Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
poniedziałek, 23 marca 2026 08:30
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

JAKI LOS CZEKA PRZEDSZKOLE SIÓSTR FELICJANEK?

(Zawiercie) Na Borowym Polu, dzielnicy Zawiercia, aż wrze. Rodzice obawiają się, że działające już od 15 lat na terenie parafii Św. Maksymiliana Marii Kolbego przedszkole Sióstr Felicjanek przestanie istnieć lub zostanie przekształcone w prywatną placówkę. Część parafian chce, by Siostry Felicjanki opuściły teren parafii, pozostali chcą, by z parafii odszedł obecny ksiądz proboszcz. W całej tej awanturze najbardziej mogą jednak ucierpieć niewinne dzieci.
Podziel się
Oceń

(Zawiercie) Na Borowym Polu, dzielnicy Zawiercia, aż wrze. Rodzice obawiają się, że działające już od 15 lat na terenie parafii Św. Maksymiliana Marii Kolbego przedszkole Sióstr Felicjanek przestanie istnieć lub zostanie przekształcone w prywatną placówkę. Część parafian chce, by Siostry Felicjanki opuściły teren parafii, pozostali chcą, by z parafii odszedł obecny ksiądz proboszcz. W całej tej awanturze najbardziej mogą jednak ucierpieć niewinne dzieci.

 

Kościół p.w. Św. Maksymiliana Marii Kolbego powstał na początku lat 80. Kilka lat później przy kościele powstał dom parafialny z przeznaczeniem na przedszkole i mieszkania dla sióstr zakonnych opiekujących się dziećmi. W 1996 roku na prośbę pierwszego ks. proboszcza Jana Dudy do Zawiercia przyjechały Siostry Felicjanki, by poprowadzić przedszkole, do którego obecnie uczęszcza ok. 50 dzieci. Przez 15 lat nikomu nie przeszkadzał fakt, że przedszkole prowadzone jest przez siostry zakonne. Zdaniem rodziców problem zaczął się dopiero wtedy kiedy pojawił się nowy proboszcz Dariusz Zając.

 

- Dla mnie cała geneza tego problemu zaczęła się od tego, że nowemu księdzu nie podobała się umowa, którą poprzedni proboszcz zawarł ze zwierzchnikami sióstr. Było w niej napisane, że siostry mogą nieodpłatnie i przez czas nieokreślony korzystać z przykościelnego budynku, a ks. Dariusz chciał, żeby siostra organistka grała za darmo podczas mszy w zamian za to, że siostry użytkują ten budynek. Siostry się na to nie zgodziły – mówi jeden z parafian.

 

Niektórzy mieszkańcy mają jednak inne zdanie na ten temat.

 

- To jest nieprawda, że ksiądz Dariusz chce zlikwidować czy zamknąć przedszkole. Ksiądz powiedział tylko tyle, że jeżeli ma tu pozostać, to jest wiele nieprawidłowości w papierach. Sprawy notarialne są niekompletne i zbyt zawiłe, nikt nie wie do kogo należy przedszkole, kto jest właścicielem – powiedział nam anonimowo mieszkaniec Borowego Pola.

 

Jeszcze inną wersję przedstawiają rodzice uczęszczających do przedszkola maluchów.

 

- Ksiądz powiedział nam na zebraniu z rodzicami, że gdyby to od niego zależało, to siostry by już dawno stąd wyrzucił. Później powiedział, że właścicielem budynku są parafianie, więc to oni powinni o tym decydować. Tylko gdzie byli ci wszyscy „właściciele”, kiedy potrzebny był remont dachu? Gdzie byli jak trzeba było wykonać przyłącze kanalizacyjne? To wszystko robiły siostry. Na remont dachu dali przełożeni sióstr z Krakowa, kanalizacja została sfinansowana z pieniędzy przedszkolnych, a w wakacje odbył się remont łazienek w przedszkolu. Ludzie chyba myślą, że pieniądze, które ksiądz zbiera na tacę są przeznaczane na przedszkole, ale to jest nieprawda. Na wszystkie finanse przedszkola składa się tylko opłata stała, którą płacą rodzice i dotacja z Urzędu Miasta – podkreślają rodzice.

 

Dzieci, które w tym przypadku stały się ofiarami całego konfliktu, wprost przepadają za siostrami.

 

- Mój syn gdy  wraca do domu jest zadowolony. Mówi, że jedzenie jest pyszne, a siostry wspaniałe. Dlaczego mamy rezygnować ze sprawdzonego przedszkola? Nie chcemy, żeby tu była „przechowalnia” dla dzieci. Dzięki temu, że przedszkole prowadzą siostry zakonne, dzieci uczą się różnych piosenek i zabaw, ale oprócz tego są także wychowywane w wierze. Ja osobiście nie mam czasu na to, by nauczyć dziecko jak się modlić. Nie rozumiem, dlaczego księdzu przeszkadza wychowywanie naszych dzieci w wierze katolickiej – pyta zaniepokojona kobieta, której syn uczęszcza do przedszkola Sióstr Felicjanek.

 

Z przekazu rodziców wynika, że siostry nie tylko dobrze opiekują się dziećmi, ale także wykazują zrozumienie dla trudnej sytuacji materialnej niektórych rodziców.

 

- Mam dwójkę dzieci i powinnam płacić ok. 400 zł, ale siostry poszły mi na rękę i płacę za drugie, młodsze dziecko tylko połowę stawki żywieniowej. Siostry wielokrotnie udowodniły, że nie zależy im na pieniądzach. Ksiądz nie ma pojęcia, jak siostry wspaniale prowadzą przedszkole. Nie chciał się nawet spotkać z nami, by wysłuchać naszej opinii na ten temat. Przecież to my jesteśmy najbardziej zainteresowani tą sprawą i wiemy najlepiej, co dzieje się w przedszkolu i jak dzieci są wychowywane. Każda siostra ma odpowiednie wykształcenie, by opiekować się dziećmi, dlaczego więc ma je zastępować jakaś osoba świecka? Próbowałam porozmawiać z nim o tym na kolędzie, nie dało się. Kiedy zapytałam czy to będzie przedszkole prywatne i czy zdaje sobie sprawę ile to kosztuje (z tego co się orientuję to kosztuje 450zł i mnie na to nie stać, bo mam 2 dzieci) usłyszałam, że do przedszkola będą chodziły dzieci tych rodziców, których na to stać – mówi zasmucona mama.

 

Z księdzem proboszczem nie udało nam się skontaktować telefonicznie. Postanowiliśmy spotkać się osobiście. Niestety „żywy mur”, jaki otoczył księdza po mszy nie chciał dopuścić do niego przedstawicieli naszej redakcji.

 

- Niech ksiądz nic nie mówi, niech ksiądz ich nie wpuszcza. Idźcie stąd, jakim prawem, skąd wy jesteście! My sobie nie życzymy, myśmy nie zapraszali – krzyczały wychodzące z kościoła kobiety.

 

- Nie będę udzielał żadnej wypowiedzi, od tego są inne osoby. Pani się nawet nie zapytała czy może wejść na teren parafii. Szczęść Boże – rzucił ks. Dariusz Zając, po czym szybko oddalił się w stronę plebanii otoczony „wianuszkiem” parafianek, które chyba wiedziały nieco więcej o planach dotyczących przedszkola.

 

- To jest sprawa parafii. Po co się pani wtrąca w sprawy parafii?! Co was to obchodzi?!

 

Ja miałam dzieci i bez przedszkola wychowałam, bo rodzice pomagali – odparła jedna z kobiet zapytana o plany księdza, dotyczące działającej przy parafii placówki przedszkolnej.

 

Co mają zrobić osoby, które samotnie wychowują dziecko lub nie mają takiego komfortu, jak skandująca przed kościołem pani?

 

- Nie martw się pani, dadzą se radę. Zawiercie jest tak bezrobotnym miastem, że zatrudnimy świeżych. Niech rodzice płacą! – dodała.

 

Po takich słowach nie trudno zrozumieć zdenerwowania rodziców.

 

- Na ostatnim zebraniu siostry usłyszały od parafian wyzwiska. Przypuszczam, że gdyby ksiądz dał ludziom kamienie, to by je ukamienowali. Jak tak można? Siostry są dręczone psychicznie, nie zdziwiłbym się gdyby przez to wszystko same chciały stąd odejść. One nie mają tu życia – mówią zaniepokojeni opiekunowie.

 

Brak konkretnych rozmów na temat dalszych losów przedszkola sprawia, że rodzice tak naprawdę nie wiedzą, czy po wakacjach ich dzieci będą mogły znów uczęszczać do prowadzonego przez siostry przedszkola.

 

- Ksiądz nie powiedział nam wprost, że to będzie prywatne przedszkole, powiedział tylko, że będzie dyrektorem, więc wydaje się nam, że jemu chodzi głównie o pieniądze i czerpanie zysków z tej działalności. Postanowiliśmy, że jeśli ksiądz przejmie władzę nad przedszkolem, nie powierzymy mu opieki nad naszymi dziećmi – mówią solidarnie rodzice.

 

Wątpliwości dotyczące tego czy ksiądz może zlikwidować przedszkole lub przekształcić je w prywatną placówkę rozwiewa ks. Krzysztof Dziub, Wicekanclerz Kurii Metropolitalnej w Częstochowie.

 

- Ksiądz proboszcz nie może zmienić umowy, jeżeli siostry nie wyrażą zgody na jej zmianę – uspokaja wicekanclerz.

 

Rodzice obawiają się jednak, że ze względu na to, jak zakonnice są traktowane, nie będą chciały dłużej prowadzić przedszkola. Najbardziej zainteresowane, czyli zakonnice ze Zgromadzenia Sióstr Felicjanek, o konflikcie z proboszczem wypowiadają się bardzo oszczędnie.

 

- Mogę tylko zapewnić, że siostry pozostaną w Zawierciu do końca roku szkolnego. Co będzie dalej, nie wiem. Na razie prowadzimy rozmowy na ten temat – odpowiada Anna Płoszczyca, Siostra Prowincjalna ze Zgromadzenia Sióstr Świętego Feliksa z Kantalicjo.

Justyna Banach


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: NadiaTreść komentarza: Biedne zwierzęta,to jest miejsce bytowania rzadkich gatunków ptaków. Pięknie dbamy o ekologię,a te 259.miejsc pracy? No cóż ,nie każdy ma ambicję pracować jako robotnik czy też kasjer -sprzedawca w kolejnym supermarkecie.Data dodania komentarza: 15.03.2026, 13:43Źródło komentarza: Miliard złotych dla Elemental na projekt w ZawierciuAutor komentarza: StanTreść komentarza: Nieźle się "bawią" ... i nie ma na takich żadnej kary? Mamy mnóstwo swoich cwaniaczków. Ale jak to jest, że wszędzie gdzie pojawi się ślad braci ze wschodu tam na 90% jest tak, że są oszustwa, złodziejstwo, przekręty. Oni naprawdę nie potrafią normalnie? A może dla nich normalnie to po prostu oszukiwać i okradać.Data dodania komentarza: 8.03.2026, 13:55Źródło komentarza: NIE MA WODY, NIE MA PRĄDU. JEST BIURO ZA 99 TYSIĘCY MIESIĘCZNIEAutor komentarza: abcTreść komentarza: u nas są spotkania rodzinne a ci z ŚJ jakoś nie chcą. Więc twój wyjątek w praktyce wcale potwierdza takiej dobroci ŚJData dodania komentarza: 3.03.2026, 10:29Źródło komentarza: Świadkowie Jehowy w Zawierciu wznawiają publiczną działalnośćAutor komentarza: Eon MózgTreść komentarza: Tymczasem moja matka, która jest ŚJ jako jedna z niewielu w rodzinie, przez wiele lat organizowała duże spotkania rodzinne. Pozostali albo nic, albo w bardzo wąskim gronie. Wiele obiegowych opinii o ŚJ w praktyce się nie potwierdza. A przyczyny rozluźniania więzi w rodzinie są bardzo różne, często to szalone tempo życia, a ktoś błędnie może wiązać to z czymś innym.Data dodania komentarza: 1.03.2026, 21:52Źródło komentarza: Świadkowie Jehowy w Zawierciu wznawiają publiczną działalność J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: Popieramy bojkot Polmleku! Też tak robimy. Im więcej świadomych konsumentów, tym mniej byłoby takich spraw. Warto w sklepie patrzeć nie tylko na nazwę handlową produktu, ale również kto to wyprodukował. Tak jest np. z masłem produkowanym przez Polmlek, ale pod nazwą własną dyskontu.Data dodania komentarza: 18.02.2026, 15:09Źródło komentarza: KONIEC MASŁA ZE SZCZEKOCINAutor komentarza: zaqTreść komentarza: świetna reklama ;) nie kupię nic produkowanego przez "polmlek"Data dodania komentarza: 18.02.2026, 13:37Źródło komentarza: KONIEC MASŁA ZE SZCZEKOCIN
Reklama
Reklama
Reklama