, a Sąd uzna je za dopuszczalne. 
W kolejnym artykule, który zapowiadamy, szczegółowo opiszemy zeznania świadków złożone 21 września. 
Grzegorz P. jest oskarżony o zabójstwo. Jego obrońca z urzędu adwokat Anna Dybkowska uchyliła przez rozpoczęciem rozprawy rąbka swojej strategii obronnej, że jej klient uważa, że działał w obronie własnej, lub co najwyżej można w jego przypadku mówić o nieumyślnym spowodowaniu śmierci, a nie zbrodni lub zabójstwie. Sąd zdecyduje czy i jaką winę przypisać oskarżonemu.


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: Dobra sugestia. Dziękujemy. Chodzi panu o tę część Podmiejskiej przy Aluronie? Po drugiej stronie jest rozgrzebanie i brudno, choć widzimy, że po artykule "BRUDASY" nieco się, poprawiło. Wybieramy się obejrzeć to miejsce dokładnie, bo to jedna z najbrudniejszych, a jednocześnie najbardziej dochodowa dla budżetu miasta część Zawiercia. Dziwi nas nieco, że firmy które są przy tej ulicy i sąsiedniej to znoszą i płacą.Data dodania komentarza: 13.04.2026, 10:30Źródło komentarza: BRUDASYAutor komentarza: markoTreść komentarza: a może napiszecie też coś o przebudowie ulicy Podmiejskiej a przede wszystkim przeciągających się pracach, to trwa już kilka lat serwując drogowy komunikacyjny koszmarek w tym rejonie. Skandaliczny tok prowadzenia tych robót zasługuje na osobny artykuł.Data dodania komentarza: 13.04.2026, 09:33Źródło komentarza: BRUDASYAutor komentarza: NauczycielkaTreść komentarza: A co ze szkołą była w niej kontrola? Ja jestem emerytowaną nauczycielką w szkole, w której pracowałam dyżur w szatni na przerwie pełniła jedna z Pań sprzątających (często pomagała mniejszym dzieciom ubrać się) a na korytarzu dyżurują nauczyciele. W szatniach dzieją się „różne” sytuacje. Swoją droga mam nadzieję że ta pani w Policji nie zostanie tylko będzie usunięta.Data dodania komentarza: 24.03.2026, 17:47Źródło komentarza: POLICJANTKA OSKARŻONA O POBICIE UCZNIA. SPRAWA JUŻ W SĄDZIEAutor komentarza: NadiaTreść komentarza: Biedne zwierzęta,to jest miejsce bytowania rzadkich gatunków ptaków. Pięknie dbamy o ekologię,a te 259.miejsc pracy? No cóż ,nie każdy ma ambicję pracować jako robotnik czy też kasjer -sprzedawca w kolejnym supermarkecie.Data dodania komentarza: 15.03.2026, 13:43Źródło komentarza: Miliard złotych dla Elemental na projekt w ZawierciuAutor komentarza: StanTreść komentarza: Nieźle się "bawią" ... i nie ma na takich żadnej kary? Mamy mnóstwo swoich cwaniaczków. Ale jak to jest, że wszędzie gdzie pojawi się ślad braci ze wschodu tam na 90% jest tak, że są oszustwa, złodziejstwo, przekręty. Oni naprawdę nie potrafią normalnie? A może dla nich normalnie to po prostu oszukiwać i okradać.Data dodania komentarza: 8.03.2026, 13:55Źródło komentarza: NIE MA WODY, NIE MA PRĄDU. JEST BIURO ZA 99 TYSIĘCY MIESIĘCZNIEAutor komentarza: abcTreść komentarza: u nas są spotkania rodzinne a ci z ŚJ jakoś nie chcą. Więc twój wyjątek w praktyce wcale potwierdza takiej dobroci ŚJData dodania komentarza: 3.03.2026, 10:29Źródło komentarza: Świadkowie Jehowy w Zawierciu wznawiają publiczną działalność
Reklama
Reklama
Reklama