Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
środa, 25 marca 2026 02:14
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama

NA KOLEJNEJ SESJI POZBĘDĄ SIĘ ROZLACHA?

(Zawiercie) Nic nie było łatwe i proste podczas drugiej już w tej kadencji sesji Rady Powiatu Zawierciańskiego. Obrady 29 grudnia zostały zdominowane nie przez dyskusję, ale przez … przerwy. Te, które w założeniu miały trwać pięć, dziesięć minut trwały po pół godziny. Ten czas wykorzystano sumiennie na dyskretne „telefony do przyjaciela”, które miały pomóc w rozwiązaniu niezwykle trudnych dylematów natury prawnej. Wszyscy czekali na to, co wyłoni się z wszechogarniającego chaosu. Nie lada kłopot zgotował radzie między innymi Leszek Wojdas (SLD), który zaproponował, aby do porządku obrad dodać punkt, który dotyczyłby odwołania dotychczasowego przewodniczącego rady Adama Rozlacha. Choć plan się nie powiódł, to piłka jest w grze i wszystko wskazuje na to, że w czasie kolejnej sesji trafi do właściwej bramki. W zakłopotanie wprawił niektórych samorządowców przewodniczący Powiatowej Komisji Wyborczej Marcin Kłosowski, który uparł się, co zresztą oczywiste, by nieobecni podczas poprzedniej sesji radni z PO (Anna Zerson, Lech Jaros) złożyli ślubowanie jeszcze przed pierwszym głosowaniem. Inne zdanie na ten temat miał przewodniczący Rozlach.
Podziel się
Oceń

(Zawiercie) Nic nie było łatwe i proste podczas drugiej już w tej kadencji sesji Rady Powiatu Zawierciańskiego. Obrady 29 grudnia zostały zdominowane nie przez dyskusję, ale przez … przerwy. Te, które w założeniu miały trwać pięć, dziesięć minut trwały po pół godziny. Ten czas wykorzystano sumiennie na dyskretne „telefony do przyjaciela”, które miały pomóc w rozwiązaniu niezwykle trudnych dylematów natury prawnej. Wszyscy czekali na to, co wyłoni się z wszechogarniającego chaosu. Nie lada kłopot zgotował radzie między innymi Leszek Wojdas (SLD), który zaproponował, aby do porządku obrad dodać punkt, który dotyczyłby odwołania dotychczasowego przewodniczącego rady Adama Rozlacha. Choć plan się nie powiódł, to piłka jest w grze i wszystko wskazuje na to, że w czasie kolejnej sesji trafi do właściwej bramki. W zakłopotanie wprawił niektórych samorządowców przewodniczący Powiatowej Komisji Wyborczej Marcin Kłosowski, który uparł się, co zresztą oczywiste, by nieobecni podczas poprzedniej sesji radni z PO (Anna Zerson, Lech Jaros) złożyli ślubowanie jeszcze przed pierwszym głosowaniem. Inne zdanie na ten temat miał przewodniczący Rozlach.

 

(NIE) OCZYWISTE OCZYWISTOŚCI

- Od momentu złożenia ślubowania nieobecni ostatnio radni będą pełnoprawnymi członkami Rady Powiatu Zawierciańskiego. Wówczas możemy głosować porządek obrad. Dlaczego mamy panie przewodniczący im tego nie umożliwić? Przecież to logiczne. Co do porządku obrad, chcę wprowadzić nowy punkt – denerwował się na Adama Rozlacha L. Wojdas.

 

Także wiceprzewodniczący rady Jarosław Kleszczewski zaznaczył, że zaprzysiężenie zawsze odbywało się przed procedurami związanymi z prowadzeniem sesji.

 

- Proponuję, by do porządku obrad wprowadzić głosowanie nad wynagrodzeniem starosty – mówił Rozlach. Na tę zmianę, dotyczącą swojej osoby zgodził się Rafał Krupa (porządek obrad może zostać zmieniony tylko pod warunkiem, że zgodę na zmianę wyrazi wnioskodawca zwołania sesji).

 

W stan osłupienia wielu wprawił punkt zaproponowany przez Wojdasa. Chodziło o odwołanie dotychczasowego przewodniczącego rady i powołanie nowego:

 

- Przewodniczący poprzedniej rady (i jednocześnie przewodniczący obecnej rady- przyp. red.) doprowadził do prawie dwu i półtygodniowego opóźnienia przy zwołaniu pierwszej sesji rady powiatu. Zadaję panu pytanie, dlaczego jako funkcjonariusz samorządowy nie dotrzymał pan ustawowego terminu? Przecież naszą sesję zwoływał dopiero komisarz z Częstochowy. Chodzi również o to, byśmy respektowali wyniki wyborów i byśmy byli uczciwi wobec samych siebie. To jest zachęcenie do myślenia o interesie powiatu. Sens funkcjonowania rady powinien odzwierciedlać układ sił, a ten wynosi 14 radnych do 11. Niech to nie będzie pośmiewisko na skalę całego kraju, bo niektórzy twierdzą, że większość jest w opozycji (w ten sposób wypowiadały się niektóre lokalne media). Mnie to ubliża i ubliża to wszystkim wyborcom, którzy na nas głosowali – argumentował.

 

Radny dziwił się również, dlaczego sesja zwołana w gminie Zawiercie odbywa się tego samego dnia, co sesja powiatu. Jak sam twierdzi, nie wierzy w przypadkowość takiego rozwiązania. L. Wojdas zarzucił radnym z NAW-u, że podczas poprzedniej sesji wykorzystali sytuację, gdy nieobecnych było aż dwóch radnych z Platformy. Trudno nie przypomnieć w tym miejscu, że głosowanie nad wyborem starosty odbywało się właśnie z wniosku Wojdasa.

 

Gorącymi brawami przyjęto słowa przewodniczącego Powiatowej Komisji Wyborczej sędziego Kłosowskiego, który „murem” stanął za nowoprzybyłymi radnymi:

 

- Pan tu przewodniczy, ale ja muszę wypełnić swój obowiązek. Jako sędzia jestem bezstronny – starał się wytłumaczyć zaistniałą sytuację Kłosowski.

 

Porządek mógł zostać ostatecznie zatwierdzony dopiero po ukonstytuowaniu się rady w całości. Po wielkim zamieszaniu i słownych przepychankach A. Rozlach ugiął się i nareszcie pozwolił Annie Zerson i Lechowi Jarosowi na złożenie ślubowania.

 

Przewodniczący do wymiany?

Potem przyszedł czas na rozpatrzenie najbardziej „pikantnego” wniosku. Starosta Rafał Krupa nie wyraził zgody na wprowadzenie punktu o odwołaniu z funkcji Rozlacha. I nic w tym dziwnego, bo obu polityków łączą trzy litery- NAW. Kontrowersje (nie wiadomo na ile udawane) wzbudziło to, czy zgoda wnioskodawcy jest w tym wypadku potrzebna.

 

- Zna pan ustawę. Przewodniczącemu nie wolno łamać prawa – mówił do Leszka Wojdasa Rozlach.

Wobec zaistniałej sytuacji lider SLD poprosił o pierwszą przerwę.

 

POKAZALI FIGĘ

Według starej zasady „oko za oko, ząb za ząb” porządek obrad z nowym punktem, który miał ustalić wynagrodzenie dla starosty został odrzucony przez radnych (SLD, PO i PSL). Przeciw zagłosowało aż 14 radnych. Była to zemsta (z pewnością konsultowana podczas przerwy) za brak poparcia wniosku o odwołanie A. Rozlacha.

 

- Wcześniej rada zadecydowała o wprowadzenie tego punktu, a w całości niepoparła porządku. W związku z tym obowiązuje projekt zgłoszony przez starostę. Chciałbym uświadomić państwu, że obowiązkiem pracodawcy jest zawarcie umowy z pracownikiem, którym jest starosta Rafał Krupa– komentował przewodniczący.

 

O wyjaśnienie stanu prawnego w sytuacji, gdy porządek nie został zatwierdzony poprosił Marię Bańską radny Henryk Górny. Zaproponowano konsultację w tej sprawie ze służbami wojewódzkimi i kolejną „pięciominutową” przerwę.

 

KTO PYTA, NIE BŁĄDZI

- Otrzymałam już odpowiedź na zapytanie, czy sesja może być kontynuowana.

 

Obrady zostały zwołane na wniosek pana starosty z proponowanym porządkiem obrad, przyjął go przewodniczący i zwołał sesję. W tym wypadku porządek obrad niepodlegał głosowaniu przez radę. U nas dotychczas w okresie minionych 12 lat odbywały się głosowania nad takim porządkiem. Na wprowadzenie dodatkowych punktów musi wyrazić zgodę wnioskodawca. Jeżeli sesja zostałaby zwołana na wniosek 1/4 składu rady, ta część również musiałaby wyrazić zgodę na zmiany w porządku – wyjaśniała mecenas Bańska.

 

H. Górny zaproponował, aby rada podjęła decyzję, czy chce głosować przedstawione projekty uchwał. I znowu przyszedł czas na …przerwę.

 

KIEDY RADNY JEST BEZRADNY

Niezmordowany Henryk Górny nadal dopytywał, czy rada chce głosować porządek przedstawiony przez starostę. Ostatecznie ustalono, że decyzję podejmuje przewodniczący. Nie musi jednak wniosku formalnego uwzględnić, ponieważ dotyczy on porządku obrad. Adam Rozlach jeszcze raz powtórzył, że nie ma obowiązku głosowania. Są, więc sytuacje, gdy radni pozostają po prostu bezradni.

 

ŁAZY: POZYTYWNY PRZYKŁAD SCALANIA

Dyrektor częstochowskiego Biura Geodezji i Terenów Rolnych Józef Chmiel złożył podziękowania byłemu staroście Ryszardowi Machowi za pozytywny przykład scalania gruntów w gminie Łazy.

 

- 14 grudnia w Warszawie w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi odbyło się wręczenie nagród w XXXIV Ogólnopolskim Konkursie Prac Scaleniowych. Województwo Śląskie i powiat zawierciański mocno zaakcentowały się podczas tej uroczystości – przypomniał dyrektor.

 

Podczas konkursu geodeci z częstochowskiego biura otrzymali trzecią nagrodę (3 tysiące złotych) za opracowanie założeń do projektów scaleń gruntów w obrębie Grabowa (pow. 1464 ha).

 

JANOSIK Z ZARZĄDU SIĘ WYNOSI

Najważniejszą uchwałą była ta, która dotyczyła rezygnacji Artura Janosika z funkcji etatowego członka zarządu powiatu. Przyjęto ją przy 21 głosach „za” i przy 1 głosie wstrzymującym się. Za tą decyzją kryje się coś więcej niż zwykłe „widzi mi się”. Podczas sesji inauguracyjnej radni PSL (Artur Janosik i Krzysztof Wrona) poparli kandydaturę starosty Rafała Krupy. Za ten gest Janosik otrzymał funkcję członka zarządu, ale najwyraźniej jakaś „wyższa siła” nakazała mu się po kilku dniach wycofać. Plotka głosi, że nie chciał zrezygnować z dotychczasowej, dobrze płatnej pracy. Choć „nawrócenie” Janosika jest dziwnie, to na drugiej sesji nowo wybranej rady PO/SLD/PSL głosowało już w ten sam sposób. Pytanie, na ile ta koalicja będzie trwała, przecież rozmowy między trzema partiami odbywały się jeszcze przed drugą turą wyborów.

 

- Podczas pierwszej sesji radni z PSL nie wytrzymali nerwowo. Zobaczyli, że zaczynamy przegrywać. Propozycje dostali prawdopodobnie w trakcie obrad. Ja też je miałem, ale zawsze dotrzymuję swoich zobowiązań. Po kilku dniach koalicjanci przekonali się, że przesadzili, pewnie dostali „moralnego kaca” – mówi wiceprzewodniczący rady Jarosław Kleszczewski (PO).

 

POLECĄ GŁOWY?

Adamowi Rozlachowi na razie „się upiekło”, ale może już czuć na plecach oddech Kleszczewskiego. Ustawa o samorządzie powiatowym stała się dla przewodniczącego kołem ratunkowym. Nie na długo, bo koalicjanci zacierają ręce i biorą się do roboty. Już zapowiadają, że Rozlachowi nie odpuszczą.

 

- Jesteśmy dużą koalicją i będziemy podejmować próby odwołania Adama Rozlacha. Wszystko zależy od układu sił w danym momencie na sali, od wniosku i od tego, kto będzie wnioskodawcą zwołania sesji – dodaje Kleszczewski.

 

O wiele trudniej będzie odwołać starostę (do walki o tę funkcję z Krupą stanął 15 grudnia Wojdas). 14 radnych (7 z PO, 5 z SLD i 2 z PSL) może do tego nie wystarczyć, bo do odwołania starosty potrzeba większości co najmniej 3/5 głosów ustawowego składu rady. Wniosek jest prosty: zabraknie jednego głosu. Koalicjanci musieliby „przekonać do siebie” np. jedynego w powiecie przedstawiciela Prawa i Sprawiedliwości Marka Szczygłowskiego. Reguły nie ma żadnej, ale w sąsiedniej Radzie Powiatu Myszkowskiego koalicja PO-PSL i PiS-u jest faktem. Może w Zawierciu też to możliwe?  Na pewno kadencja powiatu nie obędzie się bez politycznych przepychanek. Tak bywa, gdy „opozycja” ma większość w radzie. Ten temat doskonale zna były prezydent Zawiercia Mirosław Mazur. Odwołanie starosty może nastąpić również po nieudzieleniu absolutorium dla Zarządu Powiatu. Czy będzie, to konieczne? Koalicjanci twierdzą, że nie - o ile starosta będzie chciał z nimi współpracować. Jednym słowem w tej kadencji: nie będzie ani łatwo, ani przyjemnie.

Monika Polak-Pałęga


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: NauczycielkaTreść komentarza: A co ze szkołą była w niej kontrola? Ja jestem emerytowaną nauczycielką w szkole, w której pracowałam dyżur w szatni na przerwie pełniła jedna z Pań sprzątających (często pomagała mniejszym dzieciom ubrać się) a na korytarzu dyżurują nauczyciele. W szatniach dzieją się „różne” sytuacje. Swoją droga mam nadzieję że ta pani w Policji nie zostanie tylko będzie usunięta.Data dodania komentarza: 24.03.2026, 17:47Źródło komentarza: POLICJANTKA OSKARŻONA O POBICIE UCZNIA. SPRAWA JUŻ W SĄDZIEAutor komentarza: NadiaTreść komentarza: Biedne zwierzęta,to jest miejsce bytowania rzadkich gatunków ptaków. Pięknie dbamy o ekologię,a te 259.miejsc pracy? No cóż ,nie każdy ma ambicję pracować jako robotnik czy też kasjer -sprzedawca w kolejnym supermarkecie.Data dodania komentarza: 15.03.2026, 13:43Źródło komentarza: Miliard złotych dla Elemental na projekt w ZawierciuAutor komentarza: StanTreść komentarza: Nieźle się "bawią" ... i nie ma na takich żadnej kary? Mamy mnóstwo swoich cwaniaczków. Ale jak to jest, że wszędzie gdzie pojawi się ślad braci ze wschodu tam na 90% jest tak, że są oszustwa, złodziejstwo, przekręty. Oni naprawdę nie potrafią normalnie? A może dla nich normalnie to po prostu oszukiwać i okradać.Data dodania komentarza: 8.03.2026, 13:55Źródło komentarza: NIE MA WODY, NIE MA PRĄDU. JEST BIURO ZA 99 TYSIĘCY MIESIĘCZNIEAutor komentarza: abcTreść komentarza: u nas są spotkania rodzinne a ci z ŚJ jakoś nie chcą. Więc twój wyjątek w praktyce wcale potwierdza takiej dobroci ŚJData dodania komentarza: 3.03.2026, 10:29Źródło komentarza: Świadkowie Jehowy w Zawierciu wznawiają publiczną działalnośćAutor komentarza: Eon MózgTreść komentarza: Tymczasem moja matka, która jest ŚJ jako jedna z niewielu w rodzinie, przez wiele lat organizowała duże spotkania rodzinne. Pozostali albo nic, albo w bardzo wąskim gronie. Wiele obiegowych opinii o ŚJ w praktyce się nie potwierdza. A przyczyny rozluźniania więzi w rodzinie są bardzo różne, często to szalone tempo życia, a ktoś błędnie może wiązać to z czymś innym.Data dodania komentarza: 1.03.2026, 21:52Źródło komentarza: Świadkowie Jehowy w Zawierciu wznawiają publiczną działalność J Autor komentarza: RedakcjaTreść komentarza: Popieramy bojkot Polmleku! Też tak robimy. Im więcej świadomych konsumentów, tym mniej byłoby takich spraw. Warto w sklepie patrzeć nie tylko na nazwę handlową produktu, ale również kto to wyprodukował. Tak jest np. z masłem produkowanym przez Polmlek, ale pod nazwą własną dyskontu.Data dodania komentarza: 18.02.2026, 15:09Źródło komentarza: KONIEC MASŁA ZE SZCZEKOCIN
Reklama
Reklama
Reklama