Lekarka brytyjskich księżniczek pracuje w Siewierzu

  • 03.12.2020, 13:42 (aktualizacja 03.12.2020, 13:51)
  • Jarosław Mazanek
Lekarka brytyjskich księżniczek pracuje w Siewierzu Jarosław Mazanek Od lewej: Izabela Kopeć- mezzosopranistka Francesco Malapena- tenor Dr Gabriela Mercik i dyrektor Hotelu Natura Residence Marek Czernecki
Dr Gabriela Mercik pochodzi z Będzina i jak sama mówi, jest związana sercem ze Śląskiem gdzie studiowała i pracowała. Jest pierwszym na świecie lekarzem uznanym za specjalistę od niechirurgicznego liftingu nosa. Choć miała być kardiochirurgiem, gdyż jako młoda lekarka przez 10 lat była związana z kliniką serca w Zabrzu. Sławę przyniosła jej praca w Wielkiej Brytanii jako lekarza medycyny estetycznej. Tam ma swoją klinikę, w której leczą się sławy, brytyjskie i arabskie księżniczki. Jak to się stało, że otworzyła klinikę w Siewierzu, w Hotelu Natura Residence? Jaką rolę w tym odegrał przypadek, a jaką epidemia koronawirusa? Czy arabskie księżniczki teraz będą leczyć się, poprawiać urodę w Siewierzu? O tym w pierwszym wywiadzie, jakiego udzieliła dr Gabriela Mercik, specjalnie dla Gazety Myszkowskiej i Kuriera Zawierciańskiego.

Jarosław Mazanek: -Podczas koncertu, który uwiecznił otwarcie kliniki w Hotelu Natura, gdzie teraz rozmawiamy, mówiła pani, że wśród pani pacjentek jest wiele księżniczek brytyjskich, a jedną Sarah Ferguson (księżna Yorku). Ile księżniczek jest pani pacjentkami? I ile w Wielkiej Brytanii jest księżniczek? 
 

-Księżniczek nie ma tak dużo, ale bardzo dużo jest księżnych. Moimi pacjentkami są księżniczki Wielkiej Brytanii, arystokracja Wielkiej Brytanii, ale także całego Bliskiego Wschodu. Z całego Bliskiego Wschodu, szejkowe, szejkinie latają do mojej kliniki w Londynie. Obowiązuje mnie dyskrecja co do nazwisk, jak i nazwisk wszystkich pacjentek. Księżna Yorku Sarah Ferguson sama ujawniła informację, że jest moją pacjentką.
-Skąd więc pomysł, by otworzyć klinikę w Polsce? I jak zaczęła się pani kariera? Bo to bardzo  ciekawe, że pochodząca z Będzina, czyli niedaleko Siewierza, znana lekarka mająca swoją klinikę w Londynie, otwiera nową w Siewierzu. I jak to się stało że od kardiochirurgii przeszła pani do medycyny estetycznej odnosząc w niej ogromne sukcesy?
-Najprostrza odpowiedź na pierwsze pytanie: bo covid-19. Ale to tym opowiem później.  Nie, nie planowałam emigracji. Pracowałam w Zabrzu w Śląskim Centrum Chorób Serca, czyli w szpitalu założonym przez prof. Zbigniewa Religę. Pracowałam u prof. Lecha Polońskiego, współpracowałam z profesorem Marianem Zębalą.

-Dość spory przeskok od kardiologii do medycyny estetycznej. 
-Pracowałam tam 10 lat, a były to czasy, gdy kobiety nie miały tak łatwo w kardiologii i do dzisiaj nie mają różowo. Ja byłam bardzo ambitna i prof. Zębala dał mi do prowadzenia przychodnię leczenia chorych o bardzo wysokim poziomie cholesterolu, czyli taką przeciwmiażdżycową. Później prowadziłam promocję zdrowia, której w tamtym czasie nie było w Polsce. Wprowadziłam Zabrze do sieci szpitali promujących zdrowie w Europie. To dzięki mnie. Zaczęłam robić Białe Niedziele, bezpłatne badania dla mieszkańców Zabrza i okolic, żeby mogli przebadać serce. Po 3 takich niedzielach podchwycono to w Warszawie i Krakowie. Te ośrodki ze sobą konkrują, a Zabrze konkurowało  z Warszawą na polu kardiologicznym. 
Zrobiłam te białe niedziele, i wtedy okazało się, że Warszawa i Kraków postanowiły zrobić Światowy Dzień Serca. Myśmy to w Zabrzu, ja dokładnie, robili już od 3 lat, tylko nazywało się to „Białe niedziele”. Dołączyliśmy jednak do projektu Światowy Dzień Serca. Później profesor wymyślił, że jak już prowadzę tą klinikę przeciwmiażdżycową, to dobrze byłoby zrobić coś takiego, co widział na świecie, że czyszczą krew z cholesterolu za pomocą takiej specjalnej maszyny. Mówimy o latach 1998-99, kiedy nie było łatwo czegoś wyszukać w internecie. Taką maszynę produkowano w Japonii i Niemczech. Udało mi się ściągnąć tą maszynę z Niemiec, wyszkolili mnie w jej obsłudze. Pod swoją opieką miałam 12 pielęgniarek, które wyszkoliłam. To wyglądało jak dializa. Wyprowadzało się krew z pacjenta, oczyszczało, i wracała czysta, oczyszcona krew. Byłam jedyną osobą w Polsce, która robiła to u dorosłych pacjentów. Miałam 29 lat, swoją pracownię, 12 pielęgniarek, w czasach gdy panowie lekarze noszą teczkę za Panem Profesorem. Relacje z kolegami były więc trudne. Do tego notoryczna walka z NFZ o refundację. Ktoś czegoś tam nie podpisał i kontrakt wchodził w życie na cały rok, ale w kwietniu. 

-To bardzo ciekawe. Ale jak doszła pani do decyzji, że rezygnuje z kardiologii na rzecz medycyny estetycznej? I czym się pani teraz zajmuje?
-Wszystkie zabiegi, które prowadzą do narutalnego wyglądu, zdrowej skóry,  nie tylko po to, żeby odwrócić wiek, poprawić wygląd,  ale żebyśmy żyli zdrowo. To nie jest promowane w Polsce. Są zabiegi medycyny estetycznej, które prowadzą do zmiany wyglądu, albo kopiowania wzorców estetycznych „celebrytek” nie zawsze dobrych wzorców. Nikt nie mówi o jakości skóry, że robimy sobie krzywdę, że się opalamy, smarujemy dzieci kremem, żeby jeszcze bardziej się opaliły wychodząc na słońce. Większość osób w życiu intensywnie się opalało, a teraz chowają się pod parasolem. Tylko, że te zmany już nastąpiły. Zniszczenia już nastąpiły. Gdy wychodzą zmarszczki gdy mamy 40- 45 lat, to pracowaliśmy na nie przez 20 lat. 

-Zmarszczki chyba nie są takie złe?
-Nie, jeśli ktoś je kocha, to proszę bardzo. 


-Co jednak pani klinikę odróżnia od innych?
-Są to zabiegi medyczne, ale nieinwazyjne. Nie używamy skalpela do wszelkich liftingów. Np. zabiegi na lifting oka; nie z powodu pomarszczonej skóry, zmarszczek, ale np. opada powieka i ktoś ma problemy z widzeniem, bo powieka przesłania pole widzenia. Będziemy robić zabiegi zupełnie nowatorskie, np. niechirurgiczny lifting oka, nosa. Powiększanie i kształtowanie  ust laserem, nieinwazyjny lifting twarzy laserem. Jest to zabieg 6D stworzony przeze mnie. I na pewno to, co przyniosło mi sławę w Wielkiej Brytanii, czyli zabiegi różnymi rodzajami nici, nie tylko PDO i PLA.
-Są tu jakieś nazwy podoczne?
-Nie, używa się tych skrótów. Fachowo są to substancje: polidioksanon i  kwas polimlekowy. 

-Nazywanie tego „nicią” to taki slang medyczny? 
-To normalne nici chirurgiczne. PDO były dawniej używane tylko do zabiegów chirurgicznych, zostały ulepszone. Okazało się, że świetnie sprawdzają się w medycynie estetycznej.

-Ale pani wymyśliła jak je stosować inaczej?
-Tak. I zrobiłam tych zabiegów strasznie dużo. Teraz na koncie mam około 460 tysięcy nici wstrzykniętych nie tylko  w twarz, ale i w biust, ramiona. W całe ciało. Te nici powodują odnowę kolagenu, tworzenie się nowego kolagenu. 
Ta nić jest w środku igły, w kształcie litery V. Jak ją wstrzykujemy, przekręcamy igłę, robimy taki węzełek i wyciągamy igłę. To tak w wielkim skrócie.

-Nie brzmi to groźnie, ale pamiętam jak proctodentolog zaproponował mi przeszczep dziąsła. Mówił o korzyściach, ale o tym jaki będzie ból po przeszczepie, jak rana się goi, już nie. Pewnie i po takich zabiegach medycyny estetycznej nie wygląda się dobrze przez jakiś czas? 
-To zależy o jakich zabiegach mówimy. Jeśli mówimy o zabiegu laserowym, to w ogóle nie ma tego okresu pozabiegowego. To jest nowością w Polsce. Stare lasery wytwarzały tak dużo ciepła, że pojawiały się poparzenia. To były powikłania pozabiegowe. Nowoczesny laser, który już tu do nas, do Natura Residence w Siewierzu, dotarł, powoduje działanie tylko w określonym miejscu, jest tak precyzyjny. 
Ciekawa historia  z tym laserem jest, że był on wytworzony dla Związku Radzieckiego jako broń. Testowali ten laser na żołnierzach. Skończył się kontrakt dla wojska, zaczęli sprzedawać ten laser lekarzom. 

-Mamy czas epidemii. Nawet wczoraj rozmawiałem z jednym z lekarzy szpitalnych, który uspokajał, że zakażenia wewnątrzszpitalne to margines. Czy tu jest podobnie?
-Na pewno tak. Używamy wszystkich tych środków, które powinny być użyte przy zabiegach: maseczki, wywiad, mierzenie temperatury. W klinice jest tak czysto, że ryzyko jest niewielkie. Nie ma się czego obawiać. 
Zawsze w Londynie mówiłam, że przejazd autobusem czy metrem jest groźniejszy niż pobyt w samej klinice. 

Pod koniec naszej rozmowy, dyrektor hotelu Natura Residence w Siewierzu Marek Czernecki, który wcześniej tylko się przysłuchiwał, dodaje, że warto wspomnieć o ogólnym dorobku naukowym dr Gabrieli Mercik.
-Bardzo dużo na świecie jest klinik, w których pracują lekarze, których sama wyszkoliłam. Jestem laureatem wielu nagród w Wielkiej Brytanii. Zaliczają mnie do grupy 10 „top” lekarzy kosmetycznych w USA. Wyprodukowałam swoją linię kosmetyków, które dostały bardzo dużo nagród. W Wielkiej Brytanii pisały o mnie Financial Times, Daily Mail, Hello Magazine. Te czasopisma ciągle coś o nas piszą. Jestem pierwszą Polką, która ma klinikę na Horley Street  dokłanie pod nr 56. To przecznica do Oxford Street. Jakieś 250 lat temu założono tą ulicę, zaczęło tam przyjmować kilku medyków, powstały szpitale. Jest tam teraz około 1500 klinik. Jestem jedyną Polką, która swoją klinikę ma tam właśnie. To śmietanka medyczna w Wielkiej Brytanii. Każdy z lekarzy marzy, by mieć klinikę na Horley Street. Czasem się szczypię, żeby się upewnić, że i ja tam jestem.

-Zapytam na koniec, skąd pomysł, żeby klinikę otworzyć w Polsce? I jak to się stało, że  tu w Siewierzu w Hotelu Natura Residence?
-W życiu trzeba podążać za marzeniami i tak w życiu robiłam. Dlatego zostałam lekarzem, dlatego sobie wyjechałam za granicę, dlatego po części stworzyłam medycynę estetyczną, dlatego stworzyłam swoją linię kosmetyków. W pewnym momencie wymyśliłam sobie, że chcę mieć klinikę, która będzie w naturalnym miejscu, gdzie będzie piękny zapach, spa, gdzie będzie basen i pokoje, gdzie pacjenci będą mogli zostać na noc, żeby się wyciszyć po zabiegu. Szukałam takiego miejsca. Podświadomie szukałam takiego miejsca w innej części świata, zupełnie nie w Polsce. Ale z powodu epidemii przyjechałam do Polski, byłam tu w hotelu na masażu, i nagle doznałam olśnienia, że jestem w miejscu, którego szukałam! Utwierdził mnie w tym przekonaniu syn, który mówi: mamo, szukałaś tego, o czym opowiadałaś, a jesteś w tym miejscu, to czemu jeszcze myślisz o innych miejscach? Lokalizacja Siewierza jest idealna. Jest w centrum pomiędzy Katowicami a Warszawą, niedaleko do Krakowa. Niedaleko do lotniska, bo naszym planem jest to, żeby te nasze arabskie księżniczki ściągać do Siewierza. Więc będzie się działo. Wczoraj mieliśmy już pierwszą gwiazdę, która tu przyleciała z Włoch, czyli tenor Francesco Malapena, określany jako „tenor lityczny”.

rozmawiał:
Jarosław Mazanek

Dzień przed naszą rozmową Francesco Malapena w Hotelu Natura Residence koncertował wspólnie z Izabelą Kopeć, śpiewaczką, mezzosopranistką, wokalistką znaną na całym świecie. Izabela Kopeć pochodzi z Cieszyna. W roku 2011 na zaproszenie włoskiego piosenkarza i kompozytora Amedeo Minghi nagrała polsko-włoskiego singla „Un uomo da molto lontano” (Człowiek, który przyszedł z daleka). Utwór powstał  z okazji beatyfikacji Jana Pawła II. To tylko pojedynczy przykład z jej dorobku artystycznego. Koncert Izabeli Kopeć  i Francesco Malapena w Hotelu Natura Residence w Siewierzu odbył się w reżimie sanitarnym dla wąskiej grupy zaproszonych gości z okazji otwarcia Kliniki dr Gabriela w hotelu. Było to oczywiście jeszcze przed zaostrzeniem zasad funkcjonowania kultury, gdyż obecnie koncert taki nie mógłby się odbyć. 

O klinice można się dowiedzieć również na stronie: http://drgabrielaclinic.pl/

Jarosław Mazanek

Zdjęcia (6)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu kurierzawiercianski.pl. MyszPress s.c. z siedzibą w Myszkowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe