Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
sobota, 21 marca 2026 22:43
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

Budżet Szczekocin w fatalnej sytuacji

(Szczekociny) 6 godzin – tyle trwała sesja rady miejskiej w Szczekocinach, która odbyła się w poniedziałek, 23 marca. Zaczęło się spokojnie i miło, od ślubowania nowej radnej Alfredy Franas, która została wybrana w wyborach uzupełniających. Z każdą kolejną godziną sesji atmosfera na obradach gęstniała.
Podziel się
Oceń

(Szczekociny) 6 godzin – tyle trwała sesja rady miejskiej w Szczekocinach, która odbyła się w poniedziałek, 23 marca. Zaczęło się spokojnie i miło, od ślubowania nowej radnej Alfredy Franas, która została wybrana w wyborach uzupełniających. Z każdą kolejną godziną sesji atmosfera na obradach gęstniała.

 

Sesja rozpoczęła się od ogłoszenia wyników wyborów uzupełniających do Rady Miasta i Gminy Szczekociny, które odbyły się 22 marca w związku z rezygnacją z mandatu Doroty Koźbiał. Nową szczekocińską radną została Alfreda Franas.

 

Burmistrz gaduła?

 

Pierwsza kontrowersja podczas poniedziałkowej sesji pojawiła się przy okazji zaproponowania przez przewodniczącego rady Jacka Mazanka, aby burmistrz nie odczytywał sprawozdania ze swojej działalności. Sprawozdanie miało zostać dostarczone radnym tylko w formie papierowej. Dzięki temu miało być szybciej.

 

- Jest innowacja spowodowana tym, że podobno bardzo dużo gadam i zabieram sporo czasu. Ustaliliśmy z przewodniczącym, że moje sprawozdanie znajdzie się w materiałach rady, a na następnej sesji będę odnosił się do ewentualnych zapytań. To jest na wniosek przewodniczącego, bo widzę zdumienie na twarzach niektórych osób. Ja się z tym zgodziłem, bo dzięki temu będzie godzina do przodu, co najmniej – tłumaczył burmistrz Szczekocin Krzysztof Dobrzyniewicz.

 

- Widzę zdziwienie u niektórych osób. Chodzi o to, żeby nasza sesja przebiegała sprawniej i bardziej rzeczowo, choć nie twierdzę, że pan burmistrz mówi nierzeczowo. Z tym że chodzi o to, żeby przedstawiać sprawy najistotniejsze, które mają wpływ na działalność gminy. Chcemy uprościć pewne rzeczy.Dzisiaj w zasadzie są państwo pozbawieni tych informacji całkiem, ale tak czasami bywa, że wprowadzając reformy są pewne trudności i problemy – wyjaśniał niezbyt logicznie przewodniczący rady Jacek Mazanek.

 

Po chwili konsternacji niektórzy radni nie kryli zdziwienia złożoną przez przewodniczącego propozycją.

 

- Jesteśmy zaskoczeni taką informacją. To powinno być przygotowane wcześniej. My nie zostaniemy pozbawieni tej informacji, bo dostaniemy ją na piśmie. W niezręcznej sytuacji burmistrz stawia sołtysów i przewodniczących rad osiedlowych, bo oni są pozbawieni takiej informacji. Dlatego wnioskowałbym, aby ta informacja została zachowana, ale żeby została skondensowana. Żeby nie było takich informacji typu plotkarskiego, jakie mieliśmy do tej pory, np. ktoś komuś coś powiedział, ktoś rzucił majtki na rynku. To nas nie interesuje – mówi radny Jerzy Orliński.

 

Zastępca przewodniczącego rady Michał Drej stwierdził, że sprawozdanie z działalności burmistrza jest jednym z ważniejszych punktów sesji. W odpowiedzi przewodniczący Jacek Mazanek powiedział, że najważniejszą częścią sesji jest podejmowanie uchwał, a burmistrz jest na sesji gościem.

 

- Widzę, że konsternacja jest dość duża. To nie jest mój pomysł, ja dostosowałem się do prośby przewodniczącego. Tak jak powiedział, burmistrz jest gościem na sesji i nie musi na niej być. W różnych gminach są różne formy, na przykład w Żarnowcu jest tak, że wójt składa tylko sprawozdanie na piśmie i w ogóle nie chodzi na sesje. Państwo jesteście żądni wiedzy i chwała za to, ale ja też nie jestem alfą i omegą i nie zawsze muszę znać wszystkie tematy – mówił Krzysztof Dobrzyniewicz.

 

Sprawdziliśmy to. W urzędzie gminy w Żarnowcu każdy zapytany pracownik na czele z sekretarz gminy potwierdza, że wójt gminy zawsze pojawia się na sesjach rady. Jego nieobecność zdarza się jedynie w wyjątkowych przypadkach.

 

- Wójt gminy Żarnowiec uczestniczy w każdej sesji rady. W miarę możliwości uczestniczy również w posiedzeniach komisji – mówi Renata Koźlicka, sekretarz gminy Żarnowiec.

 

Trzeba coś zrobić z oświatą

 

Kolejną ważną i wywołującą sporo emocji kwestią był temat oświaty, a w szczególności plany zamknięcia lub ograniczenia działalności dwóch szkół w gminie – w Rokitnie i Goleniowach.

 

- Gmina Szczekociny corocznie dopłaca do oświaty 3,5 mln złotych. Dlaczego tak jest? Wszystkie gminy 12 lat temu odważnie potraktowały kwestię szkół i albo zrobiły z 5 jedną, albo np. z siedmiu szkół: dwie. Tak się stało w sąsiednich gminach i tam kwestia oświaty jest bardzo czytelna finansowo. Ja nie chcę zrzucać odpowiedzialności na byłych burmistrzów, choć po części tak na pewno jest. Nas nie stać na to, żebyśmy dokładali do oświaty 3,5 mln złotych i dlatego podjęliśmy decyzję zrobienia czegoś z oświatą – mówił burmistrz Szczekocin Krzysztof Dobrzyniewicz, którzy rządzi przecież drugą kadencję.

 

Burmistrz mówił podczas sesji o trzech propozycjach wobec szczekocińskich szkół. Pierwsza dotyczyła założenia stowarzyszenia, które przejmie szkoły i staną się one jego własnością. W drugiej przewidywał likwidację gimnazjów w Rokitnie i Goleniowach oraz przeniesienie ich do Szczekocin. Ostatnia propozycja dotyczyła likwidacji szkoły w Goleniowach i ewentualne zostawienia tam przedszkola oraz bliżej nieokreślone zmiany w Rokitnie.

 

- To jest po prostu chore w tym państwie, że nikt do tej pory z rządu nie wziął się za kartę nauczyciela. Każdy się boi, bo to jest wielka społeczność ludzi wykształconych, którzy w każdym momencie mogą tupnąć i powiedzieć, że się nie zgadzają. Nie mam nic przeciw nauczycielom. Niech nauczyciel zarabia 10, nawet 20 tysięcy złotych, ale niech na to da rząd – przekonywał burmistrz Szczekocin.

 

Krzysztof Dobrzyniewicz mówił o planowanym dzień po sesji spotkaniu z rodzicami i nauczycielami, podczas którego miał przekonywać do swojego pomysłu.

 

- Chcę łagodnie przez to przejść, ale nie będzie to polegało na tym, że jeśli komuś brakuje 2 lat do emerytury, to zostawimy to bez zmian. Nie chcę iść na wojnę, ale już wiem, że to będzie wojna – mówił Dobrzyniewicz.

 

Będą opłaty za parking?

 

Kolejną częścią sesji były interpelacje i zapytania radnych. Jako pierwszy zabrał głos Jerzy Orliński.

 

- Minęło już 100 dni od zaprzysiężenia burmistrza i radnych, a do chwili obecnej ani radni ani zwłaszcza komisja budżetu i finansów nie została zapoznana z całością sytuacji finansowej gminy. Wystąpiliśmy na komisji budżetu i finansów z wnioskiem o przedstawienie takiej informacji i otrzymaliśmy tylko zdawkową informację, że zadłużenie gminy wynosi 8.540.000zł, ale o tym wszyscy wiemy – mówił Orliński.

 

Przewodniczący rady Jacek Mazanek zaproponował wprowadzenie opłat za parkowanie przy Placu Tadeusza Kościuszki w centrum Szczekocin. Postulował on opłatę w wysokości 1 zł za godzinę.

 

- Już w tamtej kadencji padła taka propozycja, ale nie chcę tego robić dopóki nie przeprowadzimy tam żadnych prac – odpowiadał Krzysztof Dobrzyniewicz i apelował – musimy wygonić ludzi z miejsc parkingowych, którzy zajmują 6-8 godzin. Przez tydzień jeden z pracowników chodził i od 6:00 robił zdjęcia. Zdziwilibyście się, które samochody tam stoją. Siada, jedzie do Częstochowy lub do Zawiercia do pracy. Przyjeżdża autobusem o 17:00, wsiada do swojego samochodu i wraca.

 

Radny Jerzy Orliński miał pytania dotyczące budżetu gminy. W odpowiedzi burmistrz zapraszał go do gabinetu na rozmowę.

 

- Zaproszę panią skarbnik, jeśli pan sobie życzy, proszę zabrać 1-2 osoby. Wyjaśnienie tego wszystkiego nie jest proste, to jest cała chmara różnych okoliczności, które składają się na taki stan. Spostrzeżenia ma pan trafne, ale niekoniecznie słuszne – zapewniał burmistrz.

 

Sporo emocji wywołał również temat budowanego w Szczekocinach amfiteatru.

 

- Amfiteatr nie będzie funkcjonował sam w sobie. Musi mieć zaplecze socjalne, szatnie, sanitariaty, teren musi być zrekultywowany, musi być droga dojazdowa i parkingi. To całe otoczenie będzie dużym kosztem. Powinniście wyliczyć chociaż orientacyjne koszty, które będą związane z budową amfiteatru – radził Jerzy Orliński.

 

- Tego nikt na dzień dzisiejszy nie wie. To trzeba zrobić przez może 4, 10 lub 30 lat. Nie wiem, dlaczego jest takie zainteresowanie Państwa tym tematem. Zajmijmy się na razie oddaniem samego amfiteatru. Ja nie wiem, czy państwo tak precyzyjnie ustalają swoje budżety? – pytał burmistrz.

 

Radny Jerzy Orliński zapewniał, że zainteresowanie kwestią amfiteatru wynika wyłącznie z troski.

 

- Nie sądzę, że to jest tylko z troski, ale przyjmuję dobrą wiarę – ripostował Krzysztof Dobrzyniewicz.

 

To, co się stało, jest nie do przyjęcia

 

Rozpatrywanie projektów uchwał rozpoczęło się po prawie 5 godzinach od rozpoczęcia sesji. Szczekocińscy radni pytali burmistrza i skarbnik o szczegóły proponowanych uchwał.

 

- Większość uchwał przygotowanych na sesję nie było przedmiotem dyskusji na komisjach i stąd jest tyle wątpliwości. Część, może 5-7, było przedyskutowanych, a większość nie. Dlatego pytania radnych są uzasadnione – mówiła radna Teresa Niechciał.

 

Najwięcej kontrowersji wywołała jednak uchwała dotycząca pałacu w Szczekocinach.

 

- W warunkach przetargu na sprzedaż pałacu mamy zawartą klauzulę, że gmina sprzedaje pałac nabywcy i następnie zawiera umowę dzierżawy z nabywcą na okres 36 miesięcy. Gmina będzie dzierżawiła ten sprzedany pałac. Koszty roczne dzierżawy to 300-400 tys., plus koszty utrzymania pałacu to 100 tys. Minimalna kwota to 0,5 mln zł. Poza tym musimy odkładać na wykup pałacu, bo mamy to zapisane w budżecie po 1.350.000 zł rocznie. Czy gminę na to stać? Podjęcie tej uchwały jest związane z wielkim ryzykiem, bo możemy gminę jeszcze bardziej zadłużyć. Chcę przekonać radnych do odrzucenia tej uchwały w takim brzmieniu – mówił Jerzy Orliński.

 

Radny złożył formalny wniosek o głosowanie imienne nad tą uchwałą. Jego wniosek został poddany pod głosowanie i przyjęty większością 8 głosów (5 było przeciw, 1 wstrzymujący się).

 

- Nie wyobrażam sobie, że ktoś przystąpi do przetargu nie mając pewności, że burmistrz będzie dysponował zgodą na odkupienie pałacu. Wówczas cała konstrukcja ulega zburzeniu – tłumaczył radca prawny urzędu Jacek Mroziński.

 

Dobrzyniewicz: nic nam nie wychodzi!

 

Oburzenia propozycją radnego Jerzego Orlińskiego nie krył burmistrz Szczekocin.

 

- Teraz jest już dla mnie bardzo czytelne, o co tu chodzi. To jest interpretacja jednego radnego, ma prawo do tego. Teraz trochę nerwy mnie ponoszą, jeśli torpeduje się coś, co może zaważyć na budżecie gminy i jej istnieniu. Fotoradar nie wyszedł, inne rzeczy nie wyszły. To nie jest moja wina, że od 4-5 lat nie mogę pałacu sprzedać, mnie zostawiono z tym problemem. Gdzie więc znaleźć pieniądze? – pytał Krzysztof Dobrzyniewicz.

 

W głosowaniu imiennym 4 radnych opowiedziało się za przyjęciem uchwały o dzierżawie i wykupie pałacu w Szczekocinach (Andrzej Drej, Krzysztof Adamus, Jan Jędrychowski i Jacek Mazanek), również 4 było przeciw (Michał Drej, Teresa Niechciał, Jerzy Orliński i Marian Orliński), a 6 wstrzymało się od głosu (Alfreda Franas, Czesław Rutkowski, Anna Seweryn, Andrzej Szlęk, Grzegorz Wyrwał, Marek Zasada). Uchwała nie została przyjęta.

 

Co to oznacza dla gminy? Zapytaliśmy burmistrza, który pod koniec sesji rzadko zabierał głos (prawdopodobnie dlatego, że – jak wyliczyliśmy – przez całą 6-godzinną sesję mówił w sumie przez ponad dwie godziny).

 

- Jestem zaskoczony sytuacją. Niektórzy kierowali się raczej złośliwością, niż rozsądkiem. Podejrzewam, że to było ukartowane. Musimy szukać innego rozwiązania. Wygląda na to, że nasz budżet uległ załamaniu. Musimy zastanowić się nad tym, gdzie znaleźć oszczędności, musimy naradzić się ze skarbnikiem i radcą prawnym. To, co się stało jest dla nas nie do przyjęcia – mówił Krzysztof Dobrzyniewicz.

 

Paweł Kmiecik

 

Nasz komentarz:

 

Też nic nie rozumiem

 

Nie byłem na sesji, więc opieram się na przeczytaniu relacji naszego dziennikarza. W dwóch sprawach mieszkańcy powinni się z pewnością lepiej przyjrzeć pracy radnych i burmistrza. Pierwsza: burmistrz mówi, że z oświatą jest fatalnie, że poprzednicy nic nie zrobili. Dobrzyniewicz też nic, bo przecież nie rządzi pierwszą kadencję. „Poprzednicy” to również Dobrzyniewicz. Sprawa pałacu w Szczekocinach to dla gminy wstydliwy problem od kilku kadencji i niestety obecne władze (5 rok rządzenia) nie znalazły żadnego rozwiązana. Starałem się zrozumieć sens przestawionej pod głosowanie uchwały o sprzedaży pałacu, który gmina zaraz chce dzierżawić i go odkupić. Nie zrozumiałem, sensu nie znalazłem. Radni zapewne też, więc słusznie wyrzucili uchwałę do kosza. Wstydliwy problem pałacu w Szczekocinach pozostaje nierozwiązany od czasu, gdy poprzednik Dobrzyniewicza wypowiedział umowę dzierżawy pałacu, choć inwestor przeprowadził w nim kosztowne remonty.

 

Jarosław Mazanek

 

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: NadiaTreść komentarza: Biedne zwierzęta,to jest miejsce bytowania rzadkich gatunków ptaków. Pięknie dbamy o ekologię,a te 259.miejsc pracy? No cóż ,nie każdy ma ambicję pracować jako robotnik czy też kasjer -sprzedawca w kolejnym supermarkecie.Data dodania komentarza: 15.03.2026, 13:43Źródło komentarza: Miliard złotych dla Elemental na projekt w ZawierciuAutor komentarza: StanTreść komentarza: Nieźle się "bawią" ... i nie ma na takich żadnej kary? Mamy mnóstwo swoich cwaniaczków. Ale jak to jest, że wszędzie gdzie pojawi się ślad braci ze wschodu tam na 90% jest tak, że są oszustwa, złodziejstwo, przekręty. Oni naprawdę nie potrafią normalnie? A może dla nich normalnie to po prostu oszukiwać i okradać.Data dodania komentarza: 8.03.2026, 13:55Źródło komentarza: NIE MA WODY, NIE MA PRĄDU. JEST BIURO ZA 99 TYSIĘCY MIESIĘCZNIEAutor komentarza: abcTreść komentarza: u nas są spotkania rodzinne a ci z ŚJ jakoś nie chcą. Więc twój wyjątek w praktyce wcale potwierdza takiej dobroci ŚJData dodania komentarza: 3.03.2026, 10:29Źródło komentarza: Świadkowie Jehowy w Zawierciu wznawiają publiczną działalnośćAutor komentarza: Eon MózgTreść komentarza: Tymczasem moja matka, która jest ŚJ jako jedna z niewielu w rodzinie, przez wiele lat organizowała duże spotkania rodzinne. Pozostali albo nic, albo w bardzo wąskim gronie. Wiele obiegowych opinii o ŚJ w praktyce się nie potwierdza. A przyczyny rozluźniania więzi w rodzinie są bardzo różne, często to szalone tempo życia, a ktoś błędnie może wiązać to z czymś innym.Data dodania komentarza: 1.03.2026, 21:52Źródło komentarza: Świadkowie Jehowy w Zawierciu wznawiają publiczną działalność J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: Popieramy bojkot Polmleku! Też tak robimy. Im więcej świadomych konsumentów, tym mniej byłoby takich spraw. Warto w sklepie patrzeć nie tylko na nazwę handlową produktu, ale również kto to wyprodukował. Tak jest np. z masłem produkowanym przez Polmlek, ale pod nazwą własną dyskontu.Data dodania komentarza: 18.02.2026, 15:09Źródło komentarza: KONIEC MASŁA ZE SZCZEKOCINAutor komentarza: zaqTreść komentarza: świetna reklama ;) nie kupię nic produkowanego przez "polmlek"Data dodania komentarza: 18.02.2026, 13:37Źródło komentarza: KONIEC MASŁA ZE SZCZEKOCIN
Reklama
Reklama
Reklama