Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
sobota, 21 marca 2026 13:17
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

O CO PANI CHODZI? PRZECIEŻ NIC SIĘ NIE STAŁO…

(Zawiercie) Tymi słowami do matki 6-letniej Amelki miał się zwrócić Dariusz P. chwilę po tym jak jego amstaff (Amerykański Staffordshire Terrier) rzucił się na dziewczynkę i pogryzł jej nos. 21 lutego przed Sądem Rejonowym w Zawierciu odbyła się kolejna rozprawa w tej bulwersującej sprawie. 12 czerwca ubiegłego roku w ogródku piwnym baru Malibu przy ulicy Sikorskiego w Zawierciu doszło do wstrząsającego wydarzenia. Pies bez kagańca zaatakował małe dziecko. Rozprawę prowadzi Sędzia Agata Mikoda, adwokatem oskarżonego był Rafał Reroń, a prokuraturę na sali reprezentowała Cecylia Kłak.
Podziel się
Oceń

(Zawiercie) Tymi słowami do matki 6-letniej Amelki miał się zwrócić Dariusz P. chwilę po tym jak jego amstaff (Amerykański Staffordshire Terrier) rzucił się na dziewczynkę i pogryzł jej nos. 21 lutego przed Sądem Rejonowym w Zawierciu odbyła się kolejna rozprawa w tej bulwersującej sprawie. 12 czerwca ubiegłego roku w ogródku piwnym baru Malibu przy ulicy Sikorskiego w Zawierciu doszło do wstrząsającego wydarzenia. Pies bez kagańca zaatakował małe dziecko. Rozprawę prowadzi Sędzia Agata Mikoda, adwokatem oskarżonego był Rafał Reroń, a prokuraturę na sali reprezentowała Cecylia Kłak.

Przypomnijmy, 6-letnia Amelka w ogródku piwnym przebywała razem z matką, jej koleżanką i braciszkiem. Wszyscy wspominają, że ta piękna, słoneczna niedziela przerodziła się w prawdziwe piekło. Gdy dziewczynka sięgała po swoją pluszową zabawkę (kupioną tego samego dnia) amstaff należący do Dariusza P. nagle rzucił się w kierunku 6-latki. Matka nie widziała zdarzenia bezpośrednio, ale jego świadkiem był synek, który po wszystkim zaczął głośno płakać i długo nie mógł dojść do siebie. Zakrwawione dziecko zostało opatrzone w Szpitalu Powiatowym w Zawierciu przez lekarkę z laryngologii.

21 lutego przed Sądem zeznawał  biegły z zakresu chirurgii i medycyny ratunkowej Marek C. Lekarz wyjaśnił czym rana szarpana i kąsana różni się od rany tłuczonej. Jasno stwierdził, że obrażenia u Amelki mogły powstać w okolicznościach opisywanych przez jej matkę. Zaznaczył, że każda rana po zaopatrzeniu wygląda inaczej. Sam co prawda nie oglądał rany, ale widział efekt w postaci fotografii. Nie miał wglądu do dokumentacji sprzed zaopatrzenia. – Gdybyśmy mieli do czynienia z raną tłuczoną w tej sprawie, lekarz laryngologii nie napisałby w rozpoznaniu „rana gryziona skrzydełka nosa” – zaznaczył biegły. Obrońca  dopytywał, czy biegły badał mechanizmy ugryzienia, czy wskazywał rasę psa. Sugerował, że podobna rana mogła powstać w pewnych bardzo szczególnych okolicznościach i przy użyciu szczególnego narzędzia (np. haczyka na ryby). Biegły wyraził się jasno: amstaff z całą pewnością mógł spowodować obrażenia w postaci rany szarpanej skrzydełka nosa.


DARIUSZ P. MATACZY?


Zeznania okazały się bardzo trudne dla Angeli Borowiec, która w pewnym momencie nie wytrzymała i zalała się łzami. Matka wspomina, że 12 czerwca wybrała się ze swoimi dziećmi i przyjaciółką Martą P. na lody i colę. To miała być udana, słoneczna niedziela i nic nie wskazywało, że tego dnia dojdzie do tragedii. Spokój zakłócił Dariusz P., który przyszedł na piwo. Swojego psa, który nie miał założonego kagańca przywiązał do jednej z ławek. – Oskarżony uwiązał zwierzę niedaleko huśtawki, która stała w poprzek do naszej ławki – powiedziała Borowiec. Matka naszkicowała również rysunek przedstawiający położenie ławek, huśtawki i zwierzęcia. To wzbudziło protest Dariusza P., który upierał się, że pies był przywiązany do ławki, ale ta była przesunięta do płotu. Świadkiem czerwcowej tragedii był braciszek Amelki Mikołaj, który widział atak psa. Zaczął, więc przeraźliwie krzyczeć. – W pierwszym momencie pomyślałam, że pies coś zrobił jemu. Córka się przewróciła… Zobaczyłam, że jest cała we krwi. Myślałam, że ma odgryziony cały nos. Wówczas wybiegł oskarżony. Zwróciłam mu uwagę, że nie pilnował psa. Na zmianę z koleżanką dzwoniłam na pogotowie. Moja córeczka miała wyrwaną część nosa w kształcie trójkąta. Jakiś klient baru zaczął mi pomagać, przyniósł wodę utlenioną. Nie mam żadnych wątpliwości, w jakich okolicznościach Amelka została ranna. Bałam się, że Dariusz P. ucieknie, został. Powiedział: „Ale o co Pani chodzi? Przecież nic się nie stało”- opowiadała ze łzami na twarzy A. Borowiec. Jeszcze dwa lata Amelka będzie musiała czekać na operację plastyczną. Ta jest konieczna, ponieważ lewa część noska jest wyraźnie mniejsza niż prawa. Matka zaznacza, że oskarżony nie tylko jej nie przeprosił, ale przez pośredników próbował ją przekupywać. Dzwonił tylko raz (zaraz po wypadku, jeszcze tego samego dnia) i pytał jak czuje się dziecko. Dwa dni później Borowiec odebrała dziwny telefon od „adwokata” Dariusza P. W tej sprawie prokuratura złożyła osobny akt oskarżenia przeciwko znanemu w Zawierciu Stefanowi C. za zarzucając mu podżeganie do  przestępstwa z poplecznictwem. Sprawę szerzej opisywaliśmy w artykule „Niech Pani zezna, że uderzyła się o huśtawkę! (KZ nr 28 15.07.2011-21.07.2011).


Na koniec rozprawy obrona wystąpiła z szeregiem wniosków (np. o dopuszczenie opinii biegłego specjalisty z zakresu kynologii; o dopuszczenie dowodów z opinii biegłego specjalisty na okoliczność, czy sposób zaopatrzenia małoletniej Amelii miał wpływ na obrażenia). Sąd na razie zgodził się jedynie na przesłuchanie lekarki, która szyła i opatrywała ranę sześciolatki.


DZIENNIKARZ NIE BĘDZIE PRZESŁUCHIWANY


W listopadzie 2011 obrona widząc na sali dziennikarza Kuriera Zawierciańskiego złożyła wniosek o utajnienie procesu. Na ten numer Sąd nie dał się nabrać, więc obrońca złożył wniosek… o powołanie obecnego dziennikarza na świadka. Mimo protestu, Sędzia nie odrzuciła wniosku, choć ten zmierzał jedynie do utrudnienia pracy mediom. Dziennikarz naszej redakcji najpierw nie mógł się przysłuchiwać rozprawie (bo powołano go na świadka), potem gdy jego miejsce zajęła inna dziennikarka obrona wyraziła swoją niechęć do robienia przez nią notatek.


- Pani robiła notatki w trakcie rozprawy. Chciałbym żeby były odnotowane pani dane. Napiszmy, że pani była obecna i że sporządzała notatki. Wysoki Sądzie nie chcę tutaj, że tak powiem ograniczać dostępu do informacji (…) To nie ma na celu jakiegokolwiek, że tak powiem ograniczenia, ukrycia … Chcemy, że tak powiem zapewnić oskarżonemu, żeby jakiekolwiek informacje z jego procesu nie przedostawały się przedwcześnie „nazwijmy to” do lokalnej prasy, czy też nie były przekazane świadkowi, który…(przerywa sędzia). Również, by świadek w tej sprawie Jarosław Mazanek nie miał możliwości zapoznania się (przed złożonymi zeznaniami) z treścią notatek pani, która była na sali – mówił obrońca w listopadzie minionego roku.


Jak się okazuje z przesłuchania tego konkretnego świadka zrezygnowano. Powodem takiej decyzji było niezwykle odkrywcze stwierdzenie, że wiadomości zawarte w naszych tekstach mają jedynie „odtwórczy” charakter. Nikt z redakcji KZ nie widział przecież pogryzienia bezpośrednio.


CZY SIĘ PODOBA, CZY NIE, PISAĆ BĘDZIEMY!


Również na rozprawie 21.02 obrońca oskarżonego próbował rozgrywać udział dziennikarza Kuriera Zawierciańskiego na rozprawie. Obrońca przedstawił nasz artykuł „Dariusz P. chce postawić na swoim” ( KZ nr 48 02.12.2011-08.12.2011). zarzucając, że jego treść narusza podstawowe gwarancje procesowe, ujawnia  linię obrony – to tylko niektóre zarzuty stawiane naszej redakcji.  Sędzia Agata Mikoda ogłosiła przerwę, w trakcie której Sąd czytał Kurier Zawierciański.  Sąd nie zgodził się na nagrywanie rozpraw.


- Do tej pory wspominam ten dzień, kiedy Amelka została pogryziona. Sama nie wierzyłam w to, co się wokoło mnie działo, teraz oskarżony nie przyznaje się do tego, co się stało. Cały czas podtrzymuje, że dziecko się uderzyło, albo zahaczyło o gwóźdź. To jest karygodne. Nie mówiąc już o zachowaniu adwokata, który chciał wezwać kynologa na poświadczenie tego, co nie ma nic wspólnego z całą sytuacją. Jaki układ szczęk ma pies? Dla mnie najważniejsze jest to, że ten konkretny pies pogryzł moje dziecko. Mam tylko szczęście, że nie odgryzł mu całego noska. Dariusz P. twierdzi że ławka, do której był przywiązany pies znajdowała się tuż przy płocie. To nieprawda. Po całej sytuacji układ ławek się zmienił, co potwierdzali wcześniej policjanci – komentuje po wyjściu z sali Angela Borowiec, matka pogryzionej Amelki. (mpp)



Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: NadiaTreść komentarza: Biedne zwierzęta,to jest miejsce bytowania rzadkich gatunków ptaków. Pięknie dbamy o ekologię,a te 259.miejsc pracy? No cóż ,nie każdy ma ambicję pracować jako robotnik czy też kasjer -sprzedawca w kolejnym supermarkecie.Data dodania komentarza: 15.03.2026, 13:43Źródło komentarza: Miliard złotych dla Elemental na projekt w ZawierciuAutor komentarza: StanTreść komentarza: Nieźle się "bawią" ... i nie ma na takich żadnej kary? Mamy mnóstwo swoich cwaniaczków. Ale jak to jest, że wszędzie gdzie pojawi się ślad braci ze wschodu tam na 90% jest tak, że są oszustwa, złodziejstwo, przekręty. Oni naprawdę nie potrafią normalnie? A może dla nich normalnie to po prostu oszukiwać i okradać.Data dodania komentarza: 8.03.2026, 13:55Źródło komentarza: NIE MA WODY, NIE MA PRĄDU. JEST BIURO ZA 99 TYSIĘCY MIESIĘCZNIEAutor komentarza: abcTreść komentarza: u nas są spotkania rodzinne a ci z ŚJ jakoś nie chcą. Więc twój wyjątek w praktyce wcale potwierdza takiej dobroci ŚJData dodania komentarza: 3.03.2026, 10:29Źródło komentarza: Świadkowie Jehowy w Zawierciu wznawiają publiczną działalnośćAutor komentarza: Eon MózgTreść komentarza: Tymczasem moja matka, która jest ŚJ jako jedna z niewielu w rodzinie, przez wiele lat organizowała duże spotkania rodzinne. Pozostali albo nic, albo w bardzo wąskim gronie. Wiele obiegowych opinii o ŚJ w praktyce się nie potwierdza. A przyczyny rozluźniania więzi w rodzinie są bardzo różne, często to szalone tempo życia, a ktoś błędnie może wiązać to z czymś innym.Data dodania komentarza: 1.03.2026, 21:52Źródło komentarza: Świadkowie Jehowy w Zawierciu wznawiają publiczną działalność J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: Popieramy bojkot Polmleku! Też tak robimy. Im więcej świadomych konsumentów, tym mniej byłoby takich spraw. Warto w sklepie patrzeć nie tylko na nazwę handlową produktu, ale również kto to wyprodukował. Tak jest np. z masłem produkowanym przez Polmlek, ale pod nazwą własną dyskontu.Data dodania komentarza: 18.02.2026, 15:09Źródło komentarza: KONIEC MASŁA ZE SZCZEKOCINAutor komentarza: zaqTreść komentarza: świetna reklama ;) nie kupię nic produkowanego przez "polmlek"Data dodania komentarza: 18.02.2026, 13:37Źródło komentarza: KONIEC MASŁA ZE SZCZEKOCIN
Reklama
Reklama
Reklama