MIAŁ 2,2 PROMILA. TWIERDZI, ŻE „NIE JECHAŁ”

  • 11.01.2020, 08:20
  • Tomasz
MIAŁ 2,2 PROMILA. TWIERDZI, ŻE „NIE JECHAŁ”
(Zawiercie) Przed Sądem Rejonowym w Zawierciu 9 grudnia 2019 odbyła się rozprawa byłego już dyrektora Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Zawierciu, który jest podejrzany o jazdę samochodem w stanie nietrzeźwości. Zeznający w tym dniu policjanci, którzy 25 stycznia 2019 około 23:00 zatrzymali Adama W. na ul. Wyspiańskiego potwierdzili wszystkie okoliczności zdarzenia: na poboczu drogi zauważyli podczas patrolu próbujące się wydostać z pobocza VW Passat należącego do Adama W. W środku za kierownicą był dyrektor PCPR i nikogo więcej. Adam W. -jak zeznają policjanci- potwierdził na miejscu, że „wraca od kolegi”, gdzie wypił „lampkę szampana”. „”Szampan” przypomnijmy dał wynik badania alkomatem aż 2,2 promila alkoholu we krwi!

(Zawiercie) Przed Sądem Rejonowym w Zawierciu 9 grudnia 2019 odbyła się rozprawa byłego już dyrektora Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Zawierciu, który jest podejrzany o jazdę samochodem w stanie nietrzeźwości. Zeznający w tym dniu policjanci, którzy 25 stycznia 2019 około 23:00 zatrzymali Adama W. na ul. Wyspiańskiego potwierdzili wszystkie okoliczności zdarzenia: na poboczu drogi zauważyli podczas patrolu próbujące się wydostać z pobocza VW Passat należącego do Adama W. W środku za kierownicą był dyrektor PCPR i nikogo więcej. Adam W. -jak zeznają policjanci- potwierdził na miejscu, że „wraca od kolegi”, gdzie wypił „lampkę szampana”. „”Szampan” przypomnijmy dał wynik badania alkomatem aż 2,2 promila alkoholu we krwi!


 

Podczas rozprawy 9 grudnia poznaliśmy linię obrony Adama W.: jego obrońca zakwestionował prawidłowość wykonania pomiaru alkomatem, a sam Adam W. wydał oświadczenie, że samochodu „nie prowadził”. Manewr sądowy obrońcy oskarżonego ciekawy, choć Sędzia nie dała od razu zgody na wykonanie opinii biegłego, co do prawidłowości wykonania pomiarów zawartości alkoholu u Adama W. w chwili zatrzymania. Sędzia zdecydowała, że zapozna się wpierw z instrukcją obsługi urządzenia Alkosensor, którym policjanci z KPP w Zawierciu wykonali pomiary. Z kolei linię obrony samego oskarżonego, zapewne uzgodnioną z obrońcą, którą poznaliśmy jako oświadczenie Adama W., że „nie prowadził samochodu” można określić jednym słowem: GŁUPIA. Adam W. jak zeznawali policjanci, siedział sam za kierownicą samochodu, silnik zapalony, a kierowca wykonując ruchy do przodu i do tyłu próbował wydostać się z opresji, gdyż pojazd będąc w części na jezdni, w części na poboczu utknął w śniegu. Ale jak wynika z zeznań policjantów, na pewno pojazd znajdował się w ruchu, na drodze publicznej. Fakt, że podczas rozprawy oskarżony oświadczył, że w to miejsce nie on przyjechał samochodem, a jedynie będąc pijanym, próbował samochód wyciągnąć z opresji, wydaje się raczej pogarszać jego pozycję procesową. Kto wpakował samochód w śnieg wydaje się nie mieć większego znaczenia, gdyż oskarżony i tak został przyłapany na manewrowaniu samochodem na drodze publicznej. Przyłapany „po Pijanemu” o ile Sąd nie odrzuci kluczowych dowodów, w postaci wyników badań alkomatem. To Sąd oceni na koniec wiarygodność oskarżonego i jego linii obrony, która sprowadza się do tego, że nie wie jak znalazł się w samochodzie, próbując go wyciągnąć ze śniegu…


 

Dowódca patrolu: kierowca przyznał się, że to on prowadził


 

Policjant, który 25. stycznia 2019 miał służbę jako kierowca patrolu tak przedstawił przebieg wydarzeń: zauważyłem pojazd na poboczu, odpalony silnik, zapalone światła mijania. Samochód stał po prawej stronie zaraz za skrzyżowaniem z ulicą Wyspiańskiego. Tym samochodu w kierunku ogrodzenia betonowego, poza jezdnią, przód na jezdni. Widoczne bruzdy na śniegu wskazywały, że kierowca próbował wyjechać, manewrując to w tył, to w przód. Widzieliśmy podjeżdżając na miejsce, że kierowca wykonuje takie manewry. Stanęliśmy za tym pojazdem, podeszliśmy do samochodu. Kierowca tłumaczył, że jechał ze spotkania, było ślisko i ściągnęło go na prawo. Jego zachowanie wskazywało na znaczne spożycie alkoholu. Dokładne badanie trzeźwości potwierdziło, że jest pod wpływem alkoholu. Pamiętam, że drugi pomiar, wykonany urządzeniem alkosensor podał wynik powyżej 2 promili.


 

Dalej policjant opisał dalsze czynności na miejscu: -Potwierdziliśmy tożsamość kierującego, był to obecny na sali oskarżony Adam W. Przy nas zadzwonił on po kogoś z rodziny, trzeźwego, kto miałby zaopiekować się samochodem. Potwierdził, że jechał sam, i że był kierującym. Twierdził, że był na spotkaniu, że wypił 200 gram szampana. Samochód do czasu przyjazdu drugiej osoby nie był przemieszczany. Zachowywał się jak osoba będąca pod wpływem alkoholu, mówił bełkotliwie, ale z sensem. Wykonywał polecenia policji.


 

Wiem z doświadczenia, że każdy kierujący zaniża ilość spożytego alkoholu. Rozmowę z Adamem W. prowadziłem ja, gdyż mam duże doświadczenie, kolega z patrolu był w służbie przygotowawczej, uczył się.


 

Na pytanie: gdzie były wykonywane badania trzeźwości policjant zeznał, że: „wstępne i drugie badanie na miejscu zdarzenia, a kolejne w KPP Zawiercie.”


 

Bardzo ciekawe było zdanie z zeznań policjanta, gdy dokonał on oceny zachowania Adama W.: „zachowywał się tak, jakby miał przyzwolenie na jazdę pod wpływem alkoholu”.


 

Świadkowi odczytano jego zeznanie z postępowania przygotowawczego. My przytoczymy fragmenty: „Było ok. 22.55, 25 stycznia 2019. Otrzymaliśmy informację o potrąconej sarnie w tym rejonie. Nie znaleźliśmy jej, ale zauważyliśmy czarnego VW Passata na poboczu. Samochód był odpalony, za kierownicą był mężczyzna w okularach. Pojazd poruszał się w przód i tył. Jestem pewien, że auto było w ruchu, gdy przejeżdżaliśmy. Zawróciliśmy i podeszliśmy do tego samochodu. Kierowca tłumaczył, że wraca ze spotkania. Była wyczuwalna woń alkoholu, mowa bełkotliwa. Nie było nikogo innego w pojeździe, on też nie mówił, aby był z kimś. Pobocze w tym miejscu jest na tyle wąskie, że pojazd musiał być częściowo na jezdni.”


 

Wtedy swoje oświadczenie złożył oskarżony Adam W.: Nie twierdziłem, że prowadziłem ten pojazd. Z reguły do domu z pracy jeżdżę też innymi drogami.


 

Jak już pisaliśmy wcześniej, Sąd oceni wartość tego oświadczenia. W naszej ocenie raczej taka wypowiedź oskarżonemu zaszkodzi, jeżeli Sąd uzna inne dowody za wystarczające i wiarygodne. Wtedy takie -w naszej ocenie, jako publiczności na rozprawie- niewiarygodne, zmyślone tłumaczenie tylko oskarżonego pogrąży. Będzie bowiem przejawem jego postawy, braku skruchy. Może dlatego jego zachowanie, podczas zatrzymania policjant ocenił, że „zachowywał się tak, jakby miał przyzwolenie na jazdę pod wpływem alkoholu”?


 

Zeznania drugiego policjanta z patrolu były bardzo podobne: -Byłem kierowcą radiowozu. Jechaliśmy ulicą Łośnicką w stronę Kromołowa. Zobaczyliśmy czarnego VW Passata, który poruszał się już za skrzyżowaniem. Pojazdem kierował Adam W. Wysiadł. Ja stałem obok. Kierowca powiedział, że nie może wyjechać ze śniegu. Czuć było woń alkoholu. Nie było z nim nikogo innego.


 

Na pytanie obrońcy oskarżonego policjant zeznał, że: ślady potwierdzały, że oskarżony jechał od strony Zawiercia. Ślady wskazywały też, że dłuższą chwilę próbował wyjechać, ślady były rozjeżdżone. Kierowca kiwał się, nie stał stabilnie. Mówił, że jedzie od kolegi. Jestem pewien, że pojazd był w ruchu, cały przód na jezdni, prostopadle do osi jezdni, tył na poboczu.


 

W tym momencie oskarżony Adam W. ponownie wygłosił oświadczenie: „Ja stwierdziłem, że jestem w pojeździe, ale nie jestem kierującym”.


 

Zeznający policjant na taką wypowiedź zeznał: „Z wypowiedzi oskarżonego wynikało jasno, że to on kierował.


 

Obrońca oskarżonego na koniec: „Mój klient nie kierował tym pojazdem. Kwestionuję też wyniki badania alkomatem Alkosensor, ponieważ badanie zostało wykonane na zewnątrz a powinno być wykonane w pojeździe, a czas wydechu był za krótki. Składam wniosek o wykonanie opinii biegłego, co do wiarygodności wyników wykonanych urządzeniem Alkosensor.


 

Obecna na sali prokurator: -Wnioskuję o odrzucenie wniosków obrońcy. Wynik badania jest jak najbardziej wiarygodny, zgodny ze świadectwem legalizacji.


 

Sąd zdecydował, że zapozna się z instrukcją obsługi alkomatu i dopiero po tej czynności zdecyduje, czy dopuścić wniosek obrońcy o powołanie biegłego do oceny wiarygodności wyników badania trzeźwości Adama W.


 

Adam W. przypomnijmy nie jest już dyrektorem Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. W sierpniu dziennikarze Kuriera Zawierciańskiego udokumentowali, że pomimo zakazu kierowania pojazdami mechanicznymi Adam W. dalej „jak gdyby nigdy nic” jeździ samochodem do pracy. Wtedy udokumentowaliśmy, że 12.08.2019 przejechał ze spotkania w Starostwie Powiatowym w Zawierciu gdzie miał spotkanie ze Starostą Gabrielem Dorsem do PCPR. Wezwaliśmy policję, ta wszczęła postępowanie sprawdzające. Adamowi G. grozi grzywna do 5000 zł za kierowanie samochodem bez uprawnień. Sprawa zapewne wkrótce trafi do Sądu. 28 X Starosta Gabriel Dors zdecydował o odwołaniu Adama W. ze stanowiska, po tym, jak ten -mimo zakazu jazdy samochodem- przedłożył do rozliczenia ryczałty za jazdy lokalne i delegacje. Tego już staroście zawierciańskiemu było za dużo, zwłaszcza, że dyrektor PCPR, od którego zażądano wyjaśnień, oświadczył, że ma uprawnienia do kierowania samochodem. Innego zdania była zawierciańska policja. Pisaliśmy o tym w artykule „Starosta zwolnił dyrektora PCPR” http://kurierzawiercianski.pl/artykul/starosta-zwolnil-dyrektora-pcpr


 

-Dyrektor PCPR złożył rozliczenie 1 delegacji i ryczałtu, zleciłem kierownikowi kadr wyjaśnienie, czy dyrektor PCPR ma po 25 stycznia (wtedy Adam W. został zatrzymany na ul. Łośnickiej, u kierowcy wykazano 2,2 promila alkoholu we krwi) uprawnienia do kierowania pojazdami mechanicznymi. Dyr. PCPR odpisał, że „nie figuruje w rejestrze osób, wobec których orzeczono zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych”. Wystąpiłem więc do KPP w Zawierciu z pytaniem, czy wobec niego została wydana przez policję decyzja o zatrzymaniu prawa jazdy. Odpowiedź z KPP w Zawierciu przyszła, że tak, jest taka decyzja. Rozwiązałem więc z dyrektorem PCPR umowę na ryczał samochodowy na jazdy lokalne i zażądaliśmy zwrotu środków, wypłaconych za ryczałty po 25.01.2019. Dyrektor PCPR Adam Witas odpisał, że nie zgadza się z tą decyzją, jego zdaniem wypowiedzenie umowy ryczałtu samochodowego powinno odbyć się za wypowiedzeniem 2 tygodniowym. W dniu wczorajszym (28.10.19), zdecydowałem o odwołaniu Adama Witasa ze stanowiska dyrektora PCPR w związku z utratą zaufania -mówił wtedy dla Kuriera Starosta Zawierciański Gabriel Dors.


 

Jarosław Mazanek


 

Tomasz

Zdjęcia (1)

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu kurierzawiercianski.pl. MyszPress s.c. z siedzibą w Myszkowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe