Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
poniedziałek, 16 marca 2026 13:21
Przeczytaj!
Reklama
Reklama

DWIE KOLEJNE ROZPRAWY W DWÓCH PROCESACH „ROKITNIANKI”

(Szczekociny, Myszków) W czwartek 26 kwietnia w Sądzie Rejonowym w Myszkowie odbyły się dwie kolejne rozprawy w toczących się procesach związanych z Okręgową Spółdzielnią Mleczarską „Rokitnianka” ze Szczekocin. Przypomnijmy – pierwsza sprawa, w której na ławie oskarżonych zasiadają obecny prezes spółdzielni Zbigniew K. oraz jej były wiceprezes Waldemar G. dotyczy wykorzystania do produkcji twarogu mleka skażonego antybiotykami, a prowadzi ją sędzia Magdalena Mastaj. Z kolei druga sprawa, w której zarząd OSM „Rokitnianka” jest oskarżycielem posiłkowym, a oskarżonym jest były wiceprezes spółdzielni, dotyczy podpisania przez niego długoterminowej umowy na dostawę węgla, a orzekać w niej będzie sędzia Karina Kostrzewska. Podczas pierwszej z rozpraw sędzia M. Mastaj wysłuchała kolejnego świadka w sprawie – członkinię zarządu, która jednocześnie pracuje w laboratorium spółdzielni. Z kolei w sprawie dotyczącej umowy na dostawę węgla sędzia K. Kostrzewska wysłuchała stanowiska dwojga członków zarządu spółdzielni.
Podziel się
Oceń

(Szczekociny, Myszków) W czwartek 26 kwietnia w Sądzie Rejonowym w Myszkowie odbyły się dwie kolejne rozprawy w toczących się procesach związanych z Okręgową Spółdzielnią Mleczarską „Rokitnianka” ze Szczekocin. Przypomnijmy – pierwsza sprawa, w której na ławie oskarżonych zasiadają obecny prezes spółdzielni Zbigniew K. oraz jej były wiceprezes Waldemar G. dotyczy wykorzystania do produkcji twarogu mleka skażonego antybiotykami, a prowadzi ją sędzia Magdalena Mastaj. Z kolei druga sprawa, w której zarząd OSM „Rokitnianka” jest oskarżycielem posiłkowym, a oskarżonym jest były wiceprezes spółdzielni, dotyczy podpisania przez niego długoterminowej umowy na dostawę węgla, a orzekać w niej będzie sędzia Karina Kostrzewska. Podczas pierwszej z rozpraw sędzia M. Mastaj wysłuchała kolejnego świadka w sprawie – członkinię zarządu, która jednocześnie pracuje w laboratorium spółdzielni. Z kolei w sprawie dotyczącej umowy na dostawę węgla sędzia K. Kostrzewska wysłuchała stanowiska dwojga członków zarządu spółdzielni.

 

Pierwsza rozprawa dotycząca Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej „Rokitnianka” w Szczekocinach odbyła się w myszkowskim sądzie na początku marca br.. Prokuratura Okręgowa w Częstochowie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko obecnemu prezesowi spółdzielni Zbigniewowi K. oraz byłemu wiceprezesowi ds. techniki i produkcji Waldemarowi G. Mężczyźni oskarżeni są o wyprodukowanie i wprowadzenie do obrotu handlowego w styczniu 2016 roku sera śmietankowego, do którego produkcji użyte zostało mleko skażone antybiotykami. Akt oskarżenia obejmuje dwa dni – 10 oraz 11 stycznia 2016 roku. W sprawie tej orzekać będzie sędzia Magdalena Mastaj. W połowie swoje zeznania przez sądem złożył pierwszy świadek – pracownica OSM „Rokitnianka”. Z kolei podczas rozprawy 26 kwietnia M. Mastaj wysłuchała zeznań drugiego świadka – również pracownicy spółdzielni, która od niewiele ponad 2 lat jest członkiem zarządu spółdzielni, od kilku dekad pracuje również w laboratorium spółdzielni.

 

Kobieta opisała, co się działo w OSM „Rokitnianka” w pierwszej połowie stycznia 2016 roku. Jak zeznawała, 9 stycznia nie było jej w pracy, z kolei następnego dnia pracowała na porannej zmianie. Zauważyła w dokumentacji laboratorium wpis o antybiotyku w mleku. Jak wynika ze słów kobiety, odnotowane było również to, że skażone mleko zostało skierowane do produkcji twarogu śmietankowego. Jak zeznawała kobieta, taka sytuacja wydarzyła się w spółdzielni po raz pierwszy, a skierowanie mleka do produkcji było dla niej zaskoczeniem. Wyjaśniała, że tak wyprodukowany twaróg nie powinien trafić do sprzedaży, tylko powinien zostać zutylizowany. Aby zablokować sprzedaż, kobieta miała polecić laborantce, by nie wydawała ona atestu dla tego produktu. Z relacji świadka wynika, że była ona przekonana o tym, że cała sprawa zostanie wyjaśniona kolejnego dnia. Tak się jednak nie stało – nazajutrz w spółdzielni zjawili się przedstawiciele inspekcji weterynaryjnej. Z zeznań świadka wynika, że obecny prezes K. na początku stycznia został wybrany na zajmowane obecnie stanowisko, ale w czasie, gdy w mleku wykryto antybiotyk rada nadzorcza nie przekazała mu jeszcze jego nowych obowiązków. Wniosek płynący ze słów kobiety jest taki, że w tamtym czasie za pracę spółdzielni odpowiedzialny był ówczesny wiceprezes ds. techniki Waldemar G. Ten z kolei 13 stycznia miał już nie pojawić się w pracy – poszedł na zwolnienie lekarskie. Świadek zeznawała, że Waldemar G. zostawił nowego prezesa samego z zakresem nowych dla niego obowiązków. Rada nadzorcza i pracownicy spółdzielni podobno nie mogli nawiązać porozumienia i dialogu z wiceprezesem i to miało być – zdaniem świadka – powodem jego odwołania ze stanowiska wiceprezesa.

 

Jeszcze tego samego dnia w myszkowskim sądzie odbyła się druga rozprawa w drugim procesie, który – krótko mówiąc - dotyczy podpisania umowy na dostawę węgla (oskarżonym jest były wiceprezes Waldemar G., z kolei obecny zarząd „Rokitnianki” jest oskarżycielem posiłkowym. Były wiceprezes, pracując jeszcze w OSM „Rokitnianka” miał samodzielnie podpisać długoterminową umowę na dostawy węgla, w której pojawiły się zapisy o wysokich karach umownych dla spółdzielni mleczarskiej, gdyby zdecydowała się ona na zerwanie umowy). Pod koniec kwietnia sędzia Karina Kostrzewska wysłuchała obecnego prezesa spółdzielni oraz jednego z członków zarządu (kobiety, która na wcześniejszej rozprawie wystąpiła w charakterze świadka). Prezes spółdzielni wyjaśniał, że nie wiedział nic o pisemnej umowie na dostawę węgla z dostawcą z Kielc, którą podpisać miał były wiceprezes. Zbigniew K. miał się dowiedzieć o zawarciu tej umowy dopiero gdy do spółdzielni dotarła nota obciążająca za niewywiązanie się OSM „Rokitnianka” z tejże umowy. Prezes Zbigniew K. opisywał też, jak po odwołaniu ze stanowiska wiceprezesa w połowie lutego 2016 roku dokonano spisu w pomieszczeniach, zajmowanych dotychczas przez Waldemara G. Zdaniem prezesa nie znaleziono nigdzie umowy zawartej z dostawcą węgla z Kielc. Jak tłumaczył, spółdzielnia nie nawiązuje pisemnych umów długoterminowych na dostawę węgla z powodu zmieniających się cen na rynku. Zdaniem Zbigniewa K. nieustannie spółdzielnia stosuje tę samą praktykę – dokonuje poszczególnych zleceń na dostawę węgla, opłaca je, ale nie ma tutaj mowy o umowach długoterminowych z którymkolwiek z dostawców.

Jak opisywał prezes, jego zdaniem Waldemar G. zaczął podejmować działania, mające zaszkodzić spółdzielni. Miał zacząć to robić po tym, jak w styczniu 2016 roku Zbigniew K. został nowym prezesem. Wspomniał również, że w tym czasie kontakt przedstawicieli spółdzielni z Waldemarem G. znacząco się pogorszyły i zaczął narastać konflikt. Po odwołaniu Waldemara G. na członka zarządu powołano pracownicę laboratorium z wieloletnim doświadczeniem – uczyniono to po to, by spółdzielnia mogła dalej funkcjonować bez przeszkód formalnych. Mówił również o tym, że odejście byłego wiceprezesa na zwolnienie lekarskie było opuszczeniem zarówno nowego prezesa, jak i spółdzielni.

 

W podobnym tonie wypowiadała się druga przedstawicielka zarządu spółdzielni. Podczas kwietniowej rozprawy mówiła ona, że dziwne było również to, że umowę z dostawcą węgla podpisać miał tylko były wiceprezes. Jak wyjaśniała, członków zarządu było troje, a na umowach wymagany jest podpis co najmniej dwojga przedstawicieli zarządu. Potwierdziła słowa prezesa o przeprowadzonej inwentaryzacji i o tym, że nie znaleziono w spółdzielni umowy, której dotyczy sprawa. Oboje członkowie zarządu zgodnie twierdzą, że spółdzielnia skierowała sprawę do sądu, mając na uwadze dobro „Rokitnianki”, a pozew od dostawcy węgla z Kielc, który żądał od spółdzielni odszkodowania było próbą wyłudzenia. Ze słów przedstawicieli zarządu wynika, że związany z tym był odwołany przed dwoma laty wiceprezes Waldemar G.

 

Edyta Superson

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaRentSTEEL  -stal pręty siatka wypalanie plazmą
KOMENTARZE
Autor komentarza: StanTreść komentarza: Nieźle się "bawią" ... i nie ma na takich żadnej kary? Mamy mnóstwo swoich cwaniaczków. Ale jak to jest, że wszędzie gdzie pojawi się ślad braci ze wschodu tam na 90% jest tak, że są oszustwa, złodziejstwo, przekręty. Oni naprawdę nie potrafią normalnie? A może dla nich normalnie to po prostu oszukiwać i okradać.Data dodania komentarza: 8.03.2026, 13:55Źródło komentarza: NIE MA WODY, NIE MA PRĄDU. JEST BIURO ZA 99 TYSIĘCY MIESIĘCZNIEAutor komentarza: abcTreść komentarza: u nas są spotkania rodzinne a ci z ŚJ jakoś nie chcą. Więc twój wyjątek w praktyce wcale potwierdza takiej dobroci ŚJData dodania komentarza: 3.03.2026, 10:29Źródło komentarza: Świadkowie Jehowy w Zawierciu wznawiają publiczną działalnośćAutor komentarza: Eon MózgTreść komentarza: Tymczasem moja matka, która jest ŚJ jako jedna z niewielu w rodzinie, przez wiele lat organizowała duże spotkania rodzinne. Pozostali albo nic, albo w bardzo wąskim gronie. Wiele obiegowych opinii o ŚJ w praktyce się nie potwierdza. A przyczyny rozluźniania więzi w rodzinie są bardzo różne, często to szalone tempo życia, a ktoś błędnie może wiązać to z czymś innym.Data dodania komentarza: 1.03.2026, 21:52Źródło komentarza: Świadkowie Jehowy w Zawierciu wznawiają publiczną działalność J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: Popieramy bojkot Polmleku! Też tak robimy. Im więcej świadomych konsumentów, tym mniej byłoby takich spraw. Warto w sklepie patrzeć nie tylko na nazwę handlową produktu, ale również kto to wyprodukował. Tak jest np. z masłem produkowanym przez Polmlek, ale pod nazwą własną dyskontu.Data dodania komentarza: 18.02.2026, 15:09Źródło komentarza: KONIEC MASŁA ZE SZCZEKOCINAutor komentarza: zaqTreść komentarza: świetna reklama ;) nie kupię nic produkowanego przez "polmlek"Data dodania komentarza: 18.02.2026, 13:37Źródło komentarza: KONIEC MASŁA ZE SZCZEKOCINAutor komentarza: matiTreść komentarza: produkujemy dużo urządzeń z wykorzystaniem różnorodnych metali, jednocześnie jest dużo zużytych cześci, odpadów więc taki zakład pozwalający odzyskać i wprowadzić do obiegu jest "przyszłościowy", zamiast polegać tylko na kopaniu w ziemi i przeróbce niskoskoncentrowanych rud, co powoduje dużo większe zanieczyszczenia. Po obecnych cenach tylko za tę platynę było do odzyskania ze 40mln dolarów. Jaki był koszt całej przeróbki, to pewnie się nie dowiemy, ale i tak jest "nieźle". ;)Data dodania komentarza: 13.02.2026, 10:44Źródło komentarza: Miejskie górnictwo z Zawiercia na „przodku” Europy. Zakład Elemental „wyprodukował” 650 kg platyny
Reklama
Reklama
Reklama