PORWANIE RODZICIELSKIE. CZY DZIECKO JEST UKRYWANE W SIEDZIBIE FUNDACJI MÓJ DOM?

  • 30.06.2022, 20:30 (aktualizacja 30.06.2022, 20:54)
  • Jarosław Mazanek
PORWANIE RODZICIELSKIE. CZY DZIECKO JEST UKRYWANE W SIEDZIBIE FUNDACJI… Prywatna Fundacja Mój Dom w Żarkach Letnisko prowadzi Placówkę Opiekuńczo-Wychowawczą typu socjalizacyjnego dla 14-ki dzieci. To świetny interes, bo powiat płaci im prawie 2x więcej za pobyt dziecka niż np. kosztuje utrzymanie dziecka w należącym do powiatu Rodzinnym Domu Dziecka w Myszkowie.

Podziel się:

Oceń:

(Zawiercie, Myszków) Detektywi z Agencji CONTRA pomagają pani Ani z Zawiercia odzyskać syna, 6-letniego Marcela uprowadzonego przez jego biologicznego ojca. Para rozwiodła się kilka lat temu. Oboje rodzice zachowali pełne prawa rodzicielskie, ale decyzją sądu Marcel miał mieszkać z mamą. Kobieta nie widziała synka od 13 kwietnia, kiedy były mąż zabrał chłopca na umówione spotkanie i… do dzisiaj nie oddał. Pani Anna długo nie wiedziała nawet, gdzie syn przebywa, gdyż były mąż ukrywał miejsce zamieszkania. Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Zawierciu, który 27 maja wydał postanowienie, że chłopiec do 30 maja, do godz. 18-tej ma wrócić do matki. Mężczyzna zarządzenia sądu nie wykonał. Ukrywa się. Detektywi z Agencji Contra raz już niemal odzyskali chłopca, gdy mężczyzna wraz z dzieckiem pojawił się na pikniku z okazji Dnia Dziecka na kompleksie rekreacyjnym Dotyk Jury w Myszkowie. Zanim przyjechała pani Ania, bez której Policja wezwana przez detektywów, nie mogła zatrzymać mężczyzny, ten z chłopcem oddalił się do lasu. Później -co widzieli detektywi- jego prywatnym samochodem odjechała Prezes Fundacji Mój Dom Małgorzata Cesarz. A to właśnie w siedzibie Fundacji, Poraj ulica Cicha 8, ma od 8 tygodni mieszkać były mąż pani Anny z ukrywanym synkiem.

Mieszkanka Zawiercia, pani Anna zwróciła się do naszej redakcji o pomoc w tej sprawie: -Chcę tylko odzyskać syna, którego nie widziałam od 13 kwietnia. Były mąż założył mi nielegalnie podsłuch w mieszkaniu. Te nagrania teraz wykorzystuje, jako rzekomy dowód na to, że źle opiekuję się synkiem, bo słychać np. podniesiony głos, krzyk. Jak to z dzieckiem, zdarzają się płacze, krzyki. Łatwo takimi nagraniami manipulować. Nagrywał rozmowy z mojego mieszkania wiele tygodni, może miesięcy. Łatwo wybrać kilka minut, zmanipulować nagrania -mówi Anna.
27 maja Sąd Rejonowy w Zawierciu wydał postanowienie nakazujące mężczyźnie oddanie syna matce do poniedziałku, do godz. 18-tej. W drugim postanowieniu Sąd odrzucił wniosek mężczyzny, aby zmienić wyrok rozwodowy w punkcie określającym, że dziecko mieszka z matką i jednocześnie ograniczył kobiecie wykonywanie władzy rodzicielskiej, nakładając stały nadzór kuratora sądowego. Informacje te uzyskaliśmy od matki porwanego chłopczyka, ale wydanie takich postanowień potwierdził nam Rzecznik Prasowy Sądu Okręgowego w Częstochowie sędzia Dominik Bogacz.
Ktoś może się zastanawiać, dlaczego Sąd nakazuje oddanie chłopca matce i jednocześnie ogranicza jej prawa rodzicielskie? Najprościej wytłumaczyć można to tak: sąd nie mógł zignorować zarzutów stawianych przez byłego męża, że kobieta znęcała się nad synkiem. Aby kurator sądowy miał prawo  przyjrzeć się sytuacji, co zawsze oznacza ingerencję w wykonywanie władzy rodzicielskiej, Sąd czasowo tę władzę ogranicza. Jednak fakt, że Sąd jednocześnie wydał postanowienie przymuszające byłego męża do oddania chłopca matce świadczyć może o tym, że Sąd nie dostrzegł, aby zarzuty były wiarygodne. 

Czy Fundacja Mój Dom pomaga w ukrywaniu porwanego Marcela?
Podczas rozprawy przed Sądem Rejonowym w Zawierciu -jak twierdzi pani Anna- jej były mąż na pytanie sądu, gdzie przebywa chłopiec podał adres w Poraju. Możemy podać ten adres ponieważ… jest to siedziba Fundacji zajmującej się zawodowo pomocą dzieciom! 
Poraj, ulica Cicha 8 to adres Fundacji Mój Dom, która od kilku lat w Żarkach Letnisku prowadzi Placówkę Opiekuńczo-Wychowawczą typu socjalizacyjnego. Prezesem Fundacji jest Małgorzata Cesarz. Wiceprezesem jej mąż. Pani Cesarz na podstawie umowy o pracę jest jednocześnie dyrektorem placówki w Żarkach Letnisku prowadzonej przez Mój Dom. A sam budynek to prywatna własność państwa Cesarz, który dzierżawią Fundacji. Z kolei ojciec uprowadzonego chłopca jest… wychowawcą w placówce w Żarkach Letnisku!
Mamy więc sytuację, że w siedzibie Fundacji, która zgodne ze statutem ma zajmować się pomocą dzieciom, może być ukrywany chłopiec, który jest podmiotem uprowadzenia rodzicielskiego! 
Do wiceprezesa Fundacji Mój Dom Andrzeja Cesarza oraz członków Rady Fundacji: Jacek Tomasz Dudlej, Joanna Aleksandra Dorożyńska-Mielczarek oraz Starostwa Powiatowego w Myszkowie, które pełni nadzór nad Fundacją, w poniedziałek, 20 czerwca wysłaliśmy pytania (przedrukowujemy je bez danych osobowych osób, których dotyczy sprawa):
„W Sądzie Rejonowym w Zawierciu toczy się sprawa dotycząca porwania rodzicielskiego, w której strona postępowania pan X oskarżany jest o porwanie rodzicielskie 6-letniego Marcela, który zgodnie z wcześniejszą decyzją Sądu ma mieszkać z matką. 27 czerwca 2022r Sąd Rejonowy w Zawierciu wydał postanowienie, że pan X ma oddać syna matce, do dnia 30.05, czego nie zrobił.
Pan X podczas rozprawy podał następujące miejsce ukrywania syna Marcela: Poraj ul. Cicha 8, czyli siedziba Fundacji Mój Dom.
1. Od kiedy i czy nadal pan X ukrywa syna Marcela w siedzibie Fundacji Mój Dom w Poraju ul Cicha 8?
2. Czy pan X jest zatrudniony w fundacji, jeżeli tak, to na jakim stanowisku?
3. Czy osoby zarządzające fundacją zdają sobie sprawę, że ich działanie wygląda na współudział lub przynajmniej na pomocnictwo w przestępstwie?”

Dodatkowe pytanie do organu nadzorującego Fundację, czyli Starostwa Powiatowego w Myszkowie dotyczy tego, czy starosta myszkowski zainteresuje się sprawą, że Fundacja, której starostwo powierza dzieci, płacąc za nie po 3600 miesięcznie, może być zamieszana w porwanie rodzicielskie:
„Czy podejrzenie udziału w porwaniu rodzicielskim przez osoby związane z fundacją, to już nie przegięcie, przekroczenie wszelkich standardów przyzwoitości? Nie mówiąc o przepisach prawa? Czy Starostwo Powiatowe w Myszkowie przyjrzy się działalności Fundacji ew. przemyśli możliwość jej kontynuowania?”
Niestety do środy ani Fundacja, ani Starostwo Powiatowe w Myszkowie nie odpowiedziało na pytania. 

ZNĘCANIE SIĘ NAD WYCHOWANKAMI I ŁAPÓWKI? AŻ DWA ŚLEDZTWA TOCZĄ SIĘ PO ZAWIADOMIENIU NASZEJ REDAKCJI!
W sierpniu 2021 opisaliśmy historię wychowanka Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej w Żarkach Letnisku Wiktora Borówki, który uciekł z niej do mamy, a naszym dziennikarzom opowiedział o warunkach pobytu. Pisaliśmy o tym w artykule: „Skończył szkołę. Sąd twierdzi, że nie. I kieruje chłopca do ośrodka resocjalizacyjnego”. Pod koniec roku ukazał się drugi artykuł „Trzy pięćset i córka jest pana”. Historie opowiedziane przez Wiktora i inne dzieci, których dane w artykułach zostały ukryte, dały podstawy do podejrzeń, że w placówce nie dzieje się dobrze. Dzieci opowiadały o przemocy stosowanej przez wychowawców. Mówiły o tym, że jest szansa opuścić placówkę, jak się jednej z osób da łapówkę w kwocie 3500 zł. Jedyną właściwą drogą weryfikacji tych zarzutów było skierowanie do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. I jest efekt. Prokuratura Rejonowa w Myszkowie po analizie nagrań jakie przekazała nasza redakcja, i przesłuchaniu części świadków zdecydowała o wszczęciu śledztwa z art. 207 Kodeksu Karnego, który mówi o znęcaniu się fizycznym i psychicznym. 
Prokurator Rejonowa w Myszkowie Małgorzata Ziernicka-Łubianka: -Śledztwo jest kontynuowane, prokuratura ma do przesłuchania szereg świadków. Chodzi o podejrzenie znęcania się fizycznie i psychicznie nad wychowankami Placówki w Żarkach Letnisku, czyli o czyn ścigany z urzędu. 
Z tego śledztwa, jak się dowiadujemy, do osobnego postępowania zostały wyłączony wątek podejrzenia proponowana, lub przyjmowania korzyści majątkowej w zamian za pomoc w uzyskaniu decyzji o powrocie dziecka do rodziny biologicznej. Mówiły o tym dzieci w nagraniach, jakie przekazaliśmy prokuraturze. 
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie prok. Tomasz Ozimek: -Prokuratura Rejonowa w Myszkowie zwróciła się z wnioskiem do Prokuratury Okręgowej o przekazanie sprawy podejrzeń  przyjmowania korzyści majątkowej lub obietnicy jej przyjęcia innej prokuraturze, ze względu na wątek pojawiający się w zeznaniach świadków, wskazujący na możliwość zamieszania w sprawę pracowników Sądu Rejonowego w Myszkowie. Decyzją Prokuratury Okręgowej w Częstochowie z 10 maja 2022 śledztwo dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa z art. 228 pkt 1 KK zostało przekazane do prowadzenia przez Prokuraturę Rejonową w Lublińcu. 
 

DYREKTORKA PLACÓWKI GROZI POZWEM
Nasza redakcja nie przesądza jak skończą się oba śledztwa, czy prokuratura zgromadzi wystarczające dowody do przedstawienia komukolwiek zarzutów. Gdy jednak pojawiło się podejrzenie krzywdzenia dzieci, ich bicia, czy stosowania kar naruszających ich godność w placówce, naszym obowiązkiem było powiadomić prokuraturę. Choć podejrzeń nie kierowaliśmy wobec kogokolwiek personalnie, dyrektor Placówki Opiekuńczo- Wychowawczej Mój Dom złożyła przeciwko autorowi tych artykułów pozew o ochronę dóbr osobistych. Redakcja jeszcze nie otrzymała odpisu pozwu, nie możemy się odnieść do tych zarzutów. Ale Małgorzata Cesarz pozew poprzedziła wnioskiem o zabezpieczenie powództwa, poprzez „zakazanie pisania czegokolwiek na temat placówki”. Byłaby to po prostu cenzura prewencyjna, w Polsce nielegalna od czasu upadku PRL-u i Sąd Okręgowy w Częstochowie wniosek taki oddalił. Postanowieniem z 6 maja 2022 SO zakazał jednak podawania wszelkich informacji dotyczących placówki w Żarkach Letnisku „bez ich weryfikacji w Fundacji Mój Dom”. Postanowienie jest nieprawomocne i redakcja będzie się od niego odwoływać, gdy zostanie naszemu pełnomocnikowi adw. Pawłowi Matyi doręczone uzasadnienie. Już teraz wskażemy na kuriozalność tej decyzji sądu, której na razie wykonywać nie musimy. O podejrzeniach znęcania się nad wychowankami redakcja natychmiast powiadomiła Prokuraturę, a ta wszczęła aż dwa śledztwa. 
Zablokować krytykę prasową dyrektorka placówki Małgorzata Cesarz próbowała już w roku 2017, gdy po raz pierwszy pisaliśmy o nieprawidłowościach w placówce. Wtedy nasi dziennikarze zwrócili uwagę, że budynek w Żarkach Letnisku, w którym Fundacja Mój Dom prowadzi placówkę przeznaczoną dla dzieci, nie ma barierki na balkonie pierwszego piętra. Okazało się, że Fundacja choć podpisała ze Starostwem Powiatowym w Myszkowie umowę na prowadzenie placówki, nigdy nie została zgłoszona np. jako placówka zbiorowego żywienia. Można powiedzieć, że dla Sanepidu,  placówka „nie istniała”. Po zawiadomieniach redakcji wszystkie właściwe instytucje przeprowadziły kontrole, wykrywając szereg nieprawidłowości. Na balkonie pojawiła się barierka. Sanepid wykrył wtedy stosowanie nieświeżej, przeterminowanej żywności, mrożenie zup. Dyrektor placówki została ukarana mandatem. Mija kilka lat i po artykule, w którym Wiktor Borówka opowiedział nam swoją historię, Sanepid i Śląski Urząd Wojewódzki przeprowadziły kolejne kontrole. Skutek: kolejny mandat i zalecenia pokontrolne. W wystąpieniu pokontrolnym Wojewody Śląskiego z grudnia 2021 są cytowane wyjaśnienia już nie przebywającego w placówce Wiktora Borówki, który potwierdza właściwie wszystko, o czym opowiedział w wywiadzie: o karach za podnoszenie temperatury w pokoju, znęcaniu się nad młodszymi chłopcami przez jednego z wychowawców (tu pada imię). Kontrolujący napisali na koniec: „Wiktor Borówka w rozmowie potwierdził informacje zamieszczone w artykule”. Napisali też, że dzieci obecnie przebywające w placówce jego słowom zaprzeczają. Warto też przypomnieć, że gdy w sierpniu 2021 ukazała się rozmowa z chłopcem i jego matką, oboje przez dyrektor Małgorzatę Cesarz zostali oskarżeni o… próbę podpalenia placówki. 

W tym tygodniu nasi dziennikarze powiadomili Prokuraturę Rejonową w Myszkowie i Prokuraturę Rejonową w Lublińcu, które prowadzą śledztwa o tym, że jednemu z wychowawców zatrudnionych w placówce w Żarkach Letnisku, zarzuca się porwanie rodzicielskie. 13 kwietnia 2022 mężczyzna odebrał synka od pani Anny z Zawiercia i do dzisiaj nie oddał. A trzeba pamiętać, że toczące się śledztwo ma wyjaśnić, czy wobec wychowanków placówki z Żarek Letniska była stosowana przemoc fizyczna i psychiczna. Przemoc stosować miał przynajmniej jeden w wychowawców. Mężczyzna, zatrudniony przez Fundację Mój Dom wychowawca, któremu zarzuca się porwanie rodzicielskie, w przeszłości pełnił funkcję społecznego Kuratora Sądowego Sądu Rejonowego w Myszkowie. Prawdopodobnie już jej nie pełni, ale chcieliśmy się upewnić, czy został odwołany, czy może zrezygnował i kiedy? I w jakim czasie pełnił tę funkcję. Na nasze pytania wysłane drogą elektroniczną 30 maja 2022 Prezes Sądu Rejonowego w Myszkowie sędzia Magdalena Strzelczyk do dzisiaj nie odpowiedziała. 
Pani Anna już ponad 2 miesiące nie widziała syna, którego uprowadził były mąż, sądowy kurator, a dziecko -jak sam wyjaśniał w sądzie- ukrywa przed matką w siedzibie Fundacji, w której jest zatrudniony. Fundacja nie odpowiedziała na nasze pytania, czy zdają sobie sprawę z faktu, że utrudniają wykonanie decyzji sądu, który nakazał oddanie chłopca matce. 
Pani Anna, która po 27 maja miała nadzieję, że odzyska syna, jest coraz bardziej zrozpaczona: -Moim zdaniem nasze małżeństwo rozpadło się przez to, że mąż zaczął pracować w tej placówce w Żarkach Letnisku. Bardzo zmienił się, od czasu jak zaczął tam pracować. Nie miał żadnego doświadczenia w pracy z dziećmi, ale jego mama jest zawodowym kuratorem sądowym w Myszkowie. To ułatwiło mu zostanie społecznym kuratorem, choć moim zdaniem nie miał do tego żadnego przygotowania. Chodził na wywiady właśnie do placówki w Żarkach Letnisku. Tam spodobał się kierowniczce i ta zaproponowała pracę wychowawcy. On nie miał odpowiedniego wykształcenia, zawodowo zajmował się komputerami. Już jak tam pracował, robił jakiś kurs pedagogiczny w Jaworznie. Ale jak zaczynał pracę, na pewno nie miał do tego uprawnień. 
Jak pisaliśmy wcześniej, na pytania o przetrzymywanie uprowadzonego chłopca w siedzibie Fundacji Mój Dom w Poraju, możliwego udziału Fundacji w utrudnianiu postanowienia sądu nikt z Fundacji nie odpowiedział. Może to przypadek, ale tego samego dnia gdy wysłaliśmy pytania odzywa się wychowawca, mężczyzna któremu zarzuca się uprowadzenie syna. Proponuje spotkanie. Trwa ono krótko. Stwierdza, że syna nie odda, nie zamierza się podporządkować decyzji sądu z Zawiercia. Na nasze pytanie, czy to normalne, że wychowawca z placówki wychowawczej, kurator sądowy nie wykonuje poleceń sądu, ale dziecko ukrywa w Fundacji, która go zatrudnia, mężczyzna mówi jedną istotną rzecz: że w sądzie powiedział nieprawdę, że rzekomo „nigdy nie ukrywał syna w Poraju, na ulicy Cicha 8 gdzie mieści się Fundacja Mój Dom”. 

Gdzie więc jest ukrywany 6-letni Marcel? 
Tuż przed wysłaniem tego wydania do drukarni redakcja otrzymała odpowiedź Fundacji Mój Dom. Ponieważ w całym artykule nie używaliśmy danych osobowych, osób zamieszanych w tę sprawę, jedynie te dane zostały z odpowiedzi usunięte: „Pan X jest zatrudniony w Fundacji Mój Dom w charakterze wychowawcy w Placówce Opiekuńczo-Wychowawczej w Żarkach Letnisku. Ma pełnię władzy rodzicielskiej więc nie może być mowy o porwaniu rodzicielskim. Z dostępnej statutowym władzom Fundacji wiedzy wynika, że X nie ukrywa się, wielokrotnie zgłaszał się z synem na każde wezwanie policji. Matka Marcela natomiast ma ograniczoną władze rodzicielską, orzeczony nadzór kuratora i założoną niebieską kartę. P. X nigdy nie ukrywał syna Marcela pod adresem Fundacji Mój Dom, przy ulicy Cichej 8, co zostało potwierdzone przez funkcjonariuszy Policji w dniu 2 czerwca 2022 r. Podał do sądu w Zawierciu informację o miejscu swojego zameldowania i pobytu innym niż adres siedziby Fundacji Mój Dom. Pan redaktor Mazanek doskonale o tym wie, ponieważ p. X spotkał się z panem redaktorem i udzielił wszelkich informacji o toczącym się postępowaniu dotyczącym znęcania się matki nad synem Marcelem.
Wobec braku jakichkolwiek znamion czynu zabronionego stawianą tezę o rzekomym współudziale Fundacji Mój Dom i pomocy w przestępstwie traktujemy jako absurdalną.
W świetle udzielonego zabezpieczenia niniejsze wyjaśnienie nie stanowi przyzwolenia władz Fundacji na jakiekolwiek publikacje dotyczące członków zarządu, ich rodzin, prowadzonej przez Fundację Placówki, ani Fundacji.
Władze Fundacji postanowiły nie odnosić się do stwierdzenia „Zdaję sobie sprawę, że Fundacja Mój Dom jest pod jakąś szczególną, patologiczną ochroną Starostwa Powiatowego w Myszkowie” -z upoważnienia Zarządu i Rady Fundacji Mój Dom Małgorzata Cesarz.
Nie będziemy odnosić się merytorycznie do odpowiedzi Fundacji. Zaznaczymy jedynie,  o czym już wspominaliśmy wcześniej, że pan X, ojciec Marcela faktycznie próbował nas przekonać, że  była żona znęca się nad synkiem, ale nie przedstawił na to żadnych dowodów. Nie chciał też odpowiedzieć na żadne pytanie, więc rozmowa trwała może pięć minut. Rzeczywiście zaprzeczył, aby mieszkał z synkiem u Was, co więcej, powiedział nawet, że celowo kłamał w sądzie, podając adres Fundacji jako miejsce zamieszkania. A jeszcze jedno! Powiedział, że już u Was nie pracuje! Gdzie jest prawda? Na dzień dzisiejszy najważniejsze wydaje się to, że Marcel zgodnie z postanowieniem Sądu powinien wrócić do mamy, a jego ojciec, nie respektuje postanowienia sądu. Dziwne, jak na osobę będącą kuratorem sądowym, jawne ignorowanie postanowień Sądu. Warto na koniec przypomnieć raz jeszcze, że toczy się śledztwo które ma wyjaśnić, czy i którzy wychowawcy Placówki Opiekuńczo Wychowawczej w Żarkach Letnisku znęcali się nad wychowankami. 
Jarosław Mazanek

Czym jest porwanie rodzicielskie?
Problemem od lat zajmuje się Fundacja ITAKA: Dzieci zaginione na skutek porwania rodzicielskiego to szczególna grupa zaginionych dzieci. Bardzo często służby i instytucje odmawiają pomocy poszukiwawczej, ponieważ porwanie rodzicielskie w Polsce nie jest przestępstwem. Porwania rodzicielskie traktowane są jako forma konfliktu wewnątrzrodzinnego, który powinien zostać rozwiązany bez angażowania dodatkowych służb. Dodatkowo pokutuje przekonanie, że dziecko przebywając z jednym ze swoich rodziców jest z założenia bezpieczne (rzeczywistość niestety często wygląda inaczej).
Fundacja ITAKA podejmując temat porwań rodzicielskich nie rozstrzyga, który z rodziców ma rację. Nadrzędnym celem jest pomoc rodzicom, których prawo do bycia z dzieckiem zostało bezprawnie odebrane, i doprowadzenie do prawnego uregulowania relacji dziecka z obojgiem rodziców.
Zgodnie z definicją zawartą w Zarządzeniu Nr 124 Komendanta Głównego Policji porwanie rodzicielskie jest sytuacją, w której jedno z rodziców lub opiekunów posiadających pełną władzę rodzicielską bez woli i wiedzy drugiego z nich pod pretekstem krótkotrwałego pobytu wywozi lub zatrzymuje dziecko na stałe, pozbawiając tym samym drugiego rodzica lub opiekuna posiadającego pełną władzę rodzicielską możliwości utrzymywania kontaktu z dzieckiem w przysługującym mu zgodnie z prawem zakresie.
Opis zjawiska idealnie pasuje do opisywanej przez nas sytuacji. Zarówno pani Anna jak i jej były mąż mają pełne prawa rodzicielskie. Nagle po spotkaniu z 13 kwietnia mężczyzna nie odwozi dziecka do matki i ukrywa jego miejsce pobytu już przez dwa miesiące. Prawo matki, ale też prawo Marcela do kontaktów z mamą od dwóch miesięcy jest naruszane.

Jarosław Mazanek

Zdjęcia (2)


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu kurierzawiercianski.pl. MyszPress s.c. z siedzibą w Myszkowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
TeżMama
TeżMama 01.07.2022, 13:51
Ojciec to chyba jakiś typ socjopaty. Trzymam kciuki za dzielną mamę, żeby synek szybko do niej wrócił.

Pozostałe