ZGK ZAWIERCIE „ZNAKUJE” CHORYCH NA KORONAWIRUSA!

  • 08.05.2020, 15:06 (aktualizacja 08.05.2020, 15:17)
  • Jaroslaw Mazanek
ZGK ZAWIERCIE „ZNAKUJE” CHORYCH NA KORONAWIRUSA! Tak oznakowanie pojemniki dostali od ZGK Zawiercie mieszkańcy z domów gdzie są osoby zakażone. Wielu z nich to lekarze zawierciańskiego szpitala
(Zawiercie) ZGK Zawiercie, spółka komunalna należąca w całości do Miasta Zawiercie, a więc w całości podlegająca Prezydentowi Zawiercia Łukaszowi Konarskiemu oznakowała domy osób chorych na koronawirusa. Przy standardowym opróżnianiu pojemników z odpadami pod domami osób gdzie ktoś jest zakażony, pojawiły się kosze na odpady z wielką naklejką COVID-19. Do Prezesa ZGK Zawiercie Krzysztofa Tomczaka wysłaliśmy pytania, skąd miejska spółka otrzymuje listę osób zakażonych czy będących na kwarantannie? Prezes Tomczak przez 3 dni, do dzisiaj nie odpowiedział na pytania. Zawierciański Sanepid, który jako jedyny, gromadzi dane o osobach zakażonych odpowiedział, że nie udostępniał Zakładowi Gospodarki Komunalnej w Zawierciu adresów osób objętych kwarantanną domową, izolacją lub nadzorem epidemiologicznym w związku z zakażeniami SARS-Cov-2. Wygląda na to, że mamy wielką aferę związaną z nielegalnym obrotem bardzo wrażliwymi danymi o osobach zakażonych, czy objętych kwarantanną. Naklejki na koszach to dowód, że ZGK Zawiercie ma takie dane, zapewne lista osób zakażonych jeździ w śmieciarce, żeby pracownicy ZGK wiedzieli gdzie mają podstawić kosz „zwyczajny”, a gdzie z oznakowany „COVID-19”. Nasi rozmówcy mówią wprost: gminna spółka znakuje nas, jak naziści znakowali Żydów w czasie II Wojny Światowej, żeby wszyscy widzieli kto jest zakażony, w tym przypadku „brudny”, „niebezpieczny”, „będący zagrożeniem”.

Skąd ZGK Zawiercie czerpał informacje o osobach zakażonych? Prezes gminnej spółki Krzysztof Tomczak ani dyrektor operacyjny  z ZGK Krzysztof Cyberski nie odpowiedzieli na nasze pytania. Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Zawierciu Ewelina Sergiel-Błaszczyk odpowiedź na proste pytania poprzedziła całą stroną wstępu, z podaniem podstaw prawnych, ale darujemy Czytelnikom ten przydługi wstęp. Jak pisze PPIS Ewelina Sergiel-Błaszczyk: „informacje o osobach objętych kwarantanną lub izolacją otrzymują urzędy miast i gmin oraz starosta powiatowy. PPIS w Zawierciu jest zobligowany do tego poleceniem Śląskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego z 20 marca 2020.” 
Być może treść pism jakie zawierciański Sanepid cytuje  faktycznie jest tak sformułowana, jak to pisze Ewelina Sergiel-Błaszczyk, ale niestety, z przepisami specustawy i rozporządzeń dotyczących zwalczania epidemii niewiele to ma wspólnego.  Rozporządzenie Rady Ministrów z 19 kwietnia 2020 (i wcześniejsze z 31 marca) mówią o możliwości przekazywania informacji przez organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej (np. Sanepid danego powiatu) NA WNIOSEK tylko do właściwego Ośrodka Pomocy Społecznej. I nigdzie indziej! A zawierciański Sanepid przyznaje, że udziela tych informacji „urzędom miast i gmin oraz staroście powiatowemu” Czyli dokładnie Gabrielowi Dorsowi na biuro, choć powszechnie wiadomo, że on to akurat starostą nie jest, pełni tę funkcję z naruszeniem prawa. 
Po co przekazywać te dane? PPIS w Zawierciu wyjaśnia: „Przedmiotowe dane są niezbędne do skutecznej organizacji pomocy dla osób objętych izolacją lub kwarantanną domową”. Na pewno? Znakowanie domów osób zakażonych ma im pomóc? W jaki sposób? 
Już wcześniej nasza redakcja miała informacje, że adresy osób na kwarantannie lub w izolacji są „nieoficjalnie” udostępniane listonoszom. Nie udało nam się ustalić, skąd Poczta Polska mogła dostać te dane. Był to sygnał akurat z Myszkowa, nie wiemy czy również w Zawierciu mogło tak być. Stąd nasze pytanie: czy PPIS z Myszkowa i PPIS z Zawiercia udostępniały te wrażliwe dane Poczcie Polskiej? Dyrektor PPIS w Myszkowie dr Marek Olenderek odpowiedział, że dane te udostępniane były wyłącznie do MOPS i GOPS, nie udostępniano ich Poczcie Polskiej. Podobnie dyr. PPIS w Zawierciu, stwierdza, że nie udostępniała tych danych Poczcie Polskiej, ani ZGK w Zawierciu (to odnośnie koszy z odpadami). 
W gąszczu przepisów odnaleźliśmy jednak zapis (rozporządzenie Rady Ministrów z 19 kwietnia),  że dane o osobach objętych kwarantanną, zakażonych, są gromadzone przez Rząd, a ich administratorem jest Ministerstwo Zdrowia. Z tej bazy informacje może pobierać właśnie Państwowa Inspekcja Sanitarna, ZUS, KRUS, NFZ, Policja, Straż Pożarna. Ale też „operator wyznaczony w rozumieniu ustawy Prawo Pocztowe”. Należy więc sprostować spekulacje, również nasze, czy Poczta Polska dla listonoszy może korzystać z danych o osobach objętych kwarantanną. Może. Inna rzecz, jak z nich korzysta, czy na pewno w sposób właściwy. 
Listonosze, operatorzy śmieciarki. Kto jeszcze ma w niejasny sposób dostęp do wrażliwych danych o zakażonych?
W artykule „Szpital Zawiercie: JEDEN PO DRUGIM CHORUJĄ LEKARZE” opisaliśmy ważny problem, że w Szpitalu Powiatowym w Zawierciu przez dyrekcję szpitala mogły być lekceważąco stosowane rygory sanitarne. A to mogło być przyczyną większej ilości zachorowań na koronawirusa wśród personelu medycznego, zwłaszcza wśród lekarzy i pielęgniarek. 
https://www.kurierzawiercianski.pl/wiadomosci/3919,szpital-zawiercie-jeden-po-drugim-choruja-lekarze 
W artykule pokazaliśmy, że pracownicy służby zdrowia z zawierciańskiego szpitala, którzy są bardziej narażeni na zakażenie, ze względu na wykonywaną trudną pracę,  być może ryzykują więcej, ze względu na złą organizację pracy, wręcz tworzenie zagrożeń, jak zorganizowanie przez dyrekcję szpitala kwarantanny dla czeskiego medyka… na terenie oddziału chirurgii ogólnej. Wszystkie relacje personelu medycznego dowodzą, że była to kwarantanna fikcyjna. Lekarz w tym czasie operował, kontaktował się swobodnie w szpitalu, konsultował pacjentów. 
Wielu lekarzy różnych specjalności, niemal z każdego oddziału rzeczywiście zachorowało na COVID-19, również pielęgniarek. Gminne ZGK Zawiercie w ubiegłym tygodniu oznakowało ich domy… naklejkami na pojemnikach na śmieci z napisem COVID-19. 
-Na ulicy postawili pojemnik z tym napisem u mojej znajomej, lekarki która choruje. Byli po prostu wściekli, że tak można postąpić. Wiem, że dzwonili do ZGK w tej sprawie, do radnych miejskich.  Z ZGK ktoś się chyba spostrzegł, że będzie afera, i zapowiedzieli, że będą te kosze odbierać od nich w czwartek. I powiedzieli, żeby „wystawić je przed posesję”. Moja koleżanka powiedziała, że nie ma takiego zamiaru. To jej powiedzieli, że będą dzwonić przed przyjazdem -mówi nasz rozmówca.
Jak ustaliliśmy, kosze  z identyfikacją, że tu mieszka rodzina z osobą zakażoną lub objętą kwarantanną dostało wiele osób w Zawierciu. Głównie… personel medyczny Szpitala Powiatowego w Zawierciu. Pod warunkiem, że mają pecha mieszkać w Zawierciu, gdzie śmieci odbiera należąca do miasta spółka ZGK Zawiercie. Lekarz (też zarażony), który mieszka na terenie gminy Ogrodzieniec, nie został „oznakowany”. Ale w gminie Ogrodzieniec śmieci odbiera firma  Remondis.
Ponownie pytamy: gdzie jest przeciek danych?
Sanepid z Zawiercia zaprzecza, aby przekazywał do ZGK dane o zakażonych. Ale potwierdza, że przekazywał je „urzędom miast i gmin oraz staroście powiatowemu”. Nawet jeżeli przyjąć, że nie jest to określenie dokładne, z całą pewnością Sanepid nie miał prawa przekazywać tych informacji ani staroście, ani żadnej jednostce mu podległej. Ani gminom i miastom. Jedynie wyspecjalizowanej służbie jaką jest gminny lub miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. I to tylko na wyraźny wniosek tej instytucji. 
Kto jeszcze ma dane o zakażonych i objętych kwarantanną? Ma je zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów Policja i właściwy wojewoda. To jedyne organy, które mogą je udostępniać, ale w ściśle określonych przypadkach firmom komercyjnym. Ale tylko firmom telekomunikacyjnym i energetycznym, gdy te muszą wykonać prace na posesji osoby objętej kwarantanną. W żadnym innym przypadku. Żadna służba, policja, wojewoda czy Sanepid nie ma uprawnień do przekazania tych danych służbom komunalnym, np. zajmującym się wymianą pojemników na odpady. Oczywiście nie rozstrzygamy, kto jest tu źródłem „kontrolowanego przecieku”. Sanepid zawierciański potwierdził, że wysyłał dane wrażliwe do różnych instytucji, ewidentnie niezgodnie z   prawem (np. do starosty Dorsa), ale tłumaczył się wytycznymi swoich zwierzchników. I wydaje się, że to rzeczywiście nie Sanepid, choć udostępniał dane wrażliwe niezgodnie z rozporządzeniem Rządu RP, jest tu źródłem przecieku. Dyrektor PPIS w Zawierciu pisze tak: „wdrożenie tych wytycznych w porozumieniu z Wojewodą, Policją czy ośrodkami pomocy społecznej należy do gmin a służby komunalne są ich wykonawcami”. 
To co teraz piszemy, to tylko hipoteza: MOPS otrzymuje dane o zakażonych i objętych kwarantanną. Czy gdzieś je przekazuje? Np. na biurko Prezydenta Zawiercia Łukasza Konarskiego? Choć MOPS podlega prezydentowi miasta, ma obowiązek te dane chronić. Nie wolno mu ich NIGDZIE udostępnić. Czy tak się stało? Tego nie wiemy, wiemy tylko, że inna jednostka, podległa Prezydentowi Miasta Zawiercie zaczęła oznaczać mieszkańców naklejkami COVID-19.
Choć ten artykuł już jest obszerny, nie zdążyliśmy odpowiedzieć na wszystkie pytania. Na wiele z nich będzie musiała odpowiedzieć prokuratura, bo śledztwo w tej sprawie wydaje się  oczywistością. Co nie wyklucza odpowiedzialności Zarządu ZGK Zawiercie z tytułu naruszenia dóbr osobistych osób „oznakowanych”. Tu apel do „oznakowanych” dokumentujcie kosze z naklejkami. Jeżeli zdecydujecie się pozwać ZGK będą ważnym dowodem! Gdy minie szał pandemii i zaczniemy wracać do normalnego życia postaramy się zainteresować tą sprawą Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. ZGK oklejając zakażonych niejako już się przyznał, że miał ich listę. W sposób ewidentny wykorzystano te informacje nielegalnie, a kary z tym związane dla ZGK mogą sięgać setek tysięcy złotych. 
Jarosław Mazanek

Dla Gazety Myszkowskiej i Kuriera Zawierciańskiego znakowanie koszy na odpadki przed domami zakażonych COVID-19 komentuje adwokat Paweł Matyja:


Sanepid w oparciu o powołany akt prawny mógł przekazać dane do ośrodków pomocy. Jakkolwiek wyłącznie pod warunkiem, że zostały złożone odpowiednie wnioski. Rozporządzenie od tego uzależnia bowiem przekazanie informacji ośrodkom pomocy społecznej. Nie odbywa się to z urzędu, jak w przypadku innych instytucji jak np. Państwowej Inspekcji Sanitarnej czy Policji. Dysponenci tych informacji nie mogą ich przekazywać innym podmiotom.
Odnosząc się zatem do głównego problemu, uważam, że przekazywanie wrażliwych danych komercyjnym podmiotom jak ZGK Zawiercie to bardzo niebezpieczny precedens, który nie powinien mieć miejsca.
Niejednokrotnie spotykamy się z sytuacją, gdy to rodzinie ciężko jest uzyskać informacje o stanie zdrowia ich bliskich. Bywa, że nawet w szpitalu. Tymczasem w Zawierciu dochodzi do sytuacji, gdy informacje o stanie zdrowia unaocznia się osobom postronnym. Informację precyzyjną i bardzo wrażliwą, która potencjalnie, z osoby chorej dodatkowo może zrobić osobę napiętnowaną. 
Pacjent ma prawo do tego, aby osoby wykonujące zawód medyczny, w tym udzielające mu świadczeń zdrowotnych zachowały w tajemnicy informacje z nim związane, a w szczególności dotyczące stanu zdrowia, a uzyskane w związku z wykonywaniem zawodu medycznego (art. 13 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta). Jeżeli w niniejszej sprawie, informacjami na temat stanu zdrowia poszczególnych osób dysponuje spółka gospodarująca odpadami (a na skutek jej działań, krąg kolejnych osób – każdy bowiem kto dostrzeże kosz z naklejką „Covid” zorientuje się w chorobie domowników) należy się zastanowić, czy nie doszło do naruszenia tego obowiązku przez związane nim osoby. Naruszenie zasad zachowania tajemnicy lekarskiej lub ujawnienie danych zawartych w dokumentacji lekarskiej uzasadnia bowiem dochodzenie zadośćuczynienia z art. 448 kodeksu cywilnego.

Pytanie na jakiej podstawie prawnej informacje o stanie zdrowia poszczególnych osób zostały przekazane firmie gospodarującej odpadami. Ustawa o prawach pacjenta przewiduje co prawda wyjątki od obowiązku zachowania w tajemnicy informacji o stanie zdrowia pacjenta (np. w sytuacji gdy zachowanie tajemnicy może stanowić niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia pacjenta lub innych osób) nie mniej jednak analiza poszczególnych wyjątków od generalnej zasady wydaje się przedwczesna. Nie jest mi bowiem znane stanowisko spółki, trudno zatem oceniać, czy mogła uzyskać ona dane np. na podstawie tego przepisu.

Możemy również rozważać czy nie doszło do naruszenia przepisów Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych  i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (Dziennik Urzędowy Unii Europejskiej, L 119, 4 maja 2016), zwanego również RODO. Nie ma bowiem wątpliwości, że rozporządzenie to chroni również dane dotyczące zdrowia. W pkt 75 motywów wskazuje nawet, że ryzyko naruszenia praw lub wolności osób... może wynikać z przetwarzania danych osobowych mogącego prowadzić do uszczerbku fizycznego lub szkód majątkowych lub niemajątkowych, w szczególności: jeżeli przetwarzanie może poskutkować dyskryminacją. Pytanie czy w czasach powszechnej podejrzliwości, spowodowanej koronawirusem, takie naklejki nie będą prowadzić do wykluczenia społecznego czyli właśnie dyskryminacji.

W niniejszej sprawie aktualne są również rozważania dotyczące dóbr osobistych.  Ochrona w tym zakresie może odnosić się bowiem do przypadków ujawniania faktów z życia osobistego i rodzinnego, nadużywania uzyskanych informacji i danych osobowych, w tym niezachowania tajemnicy lekarskiej i pielęgniarskiej, czy też nieprzestrzegania prawa do informacji medycznej. Naruszenie dóbr osobistych może uzasadniać dochodzenie stosownego zadośćuczynienia w oparciu o przepisy kodeksu cywilnego.

Inna sprawa, że zgodnie z wytycznymi Ministra Klimatu i Głównego Inspektora Sanitarnego w sprawie postępowania z odpadami wytwarzanymi w czasie występowania zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 i zachorowań na wywoływaną przez niego chorobę COVID-19 (w czasie trwania pandemii/epidemii), odpady wytworzone w miejscu kwarantanny lub izolacji przez osoby, które były narażone na zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2, zakażone nim i mające bezpośredni kontakt z osobami zakażonymi, muszą być traktowane ze szczególną ostrożnością. W miarę możliwości należy zapewnić worki w określonym kolorze i/albo oznaczone symbolem (np. napisem „C”).

W niniejszej sprawie – zakład gospodarujący odpadami poszedł krok dalej. Jak się wydaje niepotrzebnie. Stosowanie worków jednego koloru, bądź dyskretne ich oznaczanie literą C byłoby rozwiązaniem spełniającym swój cel. Powszechnie widoczna naklejka jest w mojej ocenie rozwiązaniem zbyt daleko idącym.

Nie bez znaczenia w sprawie jest również pytanie o częstotliwość odbierania odpadów. Wg przywołanych wytycznych po 9 dniach przestają one stanowić zagrożenie. Jeśli odpady są odbierane rzadziej, jakiekolwiek ich oznaczanie, wydaje się bezcelowe.
Paweł Matyja Adwokat
www.adwokatmatyja.pl

Jaroslaw Mazanek

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu kurierzawiercianski.pl. MyszPress s.c. z siedzibą w Myszkowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe