Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
piątek, 26 czerwca 2026 06:24
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

Nawet Kuba Wojewódzki może się nawrócić!

Rozmawiamy z Tomaszem P. Terlikowskim, publicystą i dziennikarzem katolickim, który odwiedził Zawiercie
Podziel się
Oceń

Rozmawiamy z Tomaszem P. Terlikowskim, publicystą i dziennikarzem katolickim, który odwiedził Zawiercie

 

Kurier Zawierciański: W Zawierciu odbył Pan dwa spotkania – z młodzieżą biorącą udział w projekcie dziennikarskim oraz przy jednej z zawierciańskich parafii. Czy jakieś pytania Pana zaskoczyły?

 

Tomasz Terlikowski: - Młodzież i dzieci zadawały niegłupie pytania. Zafascynowało mnie to, że ich tak naprawdę nie interesowały media. Ich interesowały pytania o życie. Młodzież bardzo potrzebuje mistrzów. Ja nie twierdzę, że jestem mistrzem, ale oni zadawali pytania skierowane do mnie niekoniecznie jako do dziennikarza i publicysty, ale do człowieka, który mógłby być nauczycielem ich życia. To daje nadzieję i ważną lekcję. Nie bójmy się być dla naszych dzieci i dla innych dzieci nauczycielami życia, bo one tego potrzebują. Pod otoczką cynizmu, złośliwości i szydery jest szukanie drogi życia. A drogi życia może uczyć ten, kto przeszedł choć jej kawałek.

 

KZ:  Jak to jest być katolikiem, który jest znany z mediów?

 

-Pyta mnie Pan, jak to jest być „kato-celebrytą” (śmiech)… Są plusy i minusy takiej sytuacji. Czasem jest bardzo miło, ponieważ zdarza się, że ktoś podchodzi do mnie i chce porozmawiać o wierze. Nawet jeśli się różnimy w poglądach, są to bardzo sympatyczne rozmowy. Ludzie częściej podchodzą, żeby powiedzieć coś miłego, niż niemiłego. Inaczej jest w Internecie, ale jest to kompletnie inna rzeczywistość. Bycie znanym ma również swoje minusy, ponieważ ludzie patrzą na to, co się robi. Z drugiej strony ma tę zaletę, że stawia do pionu – ludzie patrzą na to, co się robi, więc ma się świadomość, że pewnych rzeczy nie wypada i nie powinien zrobić. Ale nie narzekam, bo jeśli nie chciałbym być obecny w przestrzeni publicznej, to bym nie był. Skoro media chcą mnie cytować, bo uznały, że mam coś do powiedzenia i robię to ciekawie, to zgodziłem się na to z pełną świadomością konsekwencji takiej decyzji. A te konsekwencje dotyczą także mojej rodziny.

 

- Czy bycie rozpoznawalnym i znanym człowiekiem może być trudne dla rodziny?

 

-Moja żona też powoli staje się rozpoznawalna. Dzieci nie, bo je przed tym chronimy.

 

-Ostatnio wystąpił Pan w programie Kuby Wojewódzkiego. Jakie to było doświadczenie?

 

-Samo spotkanie nie było złe. Kuba Wojewódzki starał się być sympatyczny i dialogiczny. Poziom tego programu jest dość niski, są brzydkie żarty z kobiet. Z drugiej strony dla Pana Boga nie ma nikogo straconego. Kuba Wojewódzki także może się nawrócić i daj Boże, żeby tak było. Na pewno nie są straceni również odbiorcy tego programu. Ludzie, którzy szukają prawdy, miłości, szczęścia nie wybiorą mediów katolickich, a być może obejrzą program Kuby Wojewódzkiego. Z nieco innej beczki. Moja żona wśród wielu wywiadów, które udzieliła, rozmawiała również z dziennikarzami dodatku „Gazety Wyborczej” – „Wysokie Obcasy”. Za ten wywiad zebraliśmy od swoich mocne baty. Miał on jednak spory odzew. Do dziś, a minęło od tego czasu prawie półtora roku, podchodzą do nas ludzie, którzy mówią, że w ogóle się z nami nie zgadzają, ale dziękują za ten wywiad, bo dzięki temu mogli dostrzec, co jest ciekawego w katolickim stylu życia.

 

- Na ile katolicy powinni być obecni w mediach, które są od ich dalekie ideowo?

 

-Powinniśmy tworzyć własne media i powinniśmy angażować się w inne media. Własne są do utwierdzania swoich w wierze. Inne – do tego, żeby zainspirować i zafascynować innych naszą katolicką rzeczywistością, albo bronić naszego punktu widzenia. Jeśli nas tam nie będzie, to nasz punkt widzenia będą prezentować inni, albo w ogóle nie będzie on przedstawiony. Ogromna część Polaków, również wierzących, korzysta tylko z tamtych mediów. Możemy ich zostawić tylko tamtej stronie, jednak czy to jest katolickie podejście? Wydaje mi się, że nie.

 

- Prawdziwy katolik powinien być radykalny?

 

-Jeśli ktoś powie, że jest wegetarianinem, ale je mięso, to de facto nie jest wegetarianinem. Jeśli ktoś przyjdzie do klubu ping-pongistów, to nie mówi na „dzień dobry”, że to fajna gra, tylko trzeba wyrzucić stół, bo jest niepotrzebny, piłeczka jest za mała, a rakietka powinna być do palanta. Podobnie jest z Kościołem – jeśli nie wierzy się w niektóre dogmaty katolickie, to trzeba sobie powiedzieć szczerze: nie jest się katolikiem. Zawsze można wrócić do Kościoła i znowu w nim być, to jest wielkość naszej wiary. Nigdy nie było łatwo być radykalnym katolikiem. Święty Franciszek, Święty Ignacy Loyola, Święty Józef Kalasanty, Święty Maksymilian Maria Kolbe wcale nie mieli łatwo. Nie jesteśmy tu po to, żeby było łatwo…

 

Rozmawiał:

 

Paweł Kmiecik


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: podpis Treść komentarza: 20 latek + audi... zero zdziwienia końcowym efektem... Data dodania komentarza: 28.05.2026, 09:12 Źródło komentarza: JECHAŁ ZA SZYBKO SKOŃCZYŁ PODRÓŻ W ROWIE Autor komentarza: Przepraszam nie doczytałem do końca Treść komentarza: Poziom tego artykułu jest taki jak to stwierdzenie "czytamy w piśmie podpisanym przez 21 nauczycieli. To prawie całe grono pedagogiczne, które formalnie liczy 36 osób". 58% to prawie wszyscy? Dobre. Kiedyś usłyszałem trafne stwierdzenie, że dyrektorem się bywa, a nie zostaje na całe życie. Ktoś z 21 letnim stażem powinien umieć odejść z honorem, a widzę, że powstał z tego niezły cyrk. Ciekawe jakie wartości przekazywane są tam dzieciom, skoro osoba z takim doświadczeniem nie umie pogodzić się z porażką. Data dodania komentarza: 27.05.2026, 16:15 Źródło komentarza: BĘDZIE GORĄCO. SZKOŁA W PILICY BRONI DYREKTORA Autor komentarza: Piliczanin Treść komentarza: Dziękuję za ten wpis! Na Facebooku wypowiadają się anonimowe konta powiązane z ludźmi burmistrza, próbując wprowadzać zamieszanie i siać hejt bez żadnych konkretnych argumentów. Rozumiem zmiany, jeśli coś nie działa i wymaga poprawy. Jednak w przypadku tej szkoły trudno nie zauważyć, że jest zadbana, stale coś się w niej dzieje, a dyrektor wyraźnie angażuje się w swoją pracę i dobrze nią zarządza. Dlatego taka zmiana w obecnej sytuacji wydaje się po prostu bardzo niesprawiedliwa i przykra. Data dodania komentarza: 27.05.2026, 15:14 Źródło komentarza: BĘDZIE GORĄCO. SZKOŁA W PILICY BRONI DYREKTORA Autor komentarza: rober Treść komentarza: ale wiecie że już jest po finale i mistrzostwo zostało wygrane w piątym meczu? Data dodania komentarza: 14.05.2026, 07:25 Źródło komentarza: PIERWSZE SPOTKANIE PÓŁFINAŁOWE DLA JURAJSKICH RYCERZY J Autor komentarza: Redakcja Treść komentarza: Dobra sugestia. Dziękujemy. Chodzi panu o tę część Podmiejskiej przy Aluronie? Po drugiej stronie jest rozgrzebanie i brudno, choć widzimy, że po artykule "BRUDASY" nieco się, poprawiło. Wybieramy się obejrzeć to miejsce dokładnie, bo to jedna z najbrudniejszych, a jednocześnie najbardziej dochodowa dla budżetu miasta część Zawiercia. Dziwi nas nieco, że firmy które są przy tej ulicy i sąsiedniej to znoszą i płacą. Data dodania komentarza: 13.04.2026, 10:30 Źródło komentarza: BRUDASY Autor komentarza: marko Treść komentarza: a może napiszecie też coś o przebudowie ulicy Podmiejskiej a przede wszystkim przeciągających się pracach, to trwa już kilka lat serwując drogowy komunikacyjny koszmarek w tym rejonie. Skandaliczny tok prowadzenia tych robót zasługuje na osobny artykuł. Data dodania komentarza: 13.04.2026, 09:33 Źródło komentarza: BRUDASY
Reklama
Reklama
Reklama